poniedziałek, 3 stycznia 2011

KOCIE CHOROBY I DBANIE O ZDROWIE.

Kot, tak jak wszystkie inne zwierzęta, narażony jest na mnóstwo zagrożeń.
Decydując się na jego posiadanie musimy liczyć się z tym że nasz mały, radosny kociak w którymś momencie swojego życia może zachorować i będzie potrzebował pomocy lekarza.
Wiąże się to często ze sporymi wydatkami finansowymi i koniecznością poświęcenia naszemu ulubieńcowi znacznie większej uwagi i czasu niż zwykle.
Wiele chorób wymaga długotrwałego leczenia i wymaga od opiekuna cierpliwości i dyscypliny. Średnia życia przeciętnego domowego kota wynosi ok. 15 lat, dlatego przy zapewnieniu zwierzęciu dobrych warunków, regularnych szczepień i w razie potrzeby wizyt u lekarza weterynarii, mamy szansę przez wiele lat mieć w domu wspaniałego przyjaciela.

Koty stosunkowo dobrze radzą sobie z wszelkimi urazami fizycznymi (o ile te się nie zainfekują - po prostu odpowiednio opatrzone, zazwyczaj łatwo się goją), są jednak bardzo wrażliwe na choroby zakaźne i zatrucia.
Na te wspaniałe zwierzęta czyha w naszym świecie wiele niebezpieczeństw:
  • koty mogące korzystać ze swobody mogą ulec wypadkowi samochodowemu,
  • mogą także zjeść zatrutą zdobycz
  • lub zostać zaatakowane przez psa.
  • człowiek też często jest śmiertelnym zagrożeniem dla kotów
  • podczas walk i kopulacji możliwe jest zarażenie się śmiertelną chorobą wirusową
  • kot może zostać przypadkiem zamknięty gdzieś skąd nie ma wyjścia itp.
  • W domu też nie są całkiem bezpieczne:
  • groźne są niektóre rośliny doniczkowe, środki gospodarstwa domowego oraz inne chemikalia oraz leki,
  • zdarzają się też porażenia prądem elektrycznym i oparzenia.
  • są wypadki w których giną młode koty które wpadły do wanny z gorącą wodą - lub w ogóle - z wodą.
  • wiele kotów straciło życie po uwięźnięciu w uchylnym oknie
  • zdarzały się przypadki śmierci kota w pralce
  • i wiele jeszcze innych niebezpieczeństw.

Jeśli zdecydujemy się na wzięcie do domu kota a mieszkamy przy ruchliwej ulicy powinniśmy podjąć decyzję, czy pozwolić kotu na swobodne wychodzenie z domu, narażając go jednocześnie na ryzyko strasznej śmierci pod kołami samochodu, czy też lepiej nie pozwalać kotu na samotne eskapady, rekompensując mu to np. wspólną zabawą lub spacerami na smyczy.
Przyjmując kota pod swój dach, musimy pogodzić się z tym że niektóre nasze roślinki będą musiały zmienić właściciela, a środki chemiczne trzeba będzie trzymać w zamkniętej szafce.

Koty są wielkimi indywidualistami, dlatego często łatwo przeoczyć pierwsze objawy choroby.
Niepokojące są wszelkie zachowania niezgodne z charakterem kota, jeśli np. wielki pieszczoch i śpioch nagle nie pozwala się dotknąć i nie może znaleźć sobie miejsca, lub kot energiczny i pełen życia ciągle śpi i nie wstaje nawet na posiłki, powinniśmy czuć się bardzo zaniepokojeni i skonsultować sytuację z lekarzem weterynarii.

Niepokojące są też nagłe ubytki wagi, dlatego dobrze jest co jakiś czas (np. co 14 dni) ważyć kota.
Widoczna zmiana wagi w górę lub w dół jest sygnałem alarmującym i powinna być jak najszybciej zgłoszona lekarzowi weterynarii - no chyba że kot akurat jest na diecie.
Powinniśmy odwiedzić lekarza także jeśli zauważymy następujące objawy: osowiałość, agresję, zaburzenia równowagi, wymioty (więcej niż raz dziennie przez kilka dni - jednorazowe wymioty nie są niczym niepokojącym), biegunkę, podwyższoną temperaturę, wzmożone pragnienie, zmiany w wyglądzie oczu, nosa, sierści lub błon śluzowych i zębów.
Również niechęć do brania na ręce i pieszczot u kota który wcześniej to lubił też jest oznaką czegoś niepokojącego - może sugerować np. silny ból.

Zdrowy dorosły kot powinien mieć temperaturę 38,0 - 39,3 stop. C, norma dla młodego wynosi 38,5 - 39,5 stop. C. Temperaturę mierzymy specjalnym termometrem w odbycie przez 1 min.
W żadnym przypadku nie wolno używać termometru rtęciowego przeznaczonego dla ludzi! Jeśli kot gwałtownie usiądzie czy się szarpnie, taki termometr może pęknąć i tragedia gotowa.
Zwierzę podczas badania powinno być wypoczęte i spokojne. Jednak najlepiej zlecić to zadanie lekarzowi, szczególnie za pierwszym razem.
Serce kota powinno bić 80 - 120 razy na minutę, natomiast liczba oddechów powinna wynosić 20 - 30 razy w ciągu minuty. Tętno mierzymy przykładając opuszkę palca z lewej strony klatki piersiowej na wysokości 4 żebra. Należy też zwrócić uwagę na to czy serce bije regularnie i mocno.
Oczywiście odchylenia od normy nie oznaczają od razu choroby.
Nawet lekki stres może spowodować spore zmiany niektórych wartości. Należy także wziąć pod uwagę indywidualne cechy organizmu zwierzęcia. Nie ma oczywiście potrzeby częstego mierzenia tętna czy temperatury. Należy to zrobić dopiero wtedy gdy zauważymy zmiany w zachowaniu zwierzęcia lub podejrzewamy chorobę.
Ale w takim przypadku lepiej od razu udać się do lekarza, tylko on będzie w stanie prawidłowo zinterpretować wyniki i powiązać je z innymi objawami.Poniżej podaje listę chorób.

 CHOROBY ZAKAZNE
PANLEUKOPENIA
Rozmiar: 14278 bajtów
Charakterystyczna pozycja u kotów w pierwszej fazie choroby - zwierzę leży na brzuchu, widać że jest obolałe, źle się czuje.


Choroba ta wywoływana jest przez parwowirusy.
Przenosi się najczęściej bezpośrednio z kota na kota, niestety nawet koty nigdy nie wychodzące z domu nie są bezpieczne, gdyż mogą zarazić się poprzez skażone przedmioty i obuwie właściciela - lub chociażby w lecznicy weterynaryjnej (bardzo częste miejsce zakażeń kotów niewychodzących).
Jest to choroba wysoce zakaźna, wirusy ją wywołujące mogą przetrwać poza organizmem kota nawet rok a przenoszą się bardzo łatwo. Odkażanie skażonych przez chore zwierzęta pomieszczeń jest trudne i wymaga specjalnych środków - płynów dezynfekujących zabijających prawowirusa, lamp UV itp.

Okres wylęgania choroby (czas od zarażenia do pojawienia się pierwszych objawów) trwa 1 - 2 tyg. Jeśli zarażeniu ulegnie bardzo młody kociak lub kot osłabiony - choroba rozwija się błyskawicznie.

Pierwszymi objawami najczęściej są:
- osowiałość,
- brak apetytu,
- obolałość
- oraz bardzo wysoka gorączka - organizm próbuje się bronić
- z kociego brzucha dobiegają bulgoczące dźwięki
- badanie krwi wykonane w tym czasie wykazuje duże obniżenie poziomu białych krwinek.

Wkrótce pojawiają się męczące wymioty i wodnista biegunka w której zaczyna pojawiać się krew. W późniejszym stadium biegunka może składać się w dużej części z krwi.

Duże ubytki płynów z organizmu mogą doprowadzić do wstrząsu, dodatkowo zanikanie leukocytów przy braku wytwarzania nowych prowadzi do drastycznego obniżenia poziomu odporności organizmu który nie nie jest w stanie bronić się przed inwazją zarazków.


Dla tej choroby charakterystyczny jest właśnie spadek poziomu leukocytów we krwi - inne objawy mogą być nietypowe w niektórych przypadkach, szczególnie na początku choroby. Zdarza się że są to nagle pojawiające się nadżerki w pyszczku przy objawach ogólnej infekcji, czasem tylko osłabienie i senność.
U szczególnie mało odpornych kotów śmierć może nastąpić nagle, praktycznie bez wcześniejszych objawów.

Śmiertelność w tej chorobie sięga nawet 100 % w przypadku młodych kotów jeśli nie uzyskają one pomocy człowieka. Jedynym ratunkiem dla chorego kota jest błyskawiczna pomoc lek. weterynarii oraz duża determinacja opiekuna.

W przypadku zachorowania małych kociąt lub kotów osłabionych - od pierwszych objawów do śmierci może minąć zaledwie kilka godzin...

Jeśli zachoruje ciężarna kotka i uda się ją uratować, to albo poroni albo urodzi kalekie kocięta.
Wirus ten ma zdolność przenikania przez łożysko i nie dopuszcza do rozwoju móżdżku u płodu - narząd ten jest odpowiedzialny m.in. za zmysł równowagi i koordynację ruchową.
Kocięta często nie są w stanie normalnie się poruszać, zataczają się i potykają, głowa kiwa się im na boki, dlatego w najlepszym razie mają wielkie trudności z pobieraniem pokarmu.
Zwierzęta te najczęściej usypia się - pozostawianie ich przy życiu jest lekko kontrowersyjne - nigdy nie będą w pełni sprawne, będą miały w najlepszym razie poważne kłopoty z koordynacja ruchową, nie dla nich będą skoki po meblach i gonitwy.
A i to w przypadku gdy choroba będzie w lekkiej formie - w stadium bardziej zaawansowanym uniemożliwi im samodzielne poruszanie się, jedzenie, świadome załatwianie potrzeb fizjologicznych.

Leczenie chorych na panleukopenię kotów jest trudne i pracochłonne.
Przede wszystkim należy nawodnić organizm poprzez wykonane przez lekarza kroplówki - bardzo pomaga jeśli właściciel też potrafi je robić i będzie mógł je wykonywać samodzielnie.
Zaoszczędzi to stresu kotu (wożenie go w tym stanie do lekarza znacznie zmniejsza szansę na przeżycie) oraz zmniejszy ryzyko rozniesienia choroby - należy wziąć pod uwagę ze chory kot jest zródłem bardzo zakaźnej choroby i siedząc z nim na poczekalni, kładąc na stole w gabinecie, pozwalając na kontakt z lekarzem który za chwilę będzie zajmował się innym kotem - ryzykujemy zarażenie większej ilości tych zwierząt.

Kroplówki muszą, poza wodą - zawierać także glukozę, witaminy, mikro i makroelementy oraz aminokwasy - wszystko to czego kot bardzo potrzebuje a nie jest w tej chwili w stanie pobrać z pokarmem.
W tym samym czasie podaje się antybiotyki (aby zapobiec wtórnym infekcjom bakteryjnym które mogą jeszcze pogorszyć sytuację a które występują zawsze, wirus czyni z jelit chorego kota otwartą rane), środki przeciwbólowe i przeciwwymiotne. Mając w domu tak ciężko chore zwierzę musimy poświęcić mu bardzo dużo czasu i uwagi, od tego zależą jego szanse na przeżycie.

Chore koty są bardzo osłabione - co w połączeniu z silną biegunką powoduje ciągłe zanieczyszczanie się zwierzęcia które nie jest w stanie dojść do swojej toalety.
Musimy zadbać o jego czystość. Dobrze jest pod kota położyć jakiś ręcznik, kawałek płótna, podkład higieniczny - które będzie łatwo wymienić w przypadku wybrudzenia.

Co godzinę, a nocą co trzy, podajemy zwierzęciu picie. Robimy to w następujący sposób: napełniamy strzykawkę bez igły 5 ml. wody lub specjalnego płynu, następnie wlewamy małymi porcjami do bocznej części pyszczka za kłem, unosząc wcześniej wargę zwierzęcia. Robimy to powoli, pozwalając kotu na przerwy.
Należy poić go w ten sposób do czasu aż będzie w stanie sam pić. Podobnie należy kota karmić specjalnymi preparatami poleconymi przez lekarza. Jeśli kot jest w bardzo złym stanie - pozostają tylko kroplówki - nie ma sensu go męczyć a i tak nie będzie w stanie niczego przyswoić, dodatkowo pokarm może bardziej zaszkodzić niż pomóc - bo będzie prowokował wymioty i biegunkę. Również w sytuacji gdy zwierzę bardzo się broni przed sztucznym karmieniem - stres z tym związany może bardzo pogorszyć jego stan.

Dopóki organizm kota walczy - kot ma wysoką temperaturę.
Niestety - w pewnym momencie - odporność się załamuje, kot szybko słabnie a jego temperatura może szybko spadać.
Bardzo ważne w takim momencie jest by kot był podgrzewany, by nie pozwolić mu się wychłodzić.
Najlepiej by chore zwierzę leżało np. w jakimś dużym pudełku, na termoforze przykrytym ręcznikiem lub gazą, okryte. Trzeba mu zrobić coś w stylu inkubatora.

Wirus powodujący panleukopenię jest bardzo sprytny - zanim cokolwiek innego zrobi - uszkadza układ odpornościowy kota.
Dlatego niezwykle ważne przy leczeniu tej choroby jest maksymalne zmobilizowanie układu immunologicznego do walki.
Osiąga się to podając chorym kotom immunostymulatory, interferon oraz surowice przeciwko parwowirusom.
Jeśli chory kot miał kontakt z innym kotem - ten również powinien dostać te leki - nawet jeśli był to kontakt krótki a zwierzę zdaje się być zupełnie zdrowe.
Niestety - wirus powodujący panleukopenię u kotów jest niemal tym samym wirusem który powoduje parwowirozę u psów - a więc to też należy brać pod uwagę, choć zarażenie się między dwoma gatunkami jest dużo trudniejsze niż między przedstawicielami tego samego gatunku. Niestety - istnieje takie ryzyko.

Należy pamiętać również że wirus wywołujący panleukopenię jest bardzo żywotny. Do domu w którym przebywał chory na tą chorobę kot nie można wprowadzić nowego zwierzęcia wcześniej niż po ok. 6 miesiącach.
A i tak należy mieszkanie dokładnie odkazić preparatem poleconym przez lekarza weterynarii, często je wietrzyć i myć. Najlepiej by nowy kociak był już zaszczepiony i w wieku co najmniej 6 miesięcy. 


WŚCIEKLIZNA
Jest chorobą wciąż nieuleczalną, której można zapobiegać jedynie poprzez powtarzane regularnie szczepienia. W Polsce głównym źródłem zachorowań na tę chorobę są lisy i coraz częściej jenoty których jest coraz więcej w naszych lasach. Zarażenie następuje wskutek ukąszenia lub gdy dojdzie do kontaktu zakażonej śliny z otwartą raną. Czas jaki upływa od zarażenia do wystąpienia pierwszych objawów jest różny i wynosi od kilku tygodni do wielu miesięcy.
Wirus powodujący wściekliznę atakuje układ nerwowy - dlatego właśnie objawy są właśnie takiego pochodzenia.

Przebieg choroby można podzielić na 3 okresy:

-okres zwiastunowy: występują pierwsze zmiany w zachowaniu kota, zwierzę chowa się po kątach, wygląda na przestraszone i zagubione, lub sytuacja odwrotna, kot staje się nienaturalnie przymilny, stan ten trwa ok. 2 dni;

-
okres podniecenia: chory kot bez żadnej przyczyny wpada w szał, jest agresywny i groźny; zdarza się że zwierzę atakuje wyimaginowanego przeciwnika lub domowników, próbuje jeść niejadalne przedmioty. W innej formie wścieklizny kot staje się bardzo osowiały, ucieka po kątach, wygląda na ciężko chorego, przerażonego jakimkolwiek ruchem. Innymi objawami może być przysłowiowa ślina cieknąca kotu z pyska, problemy z pobieraniem pokarmu i wody, zaburzenia neurologiczne.

-okres porażenia mięśni: porażenie mięśni zazwyczaj rozpoczyna się od kończyn tylnych, szybko atakując resztę ciała.
W pierwszym momencie zwierzę wygląda jakby traciło władzę w tylnych łapach, nie jest w stanie ustać na nich, próbuje się czołgać - niedowład obejmuje kolejno pozostałe części ciała kota.

Śmierć następuje po ok. 8 - 10 dniach od wystąpienia pierwszych objawów. Chorych zwierząt nawet nie próbuje się leczyć, są od razu usypiane.

Przy najmniejszym podejrzeniu że zwierzę cierpi na wściekliznę należy o tym fakcie poinformować lekarza weterynarii.

ZAKAŹNE ZAPALENIE OTRZEWNEJ KOTÓW (FIP) 

Jeśli ktoś widział kiedykolwiek kota chorego na tę chorobę w postaci wysiękowej, nigdy już nie zapomni tego widoku.
Zwierzę ma wypełniony płynem, czasem wręcz monstrualnie wzdęty brzuch, przy jednoczesnym całkowitym wychudzeniu i wycieńczeniu. Czasem pojawia się także zapalenie płuc z wysiękiem w jamie opłucnej.
Nagromadzenie się ogromnej ilości płynu utrudnia oddychanie i pracę serca, wskutek czego występują duszności i zaburzenia w krążeniu.
Objawy te dotyczą postaci wysiękowej tej choroby, są one bardzo charakterystyczne i umożliwiają postawienie szybkiej, wstępnej diagnozy która dosyć łatwo potwierdzić badaniami.
Potwierdza się ją głównie oceną płynu - przy FIPIe jest dość charakterystyczny.
Trzeba pamiętać że objawy takie mogą wystąpić również przy innych chorobach - dlatego nie wolno utożsamiać wodobrzusza jedynie z FIPem.

Istnieje też odmiana niewysiękowa FIPa która stwarza znacznie więcej problemów diagnostycznych.
Charakteryzuje się ona powstawaniem zapalnych gruzełków i złogów w różnych narządach. Objawy są uzależnione od tego który organ został zaatakowany i jakie powikłania się wdają. Np. w przypadku zaatakowania układu nerwowego mogą wystąpić drgawki, paraliż, utrata wzroku, zaburzenia zachowania.
Ponieważ wirus uszkadza układ immunologiczny - bardzo szybko wdają się powikłania, częste np. są objawowe formy toksoplazmozy, chore koty przeważnie mają problemy z dziąsłami, spojówkami, mogą pojawić się objawy chorób autoagresywnych.

Choroba ta przebiega często całymi tygodniami w postaci prawie utajonej, z mało nasilonymi objawami, a kończy śmiercią. Zauważono, że na na możliwość zachorowania ma duży wpływ poziom stresu na jaki narażony jest kot.
Zwierzęta zestresowane są znacznie bardziej narażone na zachorowanie niż te kochane, pewne siebie, żyjące w poczuciu bezpieczeństwa.
Silny stres potrafi po prostu zaktywizowac wirusy obecne w organizmie kota, a które w innym wypadku mogłyby nigdy się nie ujawnić. Zdarza się np. że objawy FIPa pojawiają się tuż po przeprowadzce lub operacji.

Niestety, w chwili pojawienia się pierwszych objawów - kot ma wydany wyrok śmierci. FIP objawowy jest choroba absolutnie śmiertelną. Przy pewnym rozpoznaniu - jedynym humanitarnym rozwiązaniem jest uśpienie kota gdy jego samopoczucie będzie już złe i nie będzie sposobu by to zmienić.
On nie ma szansy powrócić do zdrowia, a z każdym dniem będzie gorzej.
Podkreślam jednak sprawę pewnego postawienia diagnozy - lek. weterynarii często mają skłonność do określania mianem FIPa każdej choroby z którą nie potrafią sobie poradzić i zdiagnozować.
Znam koty które miały mieć FIPa (według jednych lekarzy) a żyją i mają się doskonale, wyleczone przez innych - to były zwykłe inne infekcje.
Jeśli zachodzi podejrzenie że nasz kot ma FIPa - należy przede wszystkim dokładnie go przebadać - tej diagnozy nie stawia się na oko!
A więc przede wszystkim - badania krwi i punkcja która nam powie czy w jamie brzusznej zbiera się płyn oraz jaki on jest (nie każde wodobrzusze oznacza FIPa!).
Badanie krwi poza zwyczajową morfologią i biochemią - powinno zawierać w sobie oznaczenie miana przeciwciał. Doskonale byłoby zrobić USG jamy brzusznej.
Zdarza się często że mocz kota chorego na tą chorobę ma charakterystyczny - żarowiasty, jaskrawy kolor.
Często ostateczne rozpoznanie stawia się po otwarciu jamy brzusznej kota i stwierdzeniu charakterystycznych zmian. 



ZAKAŹNY KATAR KOTÓW
Zarażenie następuje bezpośrednio od chorego kota lub pośrednio poprzez zanieczyszczone obuwie czy inne przedmioty. Pierwszymi objawami są kichanie i wyciek z nosa, który początkowo jest przejrzysty i wodnisty, z czasem jednak staje się mazisty i ropny.
Czasem takim pierwszym objawem jest infekcja oczu i ich łzawnienie lub mrużenie. Zdarza się również że pierwszym objawem jest problem z pobieraniem pokarmu - z powodu bólu powodowanego przez nadżerki na błonie śluzowej pyszczka.

Chorobę podstawową wywołują wirusy, najczęściej kilka ich rodzajów występujących w różnych kombinacjach - w zależności od tego który wirus zaatakuje najsilniej i najpierw - objawy mogą troszkę się różnić u poszczególnych osobników.
Mogą dotyczyć tylko oczu lub tylko noska, mogą również zaatakowac i sluzówkę i oczy i nos.

Jednakże ropny wyciek jest już spowodowany nie przez wirusy a przez bakterie które trafiły na podatny grunt - rozpulchnioną błonę śluzową i osłabioną odporność. I to właśnie one powodują powikłania i pogorszenie stanu zdrowia. Gęsty śluz zatyka nos i zwierzę ma duże trudności z oddychaniem.
Kot ma gorączkę, jest osowiały i wyczerpany, bardzo szybko traci też apetyt. Do objawów tych dołącza często zapalenie spojówek, może pojawić się ropny wyciek a w przypadku zbyt długo trwającej choroby możliwe jest pojawianie się zmian na rogówce, które w efekcie mogą doprowadzić do ślepoty i utraty gałki ocznej.
W przypadku zachorowania młodego zwierzęcia takie prawdopodobieństwo jeszcze wzrasta.


Rozmiar: 8914 bajtów

Prawdziwe zdjęcie kotka imieniem Sauron. Został znaleziony z lekkim katarem, właścicielka przez kilka dni zlekceważyła chorobę myśląc że "samo przejdzie". Gdy zdecydowała się go oddać - kotek był już w takim stanie.

Często choroba atakuje błonę śluzową jamy ustnej. Ból wywołany przez ropnie i owrzodzenia znajdujące się na języku i podniebieniu w połączeniu z niedrożnym nosem uniemożliwia zwierzęciu pobieranie pokarmu, co jeszcze bardziej pogarsza jego stan. Kot może się wtedy ślinić, mlaskać.
W przypadku młodych kotów może dojść do infekcji mięśni i stawów - kociak leży i nie jest w stanie chodzić - jeśli jednak chce jeść lub karmi się go na siłę a podstawowa choroba zaczyna ustępować lub to zapalenie mięśni jest jedynym objawem - zazwyczaj przy odpowiedniej odporności kotek szybko wraca do siebie - oczywiście wspomagany lekami podnoszacymi odporność i zapobiegającymi wdaniu się powikłań bakteryjnych.

Już po kilku dniach nie leczonej choroby dochodzi do silnego odwodnienia i zapaści - jeśli człowiek nie pomoże choremu kotu.
Zwierzę o silnym układzie odpornościowym ma bardzo dużą szansę uporać się z tą chorobą, lecz często zdarzają się komplikacje, gdyż choroba może zaatakować całe drogi oddechowe, a wtedy szanse na przeżycie maleją jeszcze bardziej. Dlatego tak ważne jest właściwe leczenie.

Katar koci, mimo błahej nazwy, jest chorobą bardzo poważną i już przy pierwszych podejrzanych objawach należy szukać pomocy u lekarza weterynarii. We własnym zakresie możemy pomóc kotu poprzez zapewnienie mu ciepła i spokoju.
Aby ułatwić choremu kotu oddychanie usuwamy zaschniętą wydzielinę z nosa przy pomocy wacika nasączonego przegotowaną wodą. Jednak tylko lekarz jest w stanie pomóc kotu poprzez podanie środków zwiększających odporność oraz antybiotyków i kroplówek (jeśli są konieczne).
Do oczyszczania zapchanego kociego noska doskonale jest użyć gruszki - takiej jaką stosuje się u niemowląt do udrażniania nosa. Oczywiście - należy zachować delikatność i wyczucie.
Niestety - antybiotyki działają tylko na bakterie - z podstawową chorobą wywołaną przez wirusy kot musi poradzić sobie sam.
Dlatego tak ważne jest podnoszenie jego odporności i to jeszcze w dosyć długi czas po ozdrowieniu. Niestety, katar koci ma dużą skłonność do nawrotów i do końca życia kota należy uważać na wszelkie objawy sugerujące taką możliwość - nawet jesli nasz kot nie wychodzi na dwór i nie ma kontaktu z innymi kotami. Szybkie podanie leków podnoszących odporność może pomóc uciszyć chorobę "w zarodku".
Niestety, kot który choć raz przechorował wirusowy katar koci - często jest jego nosicielem do końca życia. Nie jest takim źródłem infekcji jak kot chory, ale w przypadku kontaktu z osłabionym kotem lub kocięciem - może dojść do zarażenia. Jednak nie jest to częste zjawisko, a w dodatku w zależności od rodzajów wirusów mogą one zarażać np. tylko okresowo, gdy kot się przeziębi lub zmarznie, przez pozostały czas siedząc ukryte w organizmie, zupełnie nieszkodliwie.
Na dodatek gdy mamy kilka kotów w domu a w tym jednego po katarze kocim - to może on służyć jako swoista "szczepionka". Długotrwały kontakt zdrowych , silnych kotów z małymi dawkami wirusa doskonale je uodparnia. Zresztą na rynku są dostępne szczepionki przeciwko katarowi kociemu. Nie dają one 100 % gwarancji nie zachorowania, ale wyraźnie zwiększają odporność.

Przy okazji mała uwaga - kotu choremu dużą ulgę mogą przynieść inhalacje, ale troszkę inne niż te dla ludzi.
Należy w pomieszczeniu w którym przebywa chory kot postawić jakąś miskę z parującą wodą a na grzejnikach - nawilżacze. Duża wilgotność powietrza ułatwia oddychanie. Jednakże do wody nie wolno dodawać żadnych olejków aromatycznych. Pomagając ludziom - kota mogą nawet zabić.
Koty jako gatunek, a niektóre osobniki w szczególności mają bardzo silny tzw. odruch krtaniowy. Krtań drażniona substancja wziewną (olejkiem, oparami chemicznymi) może po prostu się zacisnąć uniemożliwiając kotu oddychanie.

Kaliciwirus - wirus wchodzący w skład tzw. kataru kociego. Powoduje powstawanie na sluzówce pyszczka bolesnych owrzodzen. Mogą one pojawić się również np. na nosku.
W przypadku zaawansowanej choroby może dojść do zaatakowania niższych odcinków dróg oddechowych - wywołując zapalenia płuc na podłożu wirusowym. To jest już stan poważnego zagrożenia życia kota...

Herpesvirus - wirus również składający się na chorobę zwaną katarem kocim. Dla odmiany - atakuje gałki oczne, powodując najpierw łzawienie, zapalenie spojówek, rozpulchnianie błony śluzowej. Bardzo szybko wdają się powikłania bakteryjne, z kocich oczu zaczyna płynąć mętna ropa która często skleja powieki.
Spojówki robią się bardzo opuchnięte, czerwone, często przesłaniając całą gałkę oczną. W tym czasie wirus w najlepsze uszkadza rogówkę wnikając w głąb oka. Na poczatku na rogówce pojawiają się drobne rysy, owrzodzenia, zmętnienia. Bardzo szybko dochodzi do coraz poważniejszych uszkodzen - z całkowitym zniszczeniem oka włącznie.

CHLAMYDIOZA

Jest to choroba wywoływana przez chlamydie, powszechnie traktowane jako bakterie, ale nie są one nimi tak do końca, mają bowiem wiele wspólnego z grzybami, jednak równie dużo z bakteriami - są tak jakby czymś pośrednim między nimi.
Są to bardzo tajemnicze organizmy, nie do końca jeszcze poznane, stważające często pewne trudności w leczeniu.
Jednakże objawy choroby są bardzo podobne do klasycznego kataru kociego i często tylko badanie wydzieliny (np. z oka) może nam powiedzieć czy przyczyną choroby jest sam wirus, jakaś bakteria czy chlamydia - często również się zdarza że chlamydie dołączają się do wirusów, korzystają z uszkodzeń przez nie zadawanych - np. z podrażnienia, rozpulchnienia śluzówki, osłabienia odporności.
Jednakże chlamydioza w pewnych okolicznościach może być groźna dla ludzi, więc w przypadku kota z takimi objawami należy zachować ostrożność (bez paniki!).
Myć ręce po każdym kontakcie, stosować środki podnoszące odporność, a gdy mamy jakieś zranienia na rękach - stosować do bezpośredniego kontaktu z kotem rękawiczki gumowe. Nie należy panikować :)
Ale ostrożność jest wskazana.

WIRUS NIEDOBORU IMMUNOLOGICZNEGO - FIV
Jest to koci odpowiednik występującego u ludzi wirusa HIV, jednakże zupełnie dla człowieka niegroźny.
Podobnie jak u ludzi - od momentu wtargnięcia wirusa do wnętrza organizmu do pojawienia się pierwszych objawów może minąć bardzo wiele lat. Zwierzę przez ten czas cieszy się doskonałym zdrowiem, prowadzi normalne życie i... zaraża inne koty.
Największa ilość wirusa znajduje się w kociej ślinie oraz już mniej - w wydzielinach płciowych. A najczęstszym sposobem zarażenia jest wtargnięcie wirusa przez rany zadane w czasie walk kocurów - dlatego to właśnie one najczęściej padają ofiarą tej choroby. Zarażenie podczas kopulacji też jest możliwe, ale już rzadziej spotykane.
Nie jest możliwe przyniesienie tej choroby na rękach czy butach - tak więc koty typowo domowe, nie mające kontaktu z innymi kotami - są względnie zabezpieczone przed ta chorobą.
Nigdy do końca - może się zdarzyć ucieczka, pogryzienie w poczekalni u weterynarza, zarażenie we wczesnej młodości. Dlatego przy podejrzeniu tej choroby - nigdy nie można jej wykluczyć tylko dlatego że kot jest typowo domowy.

Podobnie jak w przypadku innych chorób wirusowych - rozwijanie się tej też może trwać wiele lat - często zwierzęta chorują dopiero w bardzo późnym wieku - gdy choroby wieku starczego osłabiają organizm.
Jednak nie jest to regułą - zachorować może również kot młody - szczególnie jeśli ma słabą odporność lub właśnie choruje na coś innego.

Moment zakażenia najczęściej mija bezobjawowo, może się najwyżej zdarzyć kilkudniowa, lekka biegunka lub osłabienie - najczęściej zupełnie bagatelizowane i samo mijające.
Później wszystko mija i kot wraca do pełnej formy. I tak może trwać przez lata. Niestety, przez cały ten czas kot jest nosicielem i w przypadku walki lub kopulacji przekazuje chorobę dalej. Utrudnieniem w postawieniu rozpoznania jest fakt że po tym kilkudniowym okresie po zarażeniu, gdy to organizm jakoś próbuje walczyć z wirusem ten niejako ukrywa się.
I bardzo często testy, mimo niewątpliwej infekcji nie wykazują śladu wirusa. To może być bardzo mylące...

Objawy atakującego wirusa FIV są zróżnicowane, jednakże są zbliżone do tych występujących u ludzi. Wirus osłabia układ odpornościowy.
Na skutek tego ten nie może się bronić przed najzwyklejszymi infekcjami: lekkie przeziębienie czy ranka na łapie mogą być przyczyna bezpośrednią lub pośrednią śmierci bo kot nie obroni się przed nawet małą ilością drobnoustrojów. Oczywiście ta bezbronność jest zależna od zaawansowania choroby i stanu kota.
Objawy są zależne od tego który organ jest akurat atakowany lub uszkodzony. Jednak zwykle najpierw pojawia się ogólne osłabienie, chudnięcie, infekcje dziąseł. Później może to być biegunka (objawy ze strony ukł. pokarmowego), uporczywy kaszel, ciężki oddech (ukł. oddechowy), zaburzenia neurologiczne (przy zaatakowaniu układu nerwowego). Mogą pojawić się także najróżniejsze choroby autoagresywne.
Rozpoznanie stawia się na podstawie ogólnego stanu zwierzęcia i badań krwi. Potwierdzeniem jest wykonanie testu w kierunku wykrycia wirusa - pozytywny przesądza sprawę. Podsumowując - to nie wirus FIV zabija zwierzę. On tylko uniemożliwia walkę z jakimikolwiek innymi drobnoustrojami, czyni organizm w dużej mierze bezbronnym. Niestety, ta choroba w momencie pojawienia się objawów również jest zazwyczaj nieuleczalna - aczkolwiek niektórzy lekarze ze sporymi sukcesami używają w leczeniu kotów leków zwanych interferonami i warto się tym zainteresować - aczkolwiek wymaga to posiadania lekarza doświadczonego w takim leczeniu.
Można przedłużać życie ciężko już chorego zwierzęcia przez podawanie bardzo dużych dawek antybiotyków, immunostymulatorów a w późniejszym stadium także kroplówek. Ale czy to ma sens i do kiedy? To już decyzja każdego opiekuna zwierzęcia i powinna być uzależniona od samopoczucia kota. Zdarzają się chore koty które bardzo ładnie poddają się leczeniu i całkiem nieźle funkcjonują, ale zdarzają się i takie u których postęp choroby jest bardzo szybki i dokuczliwy.

Niestety - nie ma jeszcze ogólnodostepnych szczepionek na tą chorobę - te co są, tak naprawdę są dopiero testowane i nie ma żadnych dowodów na to że są skuteczne.
Jeśli Twój kot wychodzi na dwór - postaraj się zminimalizować ryzyko zarażenia poprzez wykastrowanie zwierzęcia. Nie wdając się w walki, nie kopulując - jest znacznie bezpieczniejszy.
Biorąc do domu nowego kota - wykonaj mu test żeby sprawdzić czy nie jest nosicielem.


BIAŁACZKA (FeLV)
Jest to choroba wywoływana przez retrowirusy i bardzo popularna w populacjach kotów wolnożyjących głownie przez to że przenosi się dosyć łatwo i często zarażony i zarażający kot przez jeszcze jakiś czas nie ma żadnych objawów.
Jej niebezpieczeństwo polega na tym że od momentu wniknięcia wirusów do organizmu do pojawienia się pierwszych objawów mogą minąć lata. Zarażony kot przez cały ten czas wydala wirusy ze śliną, moczem i wydzieliną z nosa, zarażając inne zwierzęta - sam pozostając zdrowy. Zarażone kotki - zarażają swoje potomstwo, wcześniej przekazując wirusa kocurom które je kryły. Kocur nosiciel walczy z innymi kocurami zarażając ich - kryje też kocice.
Zarażenie może nastąpić przez bezpośredni kontakt, jak i przez wspólne miseczki lub kuwety. Chora kotka rodzi zarażone już kocięta, gdyż wirus przenika przez łożysko.
Nawet gdy nie dojdzie do zarażenie płodowego - kotka zarazi młode myjąc je i karmiąc.

W przypadku infekcji mogą nastąpić trzy scenariusze:

1. Młody, silny kot o wysokiej odporności ma możliwość zwalczenia wirusów które go zaatakowały, tak że właściciel nawet nie wie jakie niebezpieczeństwo groziło jego pupilowi i jak zażarta walka o życie toczyła się w jego krwi. Po takim zwycięstwie w krwi kota pozostają przeciwciała a kot staje się już odporniejszy na przyszłość - można tą odporność porównać do odporności po szczepieniu przeciwko białaczce.

2. Jeśli kot ma odporność obniżoną, a jednak jest zdolny do walki, poziom wirusa jest utrzymywany na pewnym poziomie, nie wystarczającym do rozwinięcia się objawów choroby ale wirus ciągle będzie gotowy do zaatakowania.
Stan ten może trwać latami, a kot będąc utajonym nosicielem zaraża inne koty. W momencie gdy układ immunologiczny ulegnie osłabieniu może dojść do masowego namnożenia się wirusa i zachorowania dotychczasowego nosiciela.

3. Trzeci, najmniej pomyślny (dla chorego kota) scenariusz zachodzi wtedy gdy kot w momencie kontaktu z wirusem ma silnie obniżoną odporność. Następuje wtedy gwałtowny rozwój choroby kończący się szybko śmiercią.

Objawy są bardzo różnorodne.
Często występuje podwyższona temperatura, brak apetytu. W zależności od tego, który organ został zaatakowany, może wystąpić biegunka, duszności lub zaburzenia ze strony układu nerwowego. Bardzo często pojawiają się złośliwe guzy nowotworowe.
Koty chore na białaczkę mają bardzo słabą odporność i podatne są na inne infekcje, np. zakaźne zapalenie otrzewnej kotów (FIP). Każde przewlekłe zakażenie nie poddające się leczeniu nasuwa podejrzenie białaczki i należy je wyjaśnić.
Np. taka prozaiczna rzecz jak zapalenie dziąseł które nie znika po usunięciu kamienia i podaniu leków - to również powinno wzbudzić czujność.
Przy rozwiniętej białaczce u większości kotów powiększone są wszystkie węzły chłonne.
Zdarzają się skazy krwotoczne jako wynik uszkodzenia szpiku kostnego.
Bardzo częste są guzy nowotworowe - głownie układu chłonnego.
Jedynym sposobem potwierdzenia lub wykluczenia diagnozy jest badanie krwi w kierunku wykrycia wirusa - na szczęście istnieją bardzo proste testy które umożliwiają lekarzowi w kilka minut uzyskać wynik.
Leczenie (czy raczej powstrzymywanie namnażania się wirusa jak najdłużej, bo leczenia jako takiego nie ma - jedynie objawowe) polega głównie na zwiększeniu odporności organizmu przy pomocy odpowiednich leków i leczeniu na bieżąco efektów osłabienia odporności.

Obecnie wielu lekarzy ma wielkie sukcesy w prowadzeniu kotów już chorych na białaczkę zakaźną (a więc nie nosicieli ale kotów u których już rozwinęły się objawy) przy pomocy leku o nazwie interferon. Wielokrotnie udaje się osiągnąć remisję do tego stopnia że ilość wirusa we krwi staje się nie wykrywalna przy pomocy standardowych testów. Nie oznacza to że kot przestaje być nosicielem - jednak zatrzymuje się u niego proces chorobowy i zmusza wirusa do ukrycia.

Jeśli wiemy że kot jest zarażony a objawów jeszcze żadnych nie ma - odpowiednim leczeniem i dbaniem o komfort psychiczny kota można przez jeszcze bardzo długi czas powstrzymywać uaktywnienie choroby.
Skutecznym i jedynym sposobem zapobiegania tej podstępnej chorobie są tak naprawdę szczepienia. Należy jednak pamiętać że zwierzę poddane szczepieniu musi mieć ponad 8 tygodni, być zdrowe i odrobaczone, oraz w żadnym wypadku nie może być już zarażone!

Niestety - testy u młodych kociaków nie są wiarygodne - dlatego jeśli kocię nie będzie miało żadnych kontaktów z potencjalnymi nosicielami - to lepiej poczekać ze szczepieniem na białaczkę do kolejnego szczepienia - po ukończeniu roku. A w międzyczasie zrobić test.
Taki plan szczepień ma jeszcze jedną zaletę - małe kocię dostanie w szczepionce mniejszą ilość patogenów - co będzie dla niego mniejszym obciążeniem.
Testy ELISA wykrywające wirusa w kociej krwi są bardzo proste i umożliwiają uzyskanie szybkiego wyniku. Niestety - czasem są nie do końca wiarygodne. Dlatego w przypadku jakichkolwiek wątpliwości - test należy powtórzyć za kilka tygodni - głównie w wypadku wyniku pozytywnego.
Bardzo ważne też jest by test miał właściwą datę ważności - niestety, testy mają bardzo krótki termin przydatności do użycia więc często się zdarza że lekarze używają przeterminowanych - co jest niedopuszczalne.
Nie wierzmy gdy wet mówi że to nic nie szkodzi iż test jest przeterminowany - to nie prawda.

Wprowadzając nowego kota do domu - również powinno się wykonać mu ten test - szczególnie gdy mamy już inne koty.
W przypadku przygarnięcia kota ze schroniska -jest to absolutnie konieczne - nawet gdy będzie jedynym kotem. Wiedząc że jest nosicielem - mamy szansę podarować mu wiele lat życia.

CHOROBY SKÓRY

PASOŻYTY ZEWNĘTRZNE
Pasożyty zewnętrzne bytują na powierzchni lub wewnątrz skóry swego żywiciela.
Żywią się złuszczonym naskórkiem i/lub krwią. Swoją działalnością wywołują silny świąd, zapalenie skóry, wypryski i alergie. Są nosicielami wielu chorób i pasożytów wewnętrznych, a przy dużej inwazji ilość wypijanej krwi jest tak duża że prowadzi do anemii.
Jest to szczególnie ważne u młodych zwierząt - inwazja pasożytów bardzo je osłabia, a na dodatek ciągłe podrażnianie i świąd powodują że zwierzę zamiast się bawić, jeść i spokojnie spać - nie robi nic innego i tylko się drapie. Podrażniona skóra staje się bardzo podatna na wszelkie infekcje - np. grzybiczne.
Niejedno zwierzę przypłaciło już życiem taką pozornie by się wydawało błahą sprawę jak inwazję pcheł. Dlatego należy pasożyty bezwzględnie zwalczać.

Choroby skóry u kotów zazwyczaj są bardzo dobrze widoczne. Jednakże sierść robi swoje, szczególnie u kotów długowłosych.
Dlatego regularnie, podczas pieszczot z kotem należy tą kocią skórę oglądać. Czy nie ma jakiś wyłysień, zgrubień i ranek. Im wcześniej podejmie się środki lecznicze - tym zwierzę szybciej wyzdrowieje.



PCHŁY

Są to pasożyty o dł. od 1 do 8 mm, z ciałem spłaszczonym bocznie o barwie czarno - brązowej. Charakteryzują się wyjątkowo długimi kończynami tylnymi, które umożliwiają im wykonywanie nieprawdopodobnie dalekich skoków.
Samica składa jaja na sierści kota, skąd następnie odpadają. Jaja przekształcają się w larwy w szczelinach podłogi, w dywanach i innych zakamarkach. Larwy żywią się odchodami dorosłych osobników, które zawierają dużo nie strawionej krwi.
Rozwój od jaja do postaci dorosłej zależy od czynników zewnętrznych i trwa od kilku tygodni do wielu miesięcy. Najbardziej odpowiada im wysoka temperatura, duża wilgotność i brak światła. Obecność pcheł u kota rozpoznajemy po odnalezieniu w jego sierści odchodów pcheł, mają one postać czarnych, łatwych do roztarcia grudek.
Szczególnie atakowane są osobniki bardzo młode, stare i osłabione.
Inwazja pcheł powoduje u zwierzęcia ciągły niepokój i przymus drapania. Niektóre koty reagują na ślinę pcheł silną alergią objawiającą się egzemą połączoną z wypadaniem włosów. Pchły są też nosicielami pasożytów wewnętrznych, kot połykając taką pchłę zaraża się np. tasiemcem.

Jest kilka metod zwalczania tego uciążliwego owada.
  • Jednym z nich jest stosowanie specjalnych obróżek przeciwpchelnych dla kotów.
    Są one dosyć skuteczne, ale mogą nie poradzić sobie ze wszystkimi pchłami - jeśli już są stosowane to powinny być profilaktyczne a nie gdy kot jest już zapchlony. Na dodatek maja kilka innych wad - po pierwsze stwarzają zagrożenie że kot na nich po prostu zawiśnie i się udusi. Ponadto mają zazwyczaj bardzo niemiły zapach i są z tego powodu nieprzyjemne dla kota i ludzi którzy mają z nim kontakt.
    Na dokładkę - wydzielają różne toksyczne substancje które wbrew zapewnieniom producenta (o ile nie jest to renomowana firma np. Bayer) mogą być szkodliwe dla kota.
  • Znacznie skuteczniejszą i bezpieczniejszą metodą jest stosowanie preparatów (np. Frontline lub Stronghold - ten drugi zabija również świerzbowca i glisty) których zasada podawania polega na tym iż kilka kropel umieszcza się pomiędzy łopatkami zwierzęcia - tak żeby nie mogło ich zlizać.
    W zależności od rodzaju zastosowanego preparatu kot jest zabezpieczony przed insektami od kilku tygodni do wielu miesięcy.
  • Istnieją również wszelkiego rodzaju posypki i szampony - jednakże nie wygrywają konkurencji z preparatami opisanymi w punkcie wyżej - można je stosować w sytuacji gdy np. kot ma uczulenie na Frontline.

UWAGA! W żadnym wypadku nie wolno kota spryskiwać ani posypywać preparatami owadobójczymi nie przeznaczonymi dla kotów! Skończy się to prawdopodobnie zatruciem zwierzęcia.



ŚWIERZBOWIEC USZNY

Choroba ta jest spowodowana przez mikroskopijne roztocza, przypominające wyglądem malutkie pajączki. Swędzenie wywoływane jest przez samice które drążą w skórze tunele w których składają jaja. Świerzb koci atakuje przede wszystkim uszy i ich okolice.
Chorobę łatwo rozpoznać: kot potrząsa głową, drapie się po uszach a wewnątrz małżowiny usznej można zobaczyć bardzo ciemny nalot, często w dużej ilości.
Choroba ta wymaga zastosowania specjalnych preparatów i ich systematycznego stosowania oraz regularnego czyszczenia uszu.

Silne, zdrowe koty rzadko ulegają temu pasożytowi. Woskowina wytwarzana w zdrowym uchu jest trudną do przebycia barierą i stanowi doskonałe zabezpieczenie.
Gdy jednak zwierzę z jakiegoś powodu jest osłabione, wtedy automatycznie staje się bardziej podatne na wszelkie infekcje, dotyczy to także świerzbowca.
Dlatego w czasie zwalczania pasożyta warto zastanowić się, co mogło być ewentualną przyczyną osłabienia odporności kota.
Oczywiście nie zawsze kotu musi coś dolegać, ale warto to sprawdzić. Oczywiście jeśli kot pochodzi ze schroniska lub został przez nas znaleziony - to przyczyną taką jest najprawdopodobniej stres, niedożywienie i silne narażenie na zarażenie.

Obecnie istnieją doskonałe leki na tą chorobę, więc nie jest ona już taka groźna - jednak nawet teraz jej leczenie wymaga pewnej konsekwencji - kocie uszy należy regularnie czyścić, gdyż zbierający się w nich przez cały czas leczenia nalot (wydzieliny świerzbowców, woskowina, leki) może być przyczyną wywiązania się powikłań oraz wydłużenia czasu leczenia. Jeśli ktoś nie ma doświadczenia w czyszczeniu kocich uszu lub kot walczy - lepiej poprosić o to doświadczonego lekarza weterynarii.

Bardzo podobne objawy jak przy infekcji świerzbowca występują również przy gronkowcu i drożdżycy - wet powinien pobrać odrobinę wydzieliny i ją zbadać pod mikroskopem - gdyż leczenie każdej z tych chorób jest zupełnie inne.



KLESZCZE

Pajęczaki te są roznosicielami wielu groźnych chorób. Spotykane są najczęściej w lasach mieszanych o gęstym poszyciu, oraz w trawie.
Są aktywne przez cały rok z wyjątkiem zimy. Atakują, spadając na ofiarę i wgryzając się w skórę aparatem gębowym. Kleszcze odżywiają się krwią którą wysysają za pomocą specjalnego ryjka. Od żywiciela odpadają dopiero po całkowitym zaspokojeniu głodu, osiągając wtedy niemal monstrualne rozmiary, w stosunku do wyglądu kleszcza jeszcze nie najedzonego.
Samce są znacznie mniejsze od samic, dlatego jeśli znajdziemy w sierści kota nabrzmiałego kleszcza wielkości ziarnka grochu, to mamy okazję zobaczyć samicę.
Jeśli zauważymy na skórze przyssanego kleszcza najlepiej usunąć go za pomocą specjalnych szczypczyków lub palców, a jeśli wiemy że nie potrafimy pasożyta usunąć szybko i skutecznie - lepiej udajmy się szybko do najbliższego lekarza wet. lub kogoś kto to potrafi. Nieumiejętnie odrywany kleszcz bardzo się ślini wpuszczając do organizmu kota znacznie więcej zarazków niż gdyby mógł zaspokoić głód i sam odpaść.
Ponadto w przypadku pozostawienia w ranie oderwanej główki (co się bardzo często zdarza) można zafundować kotu powstanie bolesnego ropnia. Ranę po usuniętym kleszczu należy zdezynfekować i przez kilka dni obserwować - czy nie pojawi się opuchlizna lub zaczerwienienie. W takim wypadku jak najszybciej należy skorzystać z pomocy lekarza weterynarii!
Kiedyś stosowano metody usuwania kleszcza takie jak: smarowanie olejem, lakierem do paznokci lub benzyną, jednak okazały się one niebezpieczne gdyż kleszcz na chwilę przed przymusowym odczepieniem się wytwarza duże ilości śliny.
Wskutek tego do rany dostaje się dużo więcej czynników chorobotwórczych, niż by się dostało gdyby zostawić kleszcza w spokoju - podobnie jak to się dzieje podczas nieumiejętnego usuwania pasożyta.
Jeśli kot narażony jest na częste ataki kleszczy, dobrze jest zaopatrzyć go w specjalną obróżkę dla kotów (dobrej firmy) lub jeszcze lepiej i bezpieczniej - zastosować preparat wcierany w skórę między łopatkami (np. Frontline).


WSZY

Inwazja wszy u kota świadczy o dużym zaniedbaniu zwierzęcia, lub o jego złej kondycji zdrowotnej. Wszy mają dł. 1.5 - 2mm, są barwy brązowo białej i można je bez problemu zobaczyć gołym okiem.
Wszy atakują przeważnie źle pielęgnowane koty długowłose. Rozwój wszy przebiega bezpośrednio na żywicielu, jaja są przylepiane do pojedynczych włosów za pomocą specjalnej substancji. Znalezienie gnid jest bezpośrednim dowodem na obecność wszy.
Leczenie polega na dwukrotnej kąpieli w specjalnym środku przypisanym przez lekarza weterynarii. Często zachodzi potrzeba ostrzyżenia kota. Pomocne w zwalczaniu tego pasożyta jest podawanie witamin i środków zwiększających odporność.


WSZOŁY

Wszoły kocie mają dł. ok. 1.3 mm i jasnożółtą barwę. Podobnie jak wszy, przyklejają swoje jaja do włosów. Są niezwykle ruchliwe, dlatego wywołują silny świąd i niepokój u zaatakowanego zwierzęcia.
Żywią się złuszczonym naskórkiem i nie piją krwi. Jeśli znajdują się na młodym kociaku, mogą mu poważnie zaszkodzić, gdyż wiecznie niespokojne młode nie ma apetytu i następuje zahamowanie jego rozwoju. Leczenie polega na kąpieli w specjalnym środku. Dobrze jest podać preparaty witaminowe i zwiększające odporność.

Ostatnio pojawił się na rynku preparat o nazwie Stronghold. Moim zdaniem jest on rewelacyjny :).
Łączy łatwość stosowania z doskonałą skutecznością. Podaje się go z malutkiej ampułki, kilka kropli pomiędzy łopatki zwierzęcia. Zabija skutecznie pchły, świerzbowca a także robaki obłe.
Zaoszczędza kłopotu z codziennym zakraplaniem uszu (jako że działa "od wewnątrz" - pozostaje jedynie czyszczenie uszu, no chyba że choroba jest oporna lub bardzo zaawansowana, wtedy można połączyć Stronghold z lekiem dousznym - wtedy skuteczność takiego leczenia wielokrotnie wzrasta), kot zostaje też wstępnie odrobaczony i zupełnie odpchlony.
Wielokrotnie już używałam tego leku i jestem z niego bardzo zadowolona, szczególnie w tępieniu świerzbowca i pcheł. Ponadto przy likwidacji lub profilaktyce przeciwko glistom ma wielką zaletę odróżniającą go od innych preparatów: działa przez miesiąc. Zabijając każdą glistę która w tym czasie pojawi się w formie dorosłej w jelitach.
Inne środki działają doraźnie - zabijają tylko te które akurat w nich są. Następne pojawią się po kilkunastu godzinach (taki jest cykl rozwojowy tego pasożyta) i nic im się już nie stanie.



NOWOTWORY SKÓRY
Nowotwory skóry występują u kotów dosyć często, przy czym duża ich część jest niestety złośliwa - w mniejszym lub większym stopniu.
Jeśli zauważymy u naszego zwierzęcia niepokojące zmiany na skórze, takie jak: narośla, guzki, nie gojące się ranki i owrzodzenia, natychmiast udajmy się do lekarza weterynarii. Tylko on, na podstawie wyników badań i własnego doświadczenia może wydać właściwą diagnozę.
Często jedynie szybkie rozpoczęcie leczenia daje spore szansę na wyleczenie dlatego nigdy nie należy lekceważyć tego typu objawów.
Najczęściej występującym u kotów nowotworem skóry jest rak komórek płaskich nabłonka, przeważnie atakuje on skórę głowy, szczególnie w obrębie uszu, nosa, warg i powiek. Najbardziej zagrożone są koty ponad pięcioletnie o niepigmentowanej skórze głowy.
Rak ten występuje w postaci twardych guzków o wyraźnej podstawie, kalafiorowatych zmian rozrostowych, a najczęściej jako nadżerki o stwardniałych brzegach.
Do powstania tej choroby przyczynia się prawdopodobnie długotrwałe działanie promieni UV które mają działanie rakotwórcze.
Dlatego jeśli mamy kota o białych uszach i nosie a który dużo czasu spędza na dworze - to powinniśmy mu smarować uszy i okolice nosa oraz warg kremem z dosyć mocnym filtrem. A najlepiej - ograniczyć wychodzenie na dwór w słoneczne dni.
Niestety - białe koty mają dużą skłonność do powstawania zmian nowotworowych spowodowanych ekspozycją na światło słoneczne i mając takiego kota należy być szczególnie w tym temacie uczulonym.


GRZYBICE

Najpopularniejszą grzybicą występującą u kotów jest mikrosporoza, choć zdarzają się i inne formy tej choroby, wywoływane przez inne patogeny.
Zdrowe zwierzęta zarażają się nie tylko poprzez bezpośredni kontakt z chorym, ale także za pośrednictwem pcheł i przedmiotów z którymi stykał się chory kot - chorobę może także przenieść człowiek który dotykał chorego kota. Zarodniki są zdolne do zarażania przez kilka lat, jeśli tylko znajdą odpowiednie warunki do przetrwania.
Np. jeśli nie odkazimy kocyka na którym sypiał chory kot, to przez jeszcze długi czas będzie on źródłem niebezpieczeństwa i może dochodzić do wielokrotnych reinfekcji, czyli ponownych zakażeń.

Każda zmiana na skórze, połączona z wypadaniem włosów nasuwa podejrzenie grzybicy i należy ją pokazać lekarzowi, tym bardziej że jest to choroba która nie omija ludzi. Przy mikrosporozie występują takie objawy jak: powstawanie plackowatych łysin najczęściej z przodu pyszczka lub łapach, ale także na innych częściach ciała.
Skóra wokół łysin jest czerwona i przekrwiona, a sierść daje się łatwo wyskubywać. Czasem mogą pojawić się strupki, łuski lub pęcherzyki. Zmiany mogą być suche lub wilgotne - w zależności od rodzaju choroby.

Leczenie tej uciążliwej choroby jest długotrwałe i wymaga konsekwencji ale daje jak najbardziej pozytywne efekty. Sposób kuracji musi być dobrany przez lekarza i uzależniony jest od rodzaju zmian, stanu kota i kilku jeszcze innych czynników.
Całe mieszkanie, ze szczególnym uwzględnieniem miejsc ulubionych przez kota, należy spryskać środkiem niszczącym grzyby - z braku takowego można improwizować np. przemywając wszystko co możliwe wodą z dużym dodatkiem octu. Ale najlepiej zaopatrzyć się w lecznicy lub w aptece w jakiś specjalny płyn - istnieje ich spory wybór a wiele jest w formie sprayu co ułatwia stosowanie, nie pozostawiają też śladów.

Grzybice atakują szczególnie zwierzęta chore, żyjące w stresie i niewłaściwie odżywiane.
Podawanie pacjentowi witaminy C, preparatów z jeżówki oraz pełnowartościowego pokarmu znacznie przyspiesza powrót do zdrowia. Także tłuszcz drobiowy ma bardzo dobry wpływ na stan sierści i wskazane jest podawanie go w ilości ok. 1 łyżeczki dziennie.
Jeśli do tych zabiegów dodamy jeszcze odrobinę serdeczności, to już wkrótce nasz kiciuś będzie tak piękny jak zawsze :)

Do niedawna grzybice były zwykle wyrokiem śmierci dla kota.
Po pierwsze - ponieważ leki były zazwyczaj mało skuteczne.
A po drugie - ponieważ panowało wiele mitów na temat tej choroby.

Prawda jest taka że grzybica jest jak najbardziej uleczalna. Wymaga tylko odrobiny cierpliwości i zachowania podstawowych zasad higieny. Owszem, większością grzybic człowiek może się zarazić, ale usunięcie tej przypadłości z nieowłosionej, ludzkiej skóry jest o niebo łatwiejsze niż w przypadku kotów.
Istnieją bardzo skuteczne lekarstwa. Zresztą - grzybicą wcale nie jest tak łatwo się zarazić jakby mogło się wydawać. Byłam wolontariuszką w schronisku i zajmowałam się właśnie kotami chorymi. Spędzałam sporo czasu w pokoju w którym jest kilkadziesiąt kotów chorych na zaawansowane formy najróżniejszych grzybic. Koty się o mnie ocierały, wchodziły mi na głowę - jak to koty w schronisku. Wystarczało dokładne umycie się po takim kilkugodzinnym kontakcie mydłem odkażającym i kąpiel po powrocie do domu.

Jednakże mając w domu kota z grzybicą zawsze należy liczyć się z zarażeniem. Po prostu należy zwracać uwagę na wszelkie zmiany na skórze - plamki, łuszczące się miejsca, pękającą skórę. Przy szybkim podjęciu leczenia - równie szybko się tego można pozbyć. A profilaktyka? Po każdym kontakcie z kotem mycie rąk mydłem odkażającym, odkażanie miejsc w których sypia i często przebywa kot, wygotowywanie legowiska, stosowanie preparatów podnoszących odporność. 


ŁYSIENIE KOTÓW O CHARAKTERZE NIEZAPALNYM 
[Rozmiar: 28659 bajtów]


Jest często spotykaną u kotów formą reakcji skórnej.
Ma charakter miejscowy lub bardziej bądź mniej uogólniony. Utrata włosów może być symetryczna lub asymetryczna, słabo lub silnie odgraniczona od sąsiednich okolic. Włosy mogą wypadać samoistnie (tak jest przy chorobach niedoborowych, zaburzeniach metabolicznych i hormonalnych), lub być usuwane przez kota poprzez wylizywanie, iskanie, drapanie lub ocieranie (nadwrażliwość, pasożyty zewnętrzne i zaburzenia nerwowe).

Aby wyleczyć tę przypadłość należy najpierw wykryć chorobę podstawową i usunąć ją.
Bardzo ważne jest nie lekceważenie tego objawu i nie uznawanie go - bez badań - jako przejawu nerwowości kota. Przede wszystkim należy poszukać przyczyn somatycznych - bo utrata sierści przez długi czas może być jedynym objawem, podczas gdy choroba si rozwija. Trzeba pamiętać że koty przeważnie nie są skore do okazywania złego samopoczucia, często maskują objawy. A wypadanie sierści w dużej ilości powinno być niepokojące, szczególnie jeśli w jego wyniku powstają łysiny.

Często jednak za łysienie odpowiedzialne są zaburzenia nerwowe u kota wynikające z przewlekłego stresu.
Przeważnie trudno zauważyć moment w którym zwierzę pozbawia się sierści (kot który czuje się samotny często robi to pod nieobecność opiekuna), ale można to potwierdzić jeśli znajdziemy duże ilości włosów w odchodach i wymiocinach. Jest to bardzo trudna do wyeliminowania przyczyna - przede wszystkim należy zadbać o komfort psychiczny kota, postarać się wyeliminować przyczynę stresu.
Może kot się nudzi?
Może czuje się odrzucony bo mamy dla niego za mało czasu?
Może w domu pojawiło się dziecko i kot jest zazdrosny? Często jest to zazdrość uzasadniona.
Zdarza się że "lekarstwem" na tego typu samookaleczanie się zwierzęcia jest pojawienie się w domu nowego kota który będzie dla niego towarzyszem.
Gdy sytuacja staje się dramatyczna lub nie ustępuje mimo starań - można sięgnąć po leki stosowane w leczeniu także ludzkiej depresji, ale jest to ostateczność, gdyż bez wyeliminowania przyczyny - choroby się nie wyleczy.
Jednakże czasem zachodzi konieczność sięgnięcia i po takie metody - nie należy się przed nimi bronić za wszelką cenę - leki niejednokrotnie znacznie przyspieszają powrót kota do zdrowia, lub wogóle go umożliwiają .



CHOROBY UKŁADU POKARMOWEGO
JAMA USTNA
Rozmiar: 20832 bajtów
Przetrwałe kły mleczne u młodego kota
Autor zdjęcia i właściciel kota: Magdalena Witkowska

ZĘBY I DZIĄSŁA
Kot jest drapieżnikiem i jego zęby są dostosowane do takiego trybu życia.
Służą one do chwytania i uśmiercania zdobyczy, a później do rozerwania jej ciała na kawałki gotowe do połknięcia.
W niektórych przypadkach zęby są doskonałym orężem w walce. Kot nie potrafi żuć pokarmu tak jak człowiek, uniemożliwia mu to budowa stawu żuchwowego - nie pozwala ona na boczne ruchy szczęki, jednakże siła kocich szczęk jest tak duża że pozwala bez problemu porcjować pożywienie na niewielkie kawałki..

Koty cierpią na dolegliwości zębowe podobne do ludzkich. U większości kotów można stwierdzić kamień i osad nazębny, zapalenie dziąseł, parodontozę, uszkodzenia lub ubytki zębów.
Dzieje się tak dlatego iż współczesne koty są żywione pokarmem który niewiele przypomina pokarm zdobywany na wolności.
Jedzenie z puszki, bardzo miękkie i podzielone na małe kawałeczki nie przyczynia się do samooczyszczania się zębów.
Osad na zębach jest doskonałą pożywką dla bakterii, co prowadzi do chorób zębów i przyzębia.
Nawet u najwłaściwiej karmionych kotów może pojawić się z czasem osad i kamień - dużo zależy od indywidualnych skłonności organizmu, mając w domu kilka kotów żywionych tak samo można to doskonale zaobserwować.
Oczywiście - właściwą dietą można ten proces znacznie spowolnić.
Bardzo ważne jest regularne kontrolowanie stanu kociej jamy ustnej a w razie konieczności - oczyszczanie zębów z kamienia oraz dbałość o leczenie wszelkich infekcji dziąseł.

Dlaczego należy dbać o dobry stan jamy ustnej u kota?
Ponieważ:
  • Bakterie żyjące w chorych zębach i dziąsłach mogą przyczynić się do chorób serca i nerek.
  • Po dostaniu się do krwi, w zaawansowanych stadiach - mogą spowodować posocznicę i śmierć w jej wyniku.
  • Chore dziąsła krwawią przy każdym dotyku - jeśli stan ten trwa zbyt długo, może doprowadzić do anemii.
  • Stan zapalny dziąseł i ból zębów utrudniają kotu pobieranie pokarmu, każde karmienie staje sie dla niego męczarnią.
  • Kot boi się wogóle jeść ze względu na cierpienie, a czasem uczy się łykać całe kawałki pokarmu - co prowadzi do problemów z układem pokarmowym.
  • Zęby znajdujące się w rozpulchnionych dziąsłach bardzo szybko zaczynają się ruszać i wypadają. Czasem w dziąśle pozostaje odłamek korzenia sprawiając zwierzęciu silny ból i pogarszając jego stan.
  • Często się zdarza że kamień nazębny lub/i stan zapalny dziąseł wynika ze znacznie poważniejszej choroby - niewydolności nerek lub chorób wirusowych. Zaniedbując ten stan - narażamy życie zwierzęcia a na pewno fundujemy mu masę cierpień.

Rozmiar: 72883 bajtów

Tym wszystkim problemom można zapobiec podając kotu bardziej naturalny pokarm i zapewniając mu regularne kontrole zębów u lekarza weterynarii.
Oczywiście nie trzeba podawać kotu żywych myszy czy ptaków, w zupełności wystarczy spory kawałek surowego, lub jeszcze lepiej - podgotowanego mięsa wołowego (nie należy podawać kotom surowej wieprzowiny gdyż może zawierać drobnoustroje szkodliwe dla kotów - najlepiej wogóle z wieprzowiny w kocim menu zrezygnować), który zmusi kota do użycia zębów.
Podczas gryzienia wydziela się duża ilość śliny, co dodatkowo pomaga oczyszczać zęby i zapobiega powstawaniu osadów.
Jeśli u kota już powstał kamień, to pomocy może mu udzielić jedynie lekarz który usunie go specjalnymi narzędziami, często pod narkozą.

Należy w tym miejscu napisać czy raczej - powtórzyć, iż stan zapalny dziąseł nie zawsze oznacza problemy z kamieniem nazębnym.
Często jest to oznaka wielu zupełnie innych chorób: białaczki, FIPa lub niewydolności nerek. Dlatego nigdy nie należy lekceważyć tego objawu!


Jeśli zauważymy u naszego kota ułamany ząb, też zwróćmy się po pomoc do dobrego weterynarza.
Sytuacja taka może się zdarzyć w przypadku urazu lub procesów chorobowych. Pozostały w dziąśle korzeń z ostrymi końcówkami drażni język i policzki oraz jest sprawcą wielu bolesnych procesów ropnych i stanów zapalnych. Głównymi sprawcami stanów zapalnych dziąseł są osad i kamień nazębny.
W osadzie znajdują się ogromne ilości bakterii chorobotwórczych które atakują dziąsła uszkodzone przez twardy i ostry kamień nazębny. Zapalenie i obrzęk powoduje powstanie wokół zębów kieszonek w których w dalszym ciągu powstaje osad i kamień, sięgając coraz głębiej.
Stan ten w konsekwencji prowadzi do powstania parodontozy i utraty zębów. Procesowi temu towarzyszy silny ból, a z czasem rozchwiane lub wypadające zęby uniemożliwią zwierzęciu pobieranie pokarmu.
Dziąsła przyjmują barwę ciemnoczerwoną, są opuchnięte, gąbczaste i często krwawią.
W zaawansowanej chorobie pozostaje niewiele możliwości leczenia: należy usunąć najbardziej uszkodzone zęby, inne spróbować wyleczyć a w dziąsła trzeba wcierać specjalne preparaty przeciwzapalne.

Rozmiar: 67195 bajtów
Na zdjęciu powyżej (oraz na samej górze - to brat tego kota) widzimy przypadek kotów u których wychodzący stały kieł nie jest w stanie wypchnąć zęba mlecznego.
Przeważnie taki mleczak wypada w końcu sam (jednak nie zawsze) - ale jeśli ząb stały wyjdzie do końca a mleczny nadal siedzi sztywno i wogóle nie jest obluzowany - najlepiej jest go usunąć.
Pozostawiony zbyt długo będzie sprawcą niewłaściwego zgryzu, zbytnio wysunięty do przodu stały kieł może potem kaleczyć wargi oraz ocierać się o kieł dolny - co może doprowadzić do konieczności usunięcia w końcu kłów stałych. Odpowiednio wczesne usunięcie zęba mlecznego spowoduje że ząb stały najdzie na swoje właściwe miejsce. Zabieg jest prosty, krótki a kot błyskawicznie zapomina o przygodzie :)



JĘZYK I BŁONY ŚLUZOWE

Niektóre choroby (np. kaliciwiroza) mogą powodować powstawanie na nich bolesnych owrzodzeń i nadżerek. Gdy widzimy że kot się ślini i ma problem z pobieraniem pokarmu - a na kocim języku zobaczymy czerwone kropki lub kreseczki - poprośmy o konsultację lekarza weterynarii.
Również ułamany ząb może silnie podrażniać język - powodując powstanie podrażnienia czy nawet obrzęku. Każda taka zmiana jest dla kota bardzo bolesna i utrudnia jedzenie a nie leczona - może doprowadzić do poważnych powikłań.>.

Niestety - również nowotwory nie omijają tej części ciała kota. Często ich przyczyny nie daje się znaleźć ale nie zawsze - bywa że jest nią właśnie taki uszkodzony ząb który drażni błonę śluzową powodując ciągły stan zapalny.
Nowotwory błony śluzowej mają różne kształty i wygląd - czerniak na początku wygląda jak czarna plamka.
Inne nowotwory mogą przyjmować kształt guzków, niby - nadżerek, polipów, zaczerwień, ranek itp. Niektóre są łagodne - inne złośliwe. Wszystkie wymagają dokładnej diagnostyki i dobrze dobranego leczenia.

Czasem przyczyną problemów z pobieraniem pokarmu są ciała obce zaklinowane między zębami lub wbite w ciało.
Sprawiają dotkliwy ból, mogą objawiać się również obfitym ślinieniem oraz powiększonymi węzłami chłonnymi na szyi i pod żuchwą. Taki stan wymaga koniecznej i szybkiej interwencji lekarza - często również zabiegu chirurgicznego który będzie miał na celu usunięcie intruza i oczyszczenie zainfekowanego miejsca - w innym razie zwierzę się bardzo nacierpi a w miejscu wbicia ciała obcego może wytworzyć się ropień.
Kotom wbijają się najróżniejsze przedmioty - od igieł, poprzez drzazgi, drobne druciki, po odłamki kości. Szczególnie niebezpieczne jest wbicie się drzazgi w przelyk lub dalszy odcinek układu pokarmowego.
Po pierwsze - dlatego że takiego ciała obcego nie widać a objawy mogą być niejednoznaczne.
Po drugie - wytwarzający się stan zapalny i ropień wokół ciała obcego mogą doprowadzić do perforacji np. jelita (bez błyskawicznej pomocy dobrego chirurga zwierzę umrze w męczarniach) lub ropień przebije się np. do jamy opłucnej.
Dlatego przy najmniejszym podejrzeniu iż kot połknął coś ostrego lub gdy niedawno nakarmiliśmy go kośćmi z kurczaka a pojawiły się niepokojące objawy - należy jak najszybciej wykluczyć ciało obce wbite w śluzówkę przewodu pokarmowego.

Przy okazji przypomnę - kot nie może dostawać kości długich z kurczaka.
Wartości odżywczych wiele z nich nie uzyska - a istnieje duże ryzyko poważnych problemów - takie kości rozpadają się na bardzo ostre drzazgi i wiele kotów bardzo się już nacierpiało lub nawet straciło życie z tego powodu.

ZABURZENIA TRAWIENIA


Należy pamiętać że w żadnym przypadku kotom nie wolno podawać na własną leków stosowanych u ludzi!
Jedynie gdy mamy wiedzę na tyle dużą że potrafimy ocenić czy to co dolega naszemu kotu to lekka przypadłość czy coś już bardzo niepokojącego - możemy w tym pierwszym przypadku zastosować preparaty w stylu Smecta czy olej parafinowy - w zależności od potrzeb.
Gdy tej wiedzy nie mamy lub nie jesteśmy jej pewni - należy poprosić o fachową pomoc lekarza.

WYMIOTY - nawet zdrowe koty od czasu do czasu wymiotują, pozbywają się w ten sposób zbitych kłębków sierści połkniętych przy wylizywaniu, a niektóre wrażliwe zwierzęta reagują w ten sposób na stres.
Również koty które jedzą zbyt łakomie często pozbywają się nadmiaru jedzenia przez wymioty.
Jeśli jednak kot wymiotuje codziennie lub częściej należy podejrzewać chorobę. Wymioty są objawem wielu problemów
Pojawiają się przy zatruciach, problemach żołądkowych, podczas chorób zakaźnych, infekcji pasożytniczych, przy uszkodzeniu serca, nerek, trzustki, a także przy zaburzeniach równowagi i czynności mózgu. Częste wymioty prowadzą do dużej utraty wody i elektrolitów, które mogą być wyrównane tylko przez wlewy wykonane przez lekarza weterynarii.

Pomocne jest także podanie środków przeciwwymiotnych, to jednak nie rozwiązuje problemu, gdyż trzeba znaleźć podstawową przyczynę wymiotów i ją usunąć.
Jeśli zauważymy w wymiocinach kłęby sierści lub pasożyty (w kształcie makaronu - nitek. Długie i dosyć grube - to samice glist, cienkie i krótkie - to samce) - to sprawa jest dosyć jasna.
A leczenie proste - w przypadku sierści trzeba ocenić czy to naturalny sposób pozbywania się jej przez kota (niektóre tak mają - regularnie co jakiś czas wymiotują a w wymiocinach jest kłąb futra - nie okazując żadnych innych dolegliwości) czy zwierzę się z tym męczy.
W pierwszym i drugim przypadku bardzo może pomóc regularne podawanie kotu specjalnej pasty ułatwiającej pasaż połkniętej sierści przez układ pokarmowy - ja osobiście polecam pastę o nazwie Bezo - Pet. Moje koty bardzo ją lubią - ale kocie smaki są różne, najlepiej dobrać pastę do kociego gustu - wtedy nie będzie potrzeby zmuszania kota do konsumpcji.
W przypadku zauważenia w kocich wymiocinach glist - oczywistym jest że kot jest bardzo zarobaczony - konieczne jest jak najszybsze odrobaczenie - najlepiej nie jednorazowe. Skuteczny jest Aniprazol podawany przez cztery dni - lub Stronghold działający przez miesiąc.
ZAPARCIE - cierpią na nie przeważnie koty starsze, otłuszczone i mające mało okazji do ruchu. Jeśli kot ma dobrą kondycję, dużo się rusza a w pokarmie dostaje duże ilości substancji balastowych, to takie problemy raczej mu nie grożą. - chyba że ich podłożem będzie choroba.
Częste i długotrwałe zaparcia prowadzą do rozepchania i utraty elastyczności przez jelito grube, co jest przyczyną spowolnienia ruchów robaczkowych i w skrajnych przypadkach prowadzi do zupełnej niemożności wypróżniania się. Zwierzę cierpi na bóle brzucha, wzdęcia i brak apetytu.
Leczenie polega na wykonaniu lewatywy, podaniu środków pobudzających ruchy robaczkowe i zmianie sposobu żywienia. Czasem pomagają bardzo leki ułatwiające pasaż jelitowy, nadające także kałowi poślizg. W bardzo zaawansowanych przypadkach życie kota ratuje jedynie operacja.

Jeśli zaparcie pojawia się niespodziewanie u kota który nie miał wcześniej tego problemu i trwa zbyt długo, widać że od jakiegoś czasu kot ani razu się nie załatwił, a szczególnie jeśli przy okazji kot okazuje że coś mu dolega - to należy jak najszybciej pokazać go lekarzowi. Istnieje możliwość że doszło do niedrożności jelit - a jest to już stan zagrożenia życia. Niestety u kotów ten problem zdarza się dosyć często.
Jeśli kontakt z lekarzem weterynarii jest z jakiegoś powodu utrudniony czy istnieje konieczność jego odwleczenia - można spróbować pomóc kotu podając mu do pyska olej parafinowy (parafinę ciekłą - do kupienia w każdej aptece bez recepty) - w ilości na dorosłego kota około 5 cm3 - prosto do pyska, za pomocą strzykawki. Substancja ta jest bardzo śliska i nie ulega strawieniu - obleka cały układ pokarmowy warstwą niezwykle śliskiej powierzchni - co często wystarcza do pozbycia się dużej kuli sierści lub innego ciała obcego.
Jeśli po takim zabiegu w ciągu kilku godzin nie nastąpi wypróżnienie - a szczególnie jeśli nie zauważymy śladów parafiny obok odbytu (co oznacza że coś zupełnie uniemożliwia jej przedostanie się przez całe jelita, coś bardzo szczelnie je czopuje) - to jest to już wskazanie do bardzo pilnej wizyty u lekarza.

BIEGUNKA - jest to wydalanie rzadkiego, płynnego kału.
Biegunka sama w sobie nie jest chorobą a jedynie objawem. Może być wywołana przez: infekcje bakteryjne i wirusowe, inwazje pasożytów wewnętrznych (często pierwotniaków), zatrucia, alergie pokarmowe, nieświeży lub niewłaściwy pokarm itp.
Poprzez wydalanie dużych ilości niedotrawionego pokarmu organizm stara się pozbyć czynników chorobotwórczych które mu szkodzą, dlatego niewskazane jest sztuczne powstrzymywanie każdej biegunki. Przede wszystkim należy odnaleźć przyczynę niedomagania i usunąć ją.
Jednak długotrwałe, silne biegunki powodują utratę dużych ilości wody, skład. mineralnych i elektrolitów - co jest szczególnie groźne u kociąt i kotów starszych, dlatego należy zastosować kroplówki i podawanie odpowiednich leków.
Przy lekkich biegunkach i dobrym ogólnym samopoczuciu u dorosłego kota wskazane jest nie podawanie przez jeden dzień pokarmu, przy dostępie do świeżej wody, a na następny dzień zastosowanie lekkiej diety np. podawanie małych ilości kilka razy dziennie ugotowanego mięsa drobiowego. Dobrze jest też podać niedomagającemu kotu Lakcid lub naturalny jogurt bez cukru.
Wszelkie biegunki powodują wyginięcie w dużej mierze naturalnej flory bakteryjnej - co bardzo utrudnia trawienie i powrót do zdrowia.
Można kotu podać lek stosowany często u ludzkich niemowląt - Smectę. jest to preparat w saszetkach, jedną dzielimy na pól, rozpuszczamy w 1/4 szklanki letniej, przegotowanej wody i podajemy strzykawką do pyszczka - nie na raz - ale np. po 10 cm3 jednorazowo, powtarzając zabieg po godzinie.
To dawka dla dorosłego kota, w przypadku kociaka zawsze warto zasięgnąć porady lekarza - choćby telefonicznie.
Smecta to lek bardzo delikatny, działa na tej zasadzie że obleka jelita warstwą ochronną. W przypadku lekkich niestrawności sprawdza się świetnie. Jeśli problemy nie miną w ciągu doby lub się zaostrzą - udajmy się do lekarza weterynarii - ponieważ oznacza to że przyczyna jest poważniejsza niż lekka niestrawność.
W przypadku małego kocięcia - czekamy z wizyta do następnego dnia jedynie wtedy gdy biegunka nie jest silna i zbyt częsta oraz nie występują żadne inne objawy.
W innym przypadku nie należy zwlekać. Kocięta błyskawicznie się odwadniają a biegunka może być objawem np. panleukopenii - bardzo groźnej choroby w której każda minuta jest na cenę życia.
WZDĘCIA - Najczęściej idą w parze z innymi zaburzeniami trawienia. Jednak często występują również samodzielnie. Przeważnie przyczyną jest wyginięcie naturalnej flory bakteryjnej w jelitach.
Zdarza się że jest to wynik kuracji antybiotykowej w której giną również te pożyteczne i niezbędne do prawidłowego trawienia bakterie. Czasem przyczyną jest drobna infekcja lub niestrawność która szybko mija - ale pozostawia po sobie taki ślad. czasem jest to ślad po poważnej chorobie.
Kot domowy, nie wychodzący, nie ma możliwości uzupełnienia tego braku - stąd się biorą wzdęcia. rozwolnienia i inne problemy. Jeśli kot (dorosły) ma wzdęcia ale poza tym dobrze się czuje- należy mu przez tydzień podawać codziennie do jedzenia ampułkę Lakcidu lub jego odpowiednika (np. Lacidofil).
W przypadku kociąt tą dawkę się zmniejsza do połowy lub ćwiartki (u tych malutkich) ampułki. W takich dawkach nie można tego leku przedawkować. To nie jest substancja chemiczna - ale specjalnie wysuszone (liofilizowane) - żywe bakterie jelitowe. Wymieszane z lekko letnią (nie za ciepłą!) wodą - ożywają.

ZMIANA ZABARWIENIA KAŁU - jeśli nagle zauważymy że nasz kot pozostawia po sobie kał w dziwnym kolorze (np. białym, żółtym, zielonym) lub widać w nim niestrawione resztki pokarmu - jest to objaw bardzo niepokojący. Często świadczy o poważnych problemach trawiennych i wymaga już diagnostyki przeprowadzonej przez lekarza weterynarii.
Może to być pierwszym objawem poważnego uszkodzenia np. wątroby.

KREW W KALE - czasem można zauważyć na zupełnie normalnie wyglądającym kocim kale ślady krwi.
Jeśli zdarzyło się to pierwszy raz a krwi nie było dużo- nie należy panikować.
Zdarza się że kot miał niewielkie zatwardzenie i stąd ta krew. Jeśli jednak zdarzy się to parę razy lub konsystencja kału się zmieniła na rzadszą, krwi jest dużo lub jest z domieszką dużej ilości śluzu, kał ma brzydki zapach lub kot źle się czuje - należy szybko skontaktować się z lekarzem.
Może to oznaczać poważną infekcję jelit - bakteryjną, wirusową lub pasożytniczą. Dobrze jest też w takiej sytuacji profilaktycznie i z góry zrobić badania kału w kierunku pasożytów (robaków i pierwotniaków) - bo to bardzo często one odpowiadają za taką sytuację.

PASOŻYTY WEWNĘTRZNE


Pasożyty wewnętrzne kotów żyją przeważnie w jelicie swego żywiciela, choć można je czasami znaleźć np. w żołądku. Podrażniają one błonę śluzową jelit, odbierają organizmowi ważne składniki pokarmowe, a także zatruwają go swoimi szkodliwymi produktami przemiany materii.
Ograniczona inwazja u zdrowego, silnego kota nie daje żadnych objawów chorobowych. Mimo wszystko regularne odrobaczanie za pomocą wysokiej jakości leku jest najlepszą metodą postępowania.
Jeśli ktoś nie chce z różnych powodów podawać swojemu kotu tych środków, może raz na 1/2 roku poddawać badaniu kał zwierzęcia, i dopiero po stwierdzeniu pasożytów przeprowadzić odpowiednie leczenie. Jednak nie jest to badanie zupełnie miarodajne - nie w każdej porcji kału można znaleźć pasożyty - nawet jeśli występują.
Jednakże jeśli kot jest w świetnej kondycji a w domu nie ma malutkich dzieci - można na tym poprzestać.

TASIEMCE - płazińce te do swojego rozwoju potrzebują zawsze co najmniej jednego żywiciela pośredniego, co oznacza że kot nie może zarazić się bezpośrednio od innego kota.
Jako pośredni żywiciele mogą służyć (w zależności od rodzaju pasożyta) owady, gryzonie i zwierzęta gospodarskie.
W mięsie tych zwierząt mogą znajdować się otorbione larwy pasożyta. Po zjedzeniu przez kota zarażonego mięsa, larwy te przeobrażają się w dorosłe, dojrzałe płciowo tasiemce. Ich ostatnie człony, wypełnione jajami są stale wydalane wraz z kałem. Jeśli zostaną zjedzone przez któregoś z żywicieli pośrednich, wtedy cały cykl zaczyna się od początku.
Obecność tasiemca u naszego kota możemy poznać po znalezieniu w jego kale lub na sierści wokół odbytu białych członów pasożyta. Świeże, jeszcze wilgotne mają zdolność poruszania się, wysuszone przypominają ziarenka ryżu.
Przy silnej inwazji u kota występuje biegunka, pogorszenie wyglądu sierści i wypadnięcie trzeciej powieki (oznacza to już bardzo silne osłabienie)
Tasiemce nie posiadają własnego układu pokarmowego, a potrzebne im składniki pokarmowe pobierają całą powierzchnią ciała. Główka pasożyta wyposażona jest w haczyki którymi wczepia się on w ściankę jelita. Tasiemczycę można wyleczyć dopiero wtedy gdy główka zostanie zniszczona i wydalona.
Na szczęście obecnie lekarze wet. dysponuja świetnymi lekami na tego pasożyta.


>GLISTY są robakami obłymi oraz w odróżnieniu od tasiemców nie posiadają żywicieli pośrednich, oznacza to że kot może zarazić się bezpośrednio od innego kota.
Kocięta zarażają się od matki, poprzez łożysko i mleko, dlatego po odsadzeniu muszą przejść kurację odrobaczającą - nawet jeśli kotka była regularnie odrobaczana.
Po połknięciu przez kota jaj, wędrują one do jelita cienkiego, gdzie wylęgają się z nich larwy, które pprzegryzają się przez ścianki jelita i wraz z krwią dostają się do płuc. Tam stają się mobilne, wędrują tchawicą w górę do jamy ustnej, gdzie zostają ponownie połknięte. Czasem wywołuje to silny kaszel i odruchy wymiotne. W wymiocinach można czasem znaleźć poruszające się żywe robaki.
Połknięte larwy powracają do jelit, gdzie przeobrażają się w dojrzałe płciowo osobniki. Cały ten proces przebiega tylko u młodych zwierząt lub dorosłych ale osłabionych, u starszych tylko niewiele larw powraca do jelit, pozostałe otorbiają się w tkankach i pozostają tam w stanie utajonym. Uaktywniają się jedynie u kotek ciężarnych, dostają się ponownie do krwi i atakują płody, dlatego nawet nowonarodzone kocięta z regularnie odrobaczanych matek mogą być zarażone.
Glisty (w małej ilości) nie zagrażają życiu dorosłych, zdrowych kotów, jednak inwazja u kociąt może doprowadzić do ich śmierci, a w każdym razie do silnego wyczerpania i osłabienia organizmu. Chore kocięta mają matową sierść, wzdęte brzuszki, mają biegunkę i często wymiotują. W wymiocinach i kale można znaleźć robaki wyglądające jak poruszające się nitki białego makaronu.
Następuje także zahamowanie rozwoju nie do odrobienia już w późniejszym wieku. Wczesne, właściwie przeprowadzone odrobaczenie uchroni kocięta przed niebezpieczeństwem.

Tasiemce i glisty są robakami najczęściej atakującymi koty.
Oczywiście gatunków pasożytów wewnętrznych jest więcej, jednak leki przeciwrobacze doskonale sobie z nimi radzą. Stosując rutynowe odrobaczanie lub badanie kału zabezpieczymy naszego kota przed ich obecnością.


PIERWOTNIAKI - to mikroskopijnej wielkości organizmy - a potrafią bardzo zaszkodzić swojemu żywicielowi. Głównie przez to że podstawowym objawem ich obecności są silne. nie do opanowania zwyczajowymi lekami - biegunki, często z domieszką krwi pochodzącą z uszkodzonej błony śluzowej jelit.
Istnieje sporo gatunków pierwotniaków atakujących koty, podstawowe i najczęściej spotykane to lamblie (gardie) i kokcydie (kilka rodzajów).

W przypadku zarażenia się nimi dorosłego kota - objawy mogą być bardzo słabo nasilone - ale niekoniecznie - czasem przebieg choroby jest dosyć dramatyczny - objawiający się bardzo silną biegunką. U kociąt prawie zawsze zarażenie przebiega w sposób jawny - kociak ma silną biegunkę, szybko następuje osłabienie.
Przy każdej nie leczącej się biegunce lub rozwolnieniu należy podejrzewać że przyczyna leży po stronie pierwotniaków.
Ostateczne rozpoznanie można postawić po wykonaniu analizy kału pod kątem obecności w nim pierwotniaków - ale należy pamiętać że wiarygodny jest jedynie wynik dodatni - jeśli będzie ujemny - należy go powtórzyć - nawet i pięć razy pod rząd. Oddając kał do badania należy podkreślić że ma być badany pod katem pierwotniaków - bo w wielu laboratoriach jeśli tego się nie powie - to dostanie się jedynie wynik odnośnie robaków (glist i tasiemców).

Jeśli podejrzenie się potwierdzi i w kale naszego kota znalezione zostaną oocysty pierwotniaków - trzeba zacząć leczenie. Jest ono dosyć proste - ale wymaga pewnych dodatkowych zabiegów. W przypadku niektórych pierwotniaków - leczenie powinno objąć także wszystkich ludzi mieszkających z kotem - tak jak kot może zarazić człowieka tak i człowiek może zarazić kota - np. lamblią.
Podawanie leków musi być skrupulatne i dokładne - przy niewłaściwym leczeniu pierwotniaki będą miały szansę przetrwać i choć przez pewien czas nie będą dawały żadnych objawów - to kot będzie zarażał a choroba będzie mogła się ujawnić w najmniej odpowiednim momencie - np. gdy kot będzie chory na coś innego.
Ważne też jest dezynfekowanie kuwet - co kilka dni trzeba ich zawartość wyrzucić a same kuwety zlać wrzątkiem. To wystarczy.
Po tygodniu od ostatniej tabletki - należy co najmniej raz zbadać kontrolnie koci kał - jeśli już wygląda normalnie. Jeśli nadal wygląda niedobrze - w przypadku nie stwierdzenia oocyst - badanie trzeba powtórzyć.
Trzeba też pamiętać żeby przez cały okres leczenia i kilka dni dłużej - kot dostawał Lakcid lub Lacidofil - jakiś preparat zawierający bakterie jelitowe - masowo tępione przez infekcję pierwotniakową i leki.

CIAŁA OBCE

Ciała obce które może połknąć kot - są najróżniejsze (kocia wyobraźnie nie zna granic) i najróżniejsze stwarzają zagrożenie:
  • ostre przedmioty mogą się wbić w śluzówkę przewodu pokarmowego lub ja poważnie pokaleczyć - na całej długości.
  • duże przedmioty lub takie które pęcznieją pod wpływem wilgoci - mogą utknąć w żołądku lub doprowadzić do niedrożności jelit.
  • wszelkie sznurki, tasiemki - niby niegroźne - tak naprawdę wcale takie nie są.
    Mogą doprowadzić do poprzecinania jelit - które będąc w ciągłym ruchu po prostu trą wrażliwą śluzówką o naprężone w ich świetle sznurki, nici. Jeśli taki sznurek zbije się w kłębek i w tej postaci wędruje przez jelita - to jest niegroźny. Jeśli jednak się rozciągnie - szczególnie jeśli oboma krańcami będzie unieruchomiony przez kawałki kału - będzie działał niczym garota.

Gdy istnieje najmniejsze podejrzenie że przyczyna dolegliwości kota jest ciało obce w przewodzie pokarmowym - konieczne jest wykonanie jak najszybciej zdjęcia RTG - które potwierdzi lub wstępnie wykluczy tą ewentualność (w przypadku połknietych nitek, cienkich sznurków mogą one nie wyjść podczas takich badań) - zazwyczaj groźną dla życia zwierzęcia.
Podobnie - gdy wiemy że kot połknął jakieś ciało obce - nie mozna czekać bez konsultacji z lekarzem aż sam się go pozbędzie - chyba że będzie to przedmiot naprawdę mały i obły.
W innym przypadku trzeba jak najszybciej skorzystać z fachowej pomocy dobrego lekarza. Jeśli od połknięcia przedmiotu minęło niewiele czasu a przedmiot nie był ostry - mozna sprawę zakończyć wywołując u kota wymioty.

Gdy przedmiot przejdzie dalej - wtedy trzeba monitorować czy przesuwa się w jelitach czy utknął. Jego pasaż mozna wspomóc podając preparaty poślizgowe oraz osłaniające sluzówkę jelit.
Oczywiście dotyczy to tylko takich przedmiotów które nie są w stanie wbić się w jelito czy wręcz je przebić - ani poranić. W przypadku połknięcia takiego przedmiotu lub gdy nawet ten obły uwięźnie - konieczny jest natychmiastowy zabieg operacyjny.

Ostre ciała obce (np. odłamki kości z kurczaka) stwarzają bardzo duże niebezpieczeństwo głownie z tego powodu iż przy odrobinie pecha dłuższy czas nie dają żadnych wiekszych objawów. Po prostu wbijają się w sluzówkę jelita i tam siedzą.
A bakterie, kwasy i enzymy trawienne, rozkładający się pokarm i kał przesuwający w jelitach - robią swoje. Doprowadzając do rozległego stanu zapalnego, powstania ropnia, perforacji ściany jelita. Gdy do tego dojdzie - dla kota liczą się sekundy...
Nastepuje skażenie wnętrza jamy brzusznej, dochodzi do błyskawicznego zapalenia otrzewnej. Jedynym ratunkiem jest błyskawiczna, rozległa operacja - która wcale w takim przypadku nie zawsze daje efekty, niestety.

Dlatego nigdy nie należy lekceważyć podejrzenia połknięcia przez kota ciała obcego - a gdy takowe podejrzenie istnieje - należy zwierzaka dokładnie zdiagnozować i gdy podejrzenie się potwierdzi - to albo bardzo dokładnie kontrolować proces wydalania tegoż przedmiotu - albo zdecydować się na szybką operację u dobrego lekarza.


Poniżej wymienię kilka chorób które nie dotyczą jelit ani żołądka - ale np. gruczołów przyodbytowych, wątroby, trzustki. Mają one swój związek z przebiegiem trawienia - gruczoły mają problem z opróżnianiem się w przypadku rozwolnień, wątroba i trzustka produkują enzymy trawienne a ta druga dodatkowo - insuline.



ZAPALENIE ZATOK OKOŁOODBYTOWYCH
Zatoki okołoodbytowe są to specjalne gruczoły umieszczone wokół odbytu. Znajduje się w nich substancja zapachowa która spełnia ważną rolę przy komunikowaniu się kotów. W normalnej sytuacji wydzielina ta sama wypływa podczas oddawania stolca przez zwierzę, lub przy silnym stresie. Czasem jednak zdarza się iż ujście gruczołu ulegnie zatkaniu, i jeśli wydzielina nie znajdzie ujścia może dojść do powstania stanu zapalnego.
Najczęstszą przyczyną jest długotrwała biegunka lub miękki kał który nie daje odpowiedniego nacisku na zatoki, co jest konieczne do ich opróżnienia. Chore zatoki powodują silny świąd, dlatego kot często liże i drapie okolice odbytu. Same zatoki są opuchnięte i nabrzmiałe, w późniejszym stadium może powstać bolesny ropień, z którego po pęknięciu wypływa cuchnąca ropna wydzielina. Leczenie polega na oczyszczeniu gruczołów przez lekarza weterynarii, przepłukaniu zatok środkiem antybakteryjnym i ewentualnym podaniu antybiotyków.


CUKRZYCA
Cukrzyca jest wynikiem niedostatecznej produkcji insuliny w trzustce lub niewłaściwym reagowaniem organizmu na nią.
Wydzielana bezpośrednio do krwi insulina działa w pewien sposób na wyspecjalizowane komórki w wątrobie, które przerabiają glukozę na glikagon - umożliwiając jej przyswojenie i wykorzystanie przez organizm..
Organizm pozbawiony insuliny nie potrafi spożytkować krążących we krwi cukrów i wydala je z moczem - a przynajmniej się stara - gdyż i tak poziom cukru w krwi rośnie. Komórki zaczynają głodować i choć w krwi jest coraz więcej glukozy to jest ona niedostępna.
Organizm ratuje się zużywając substancje zapasowe nie uzupełniając ich. Prowadzi to do silnego wychudzenia.
Powstające przy okazji duże ilości toksycznych produktów przemiany materii (spalanie tłuszczy bez udziału węglowodanów) zatruwają cały organizm co może doprowadzić do śpiączki ketonowej.
Jeśli badanie wykaże obecność cukru w moczu to istnieje poważne podejrzenie cukrzycy. Podwyższony jej poziom we krwi - daje pewność.

Inne objawy cukrzycy to: silne pragnienie i co za tym idzie - częste oddawanie moczu (w ten sposób organizm próbuje pozbyć się nadmiaru glukozy z krwi), wychudzenie przy jednoczesnym dobrym apetycie, brak energii i apatia. Dowodem ostatecznym jest proste badanie krwi.
Przy zaawansowanej cukrzycy występuje wiele groźnych dla życia powikłań: zmiany w naczyniach krwionośnych powodują zaburzenia w pracy wielu narządów. Grozi to np. uszkodzeniem wątroby, powstawaniem niegojących się ran, uszkodzenie naczyń w oku powoduje ślepotę. Istnieje ryzyko zawałów serca i mózgu. Nie jest to bynajmniej cała lista zagrożeń.
Do niedawna koty chore na cukrzycę były skazane na powolną, ale nieuchronną śmierć.
Dziś co prawda nie potrafimy jeszcze wyleczyć z tej choroby, ale możemy zapewnić kotu szansę przeżycia jeszcze wielu szczęśliwych lat. Wymaga to od nas jednak poświęcenia i odpowiedzialności do końca życia pacjenta.
Leczenie cukrzycy polega na stosowaniu odpowiedniej diety i podawaniu insuliny lub leków w przypadku oporności na nią. Dieta ma za zadanie maksymalne obniżenie poziomu cukru we krwi.
Musi ona zawierać dużo białka a bardzo mało tłuszczu i węglowodanów. Stosuje się chude mięso drobiowe i baraninę, twarożek ziarnisty i specjalne pokarmy gotowe dla kocich diabetyków. Jeśli chodzi o insulinę to dla każdego kota musi być ustalona indywidualna dawka. Podaje się ją w postaci codziennych zastrzyków. Jest to czynność bardzo prosta i niebolesna.

Może się jednak zdarzyć że prawidłowo leczony kot nagle dostanie drgawek i kurczów mięśniowych w połączeniu z silnym osłabieniem. Oznacza to iż doszło do niedocukrzenia. W takiej sytuacji należy ostrożnie wlać mu do pyszczka trochę mocno posłodzonej, najlepiej glukozą wody. Powinno to doprowadzić kota do normalnego stanu.
Jeśli kot jest nieprzytomny - trzeba to robić po kropli, tak żeby woda wchłaniała się przez śluzówki a nie spływała do gardła. Jednak jest to ryzykowne i nie gwarantuje uratowania kotu życia - tak należy postępować w przypadku czystej improwizacji. Doskonałym wyjściem byłoby zaopatrzenie się w specjalny pen dla ludzkich cukrzyków - z glukozą. W sytuacji zagrożenia po prostu robi się kotu zastrzyk identyczny jak przy podawaniu insuliny. A pen jest tak skonstruowany iż jest to dziecinnie proste i nieskomplikowane.
Ponadto - jest to zabieg zupełnie bezpieczny dla kota. Jeśli nasze zwierzę ma cukrzycę - powinniśmy od razu zaopatrzyć się w pen z glukozą. U kotów trudno jest utrzymywać stały poziom cukru we krwi - często zdarzają się jego wahania. A taka błaha sprawa jak chwilowy spadek glukozy we krwi może się stać przyczyną śmierci kota - lepiej nie ryzykować. Tym bardziej że szybkość powrotu do przytomności ma bardzo duże znaczenie - każda chwila gdy kot jest nieprzytomny zwiększa ryzyko uszkodzeń organów wewnętrznych przez niedotlenienie - najbardziej zagrożony jest mózg.
Mając w domu kota z cukrzycą doskonałym nabytkiem jest glukometr - taki sam jak dla ludzi. Dzięki prostemu badaniu które może w kilka minut wykonać każdy właściciel kota - od razu i na bieżąco wiadomo jaki poziom glukozy ma akurat w tej chwili zwierzę - dzięki temu można znacznie lapiej i bezpieczniej dobierac dawkę leków - oszczędzając dodatkowo stresów kotu który nie musi być już wożony do lekarza na każde pobranie krwi.


NIEWYDOLNOŚĆ TRZUSTKI
Trzustka jest organem bardzo ważnym dla życia kota. Produkuje przecież insulinę której brak powoduje cukrzycę. Bierze także bardzo ważny udział w procesie trawienia tłuszczów. Bez jej enzymów jest to wręcz niemożliwe.
W przypadku całkowitej niewydolności trzustki - tłuszcze przechodzą przez układ pokarmowy w formie niemalże niezmienionej. Ale nie to jest najbardziej groźne. Groźne jest to że powodują w ten sposób bardzo silną biegunkę doprowadzającą z czasem do całkowitego wycieńczenia organizmu i śmierci kota.
Pierwszym objawem kłopotów z trzustką jest właśnie taka biegunka, często bardzo charakterystyczna gdyż tłuszcz zanieczyszcza sierść w okolicach odbytu. Kot mimo dobrego apetytu ciągle chudnie, jego sierść staje się matowa, zwierzę jest coraz słabsze i ginie jeśli nie udzieli mu się pomocy. Rozpoznanie opiera się na badaniach krwi i kału. To właśnie powinien przede wszystkim zlecić lekarz w takiej sytuacji. Prosta analiza enzymów trzustkowych wyjaśnia sprawę.
Czasem udaje się opanować stan zapalny (najczęstszą przyczynę niewydolności trzustki) odpowiednio wcześnie i trzustka zachowuje część swoich zdolności. Niestety - czasem może być już za późno
Dlatego tak ważna jest wczesna diagnostyka. W przypadku kłopotów z trzustką współczesna weterynaria nie jest już bezradna.
Podawanie insuliny rozwiązuje problem cukrzycy - jeśli się pojawi. Przy kłopotach z trawieniem tłuszczy też można sobie radzić. Zwierzę przechodzi na dietę niskotłuszczowa a z każdą porcją karmy musi jeść specjalne, podawane doustnie enzymy które normalnie produkuje trzustka.
Niestety - nie jest to rozwiązanie idealne i rozwiązujące wszystkie problemy. Kot potrzebuje tłuszczy choćby dla witamin w nich rozpuszczalnych. Jednakże równie ważne jest opanowanie biegunki która wypłukuje wiele cennych składników uniemożliwiając ich przyswojenie przez kota. Choroby trzustki są bardzo poważne - nie wolno ich ignorować i lekceważyć. Im wcześniej podejmie się leczenie - tym większa szansa że organ ten zachowa część własnych właściwości.
Przy rozległym i ostrym stanie zapalnym trzustki (może się pojawić np. w wyniku zatrucia) istnieje dodatkowe ryzyko - z uszkodzonej trzustki do wnętrza jamy brzusznej zaczynają się dostawać enzymy trawienne które dosłownie trawią tkanki z którymi mają kontakt. Dlatego nigdy nie należy lekceważyć podejrzenia uszkodzenia trzustki.

CHOROBY WĄTROBY
Wątroba jest chyba najbardziej wszechstronnym organem - tak wiele funkcji pełni. Najważniejszymi (ale nie jedynymi) są:
  • wątroba jest swoistym filtrem organizmu - ma za zadanie metabolizowanie róznych substancji z krwi i uczynienie ich nieszkodliwymi, przygotowanymi do wydalenia.
  • udział w procesie krzepnięcia
  • produkowanie soku żółciowego biorącego udział w emulgowaniu tłuszczy, rozbijaniu ich na drobniutkie cząsteczki dzięki czemu jest znacznie łatwiej rozkładany przez enzymy trzustkowe.
  • pełni także rolę magazynu krwi - potrafi sie w niej znajdować nawet ok. 20 % całej krwi obecnej w organiźmie - jest przechowywana i uwalniana do krwioobiegu w razie potrzeby.
Biorąc pod uwagę jak ważnym organem jest wątroba - oczywistym się staje że w przypadku jej uszkodzenia organizm narażony jest na duże ryzyko i niebezpieczeństwo.
Najczęstszymi przyczynami uszkodzenia wątroby są zatrucia i infekcje.

Objawy mogą być najróżniejsze:
- problemy z krzepliwością krwi (długie krwawienie po skaleczeniach, krwawe wybroczyny na błonach śluzowych, gałkach ocznych, krew w kale)
- powiększenie obwodu brzucha
- jego tkliwość, bolesność przy uciskaniu - a co za tym idzie - np. niechęć do głaskania, podnoszenia
- biegunki i rozwolnienia (wynik złego trawienia tłuszczu)
- zażółcenie białek oczu i błon śluzowych
- ataki padaczkowe (objaw często bagatelizowany, traktowany jako padaczka - a w rzeczywistości wielokrotnie jest pierwszym objawem uszkodzenia wątroby)
- osłabienie, senność - często nawet otępienie (wynikające z samozatruwania się organizmu).
- wodobrzusze

Wątroba - o czym wie prawie każdy - ma wielkie zdolności samoregeneracji. Ale pod warunkiem że się jej pomoże - wspomagając dietą, lekami, wyeliminowaniem przyczyny - często na poczatku zwierzę wymaga również oczyczenia organizmu z toksyn które się już nagromadziły a wątroba jest zbyt mało wydolna żeby się ich pozbyć.
Przy każdym podejrzeniu niewydolności wątroby lub niebezpieczństwie że jakiś objaw wynika z jej niedomagania - trzeba to sprawdzić. Każda chwila zwłoki w postawieniu prawidłowego rozpoznania to potencjalnie większe uszkodzenia.
Chorą watrobę w sumie łatwo zdiagnozować. Pierwszym badaniem jakie należy wykonać jest zwykłe badanie krwi - morfologia (która pozowli ocenić stan ogólny organizmu), oznaczenie poziomu kreatyniny i mocznika (choroby wątroby często idą w parze z chorymi nerkami) oraz przede wszystkim oznaczenie poziomu enzymów wątrobowych.
Kolejnym badaniem powinno być USG jamy brzusznej które dokładniej oceni stan wątroby - gdyż niektóre choroby nie powodują podwyższenia enzymów wątrobowych.

W przypadku gdy badania potwierdzą chorobę wątroby i ocenią przyczynę oraz rodzaj uszkodzeń - kot będzie musiał natychmiast przejść na dietę i zacząć stosować leki osłaniające ten organ - żeby zminimalizować ryzyko powstawania dalszych uszkodzeń. Jeśli istnieje ryzyko że przyczyną jest infekcja wirusowa - trzeba zastosować dodatkowe leczenie w tym kierunku oraz wykonać kotu testy na FeLV i FIV - gdyż często te dwie choroby otwierają drogę wirusom i innym czynnikom atakującym wątrobę.

W przypadku gdy przyczyną uszkodzenia wątroby jest zatrucie - to po szybkim zdiagnozowaniu oraz opanowaniu sytuacji i pewnym czasie rekonwalescencji można mieć nadzieję na powrót kota do pełnego zdrowia - właśnie dzięki zdolności tego organu do regeneracji.
Niestety - czasem nie można na to liczyć - np. w przypadku marskości wątroby - jednak dzięki odpowiedniej opiece i odrobinie szczęścia - można postęp choroby bardzo opóźnić zapewniając kotu jeszcze sporo lat całkiem fajnego życia :).
Najważniejsze jest szybkie postawienie diagnozy i rozpoczęcie leczenia. 



Odrobaczanie kotów
<Nie ma praktycznie kotów które nie wymagają profilaktycznych odrobaczań.
Kot który choć raz w życiu miał glisty - jest nimi zagrożony zawsze, a ogromna większość kotów miała z nimi kontakt jako kocięta, jedynie koty które od pokoleń są kotami wyłącznie domowymi, których rodzice i dalsi przodkowie regularnie byli odrobaczani - mają szansę na to żeby nie dostać ich w posagu od matki w czasie ciąży lub karmienia.
Ale tej pewności nigdy mieć nie będziemy - a do zarażenia może dojść zawsze - jaja glist są bardzo powszechne w otoczeniu - bez problemu można je przynieść na butach z dworu.
Dlatego odrobaczanie kota powinno być czymś naturalnym i nie podlegającym dyskusji.
Niektórzy zalecają wykonanie wcześniejszych badań kału na obecność pasożytów - jednak nie daje to żadnej gwarancji - nie w każdej porcji kału jaja glist można znaleść - mimo ich obecności w przewodzie pokarmowym kota.

Tasiemcem kot może się zarazić połykając pchłę - nosiciela.
Pchła może dostać się do mieszkania z korytarza, można też ją przynieść na sobie lub kot może nabyć współlokatora w lecznicy weterynaryjnej.

U silnego, zdrowego kota zarobaczenie może być praktycznie bezobjawowe przez wiele lat nawet - nie zmienia to faktu że pasożyty odbierają zwierzęciu mase składników pokarmowych, drażnią śluzówkę jelit, larwy glist okaleczają narządy wewnętrzne.

Uważa się że koty nie wychodzące powinno się odrobaczać co 6 miesięcy, a wychodzące - co trzy miesiące.
Obecnie istnieje wiele leków których używa się do odrobaczania kotów, mają też one różne działania.
Są leki w postaci dawanych do pyska tabletek które działają doraźnie - a więc zabijają jedynie pasożyty które akurat są w postaci dorosłej i przebywają akurat w świetle jelita. Zazwyczaj takie tabletki podaje się w odstępie 2 tygodniowym (Przykładowe nazwy to Drontal, Pratel).
Są wygodne w stosowaniu, dosyć skuteczne w zabijaniu dorosłych pasożytów, niestety - przez to że działają tylko chwilowo - nie są żadnym zagrożeniem dla pasożytów (w przypadku glist) które są akurat w postaci jaj lub larw.
Odrobaczanie za dwa tygodnie ma na celu zabicie tych przeobrażonych już pasożytów zanim osiągną dojrzałość płciową i zaczną się rozmnażać - jednakże ładnie wygląda to w teorii i sprawdza się głównie przy bardzo profilaktycznym odrobaczaniu kotów wyłącznie domowych.
Wadą tabletek jest także to że kot może je ukradkiem zwymiotować - co zdarza się dosyć często, dobrze jest przez jakąś godzinę obserwować kota - czy nie przeprowadza małej dywersji ;).

Istnieją także tabletki do podawania kilka dni z rzędu (np. Aniprazol) - potem robi się 2 tygodniową przerwę i powtarza cykl. Jest to troszkę mniej wygodne niż jednorazowe podanie tabletki - ale za to skuteczność odrobaczania znacznie większa.
Jednakże warto ten rodzaj zabiegów stosować u kotów ze stwierdzoną robaczycą lub z poważnym podejrzeniem takowej - przy zupełnej profilaktyce nie ma sensu.

Leki odrobaczające mają także czasem postać pasty lub gęstego płynu - stosuje się je zazwyczaj u malutkich kociąt - ze względ na łatwość podania w tej formie.
Ich wadą jest zazwyczaj mała skuteczność.

Od jakiegoś czasu na polskim rynku można także dostać leki odrobaczające w postaci kropli które należy zaserwować na koci kark, między łopatki. Najpopularniejszym i chyba najskuteczniejszym jest Stronghold - który poza glistami zwalcza także pchły i swierzbowca. Ma on jedną wadę - nie zwalcza tasiemca. Ale ma także ogromną zaletę - zabija glisty przez okrągły miesiąc - a więc gdy tylko któraś się dostanie do organizmu kota - jest z miejsca zabijana gdy tylko wyjdzie poza formę jaja. Wystarczy zastosować najpierw lek w tabletce żeby zabić potencjalnego tasiemca a potem Stronghold.

Odrobaczając kota należy pamiętać że pasożyty wewnętrzne to sprytne bestie i także potrafią się uodparniać na leki - dlatego dobrze jest środki odrobaczające zmieniać - tzn. raz odrobaczać Drontalem np., następnym razem zastosować Stronghold, innym - Pratel.
To zwiększa szanse człowieka w walce z pasożytami :)

A teraz bardzo ważna sprawa, niestety - jakby nie doceniana przez wielu lekarzy weterynarii - a w rezultacie bardzo wiele kotów ciężko choruje lub nawet traci życie...
Jest to szczególnie ważne w przypadku odrobaczania faktycznie zarobaczonych kociąt a także mocno zarobaczonych kotów dorosłych.
W przypadku gdy w kocich jelitach jest dużo pasożytów (należy pamiętać że glista jest takiej samej wielkości u 2 miesięcznego kociaka jak i u dorosłego kota, a moze ich byc w maleńkich kociecich jelitkach nawet kilkadziesiąt egzemplarzy) i zostana one na jeden raz zabite a kot nie dostanie czegos co ulatwi mu wydalenie tej calej porcji martwych, szybko rozkladajacych sie robaków (które stają się w chwili śmierci bardzo trujące) - to może dojść do poważnego zatrucia kota - a nawet jego śmierci.

Dlatego bardzo ważne jest by zarobaczone koty - a kocięta w szczególności - odrobaczać kilkustopniowo, mniejszymi niż to wynika z wagi kota porcjami leków - a w około 4 godziny po podaniu tabletki, zafundowanie kotu porcji parafiny ciekłej - w ilości zależnej od wielkości kota.
Dla dorosłego, normalnie zbudowanego kota jest to 5 ml. Dla kociaka 2 miesiecznego okolo 1.5 ml.
Parafinę podaje się za pomocą strzykawki, prosto do pyska - uważając bardzo żeby kot się nie zachłysnął podczas zabiegu - co jest możliwe i dosyć łatwe do spowodowania - bo parafina nie ma smaku - dlatego wymagana jest duża ostrożność.

Jeśli odrobacza się kota regularnie, ten jest w dobrej formie - to nie ma potrzeby podawania leku w kilku dawkach - można odrobaczyć od razu pełną.
Rozmiar: 51665 bajtów

CHOROBY OCZU, POWIEK I SPOJÓWEK
Wzrok jest najważniejszym zmysłem kota i dlatego jego utrata jest trudna do zaakceptowania, więc jeśli zauważymy najdrobniejsze, niepokojące zmiany - w dobrze pojętym interesie kota udajmy się z nim do dobrego lek. weterynarii - najlepiej do specjalisty okulisty wet. ale ponieważ jest ich jeszcze niewielu - wystarczy do jakiegokolwiek innego.
Ze względu na swój charakter, koty najczęściej cierpią na urazy powiek i gałek ocznych.

Oko zdrowego kota powinno być bystre, błyszczące, pełne wyrazu, a źrenice jednakowej wielkości (jednostronne powiększenie oraz brak reakcji na światło może świadczyć np. o: schorzeniu układu nerwowego, nowotworach i uszkodzeniach mózgu).

Oczywiście kot typowo domowy, nie wychodzący, doskonale będzie sobie radził z ubytkiem wzroku lub nawet jego zupełną stratą. Trzeba tylko unikać pozostawiania na podłodze nowych dla kota przedmiotów np. butów czy torby. Zwierzę szybko nauczy się rozkładu pomieszczenia i doskonale będzie sobie w nim radziło. Jednakże, ze względu na ważność zmysłu wzroku dla kota - należy zrobić wszystko by cieszył się nim jak najdłużej, a jeśli stanie się tak że go straci - musimy zrobić wszystko by zwierzęciu ułatwić życie. Nie przestawiać niepotrzebnie mebli, nie ustawiać na drodze kota łatwych do zniszczenia gadżetów, figurek.

Jednakże należy czynić wszystko co możliwe żeby koci wzrok uratować. Dlatego przy każdym podejrzeniu urazu oka czy zauważeniu zmiany - należy od razu zasięgnąć porady dobrego lekarza, najlepiej okulisty weterynaryjnego. W przypadku zauważenia w kocim oku luźnego ciała obcego należy przemyć oko letnią wodą i dopiero wtedy udać się do lekarza. Często zdarza się że niewinnie wyglądający okruszek porysuje rogówkę. Co jest bardzo groźne jeśli pozostanie pozostawione same sobie. Prosty test przy pomocy specjalnego barwnika pomoże stwierdzić czy tak się aby nie stało.



CHOROBY POWIEK

Powieki pełnią ważną rolę: chronią gałkę oczną przed urazami, a także oczyszczają ją z drobnych zanieczyszczeń i rozprowadzają łzy. Zagraża im wiele czynników: wady wrodzone, urazy, infekcje, nowotwory, świerzbowce i grzyby chorobotwórcze. W każdym wypadku pomocy może udzielić jedynie lekarz.
Leczenie na własną rękę może przynieść więcej szkody niż pożytku. W wypadku skaleczenia w ciągu kilku godzin z małej ranki może wytworzyć się poważny stan zapalny.
Zwierzę samo pogarsza sytuację trąc łapką wrażliwe miejsce. Często trzeba mu założyć kołnierz, żeby dać powiece szansę na zagojenie się.

Skaleczenie powieki niesie za sobą jeszcze jedno niebezpieczeństwo - w przypadku wytworzenia się blizny może zdarzyć się i tak, że powieka zostanie "podciągnięta" i kot nie będzie mógł jej do końca zamknąć. Co grozi przesuszaniem gałki ocznej i nawet utratą wzroku, a co najmniej - silnym dyskomfortem dla kota.
Dlatego każde skaleczenie należy pokazać dobremu lekarzowi, który oceni co należy z tym zrobić.

Zdarza się czasem że powieki nie są zbudowane prawidłowo - mogą np. podwijać się do środka drażniąc gałkę oczną sierścią, lub być wywinięte na zewnątrz. W pierwszym wypadku objawami są ciągłe podrażnienia oka, zaczerwienienia, stan zapalny i ból oka.
Jedynym leczeniem jakie może być zastosowane jest prosty zabieg chirurgiczny. W przypadku wywinięcia powieki często nie ma żadnych objawów, ale zdarza się że jednak jest to przyczyną stanów zapalnych i dyskomfortu kota.
W takim wypadku też wykonuje się prosty zabieg chirurgiczny. Zwykle w obu przypadkach zupełnie rozwiązuje on problem.



CHOROBY SPOJÓWEK

Zapalenie spojówek jest dolegliwością dosyć często dotykającą koty. Najczęściej objawia się wyciekiem z oczu, świądem, opuchnięciem i zaczerwienieniem śluzówek.
Kot może też mrużyć oczy gdyż światło go drażni i sprawia ból. Jeśli wydzielina jest mętna, to oznacza że nastąpiła infekcja bakteryjna i powinno się zastosować leczenie antybiotykami w postaci maści lub kropli do oczu.
Należy stosować je przez 5-6 dni ale nie dłużej niż 8. Po tym czasie lek należy wyrzucić gdyż rozwijają się w nim bakterie i używanie go jest niebezpieczne. Podobnie - nigdy nie należy używać leku otwartego kiedyś tam - nawet gdy data ważności jeszcze nie minęła. Po 8 dniach od otwarcia - lek nie nadaje się do użytku.
Innymi przyczynami powstania tej choroby są: wirusy, grzyby chorobotwórcze, alergie i podrażnienia przez np. kurz lub dym papierosowy, a także ciała obce i skaleczenia.
Doskonałym sposobem polepszenia stanu kota w przypadku zakażenia wirusami i grzybami jest podwyższenie odporności przez podawanie odpowiednich preparatów, tzw. immunostymulatorów.
Jeśli przyczyną jest alergia lub podrażnienie to po wyeliminowaniu czynnika szkodliwego następuje szybka poprawa.
Wydzielinę wypływającą z oczu możemy usuwać za pomocą gazy nasączonej mocno rozcieńczonym naparem z rumianku - ale bez dotykania samego oka. Zapalenie spojówek może być pierwszym objawem zakaźnego kataru kotów lub bardzo groźnych chorób np. FeLV lub FIV (szczególnie gdy źle się leczy lub nawraca), dlatego nie należy długo zwlekać z wizytą u lekarza weterynarii, szczególnie jeśli infekcja dotyczy obu oczu.
Na dodatek zbyt długo utrzymująca się infekcja może doprowadzić do powstania owrzodzeń na rogówce, co może być przyczyną nawet utraty gałki ocznej. Zdarza się też że problem jest wywołany np. wbitym głęboko ciałem obcym, niewidocznym dla nas a bardzo drażniącym. Dlatego nigdy nie należy lekceważyć zmian zapalnych w oku i zawsze należy pokazać kota lekarzowi.



CHOROBY NARZĄDU ŁZOWEGO

U wielu perskich kotów można zaobserwować obfity wypływ łez i pozostawiony przez nie brunatny ślad biegnący od kącika oka. Przyczyną jest dziwaczna ambicja hodowców do tworzenia kotów o coraz krótszych pyszczkach.
Ceną jest skracanie i tak zbyt krótkiego przewodu nosowo-łzowego. Uniemożliwia to prawidłowy odpływ łez, które przelewają się przez dolną powiekę i spływają po pyszczku pozostawiając charakterystyczny ślad. Jeśli przewód nosowo-łzowy zostanie tylko lekko przytkany przez np. stan zapalny, to poprawę może przynieść jego przepłukanie wykonane pod narkozą. W przypadku zupełnej niedrożności jedyną metodą pomocy jest przebicie się przez przeszkodę za pomocą specjalnej sondy.
Często ten nieprzyjemny zabieg musi być kilkakrotnie powtarzany. Posmarowanie bruzdy łzowej wazeliną zapobiegnie przebarwianiu sierści i powstawaniu stanów zapalnych.
W niektórych przypadkach żadne leczenie nie pomaga, wtedy musimy pogodzić się z przypadłością naszego pupila i pomagać mu poprzez delikatne przemywanie oka np. okulistyczną solą fizjologiczną, usuwanie wydzieliny i pilnowanie żeby nie dochodziło do nadkażeń.

Czasem takie łzawienie wywołane jest przez jakąś infekcję, np. paciorkowcem lub gronkowcem. Dlatego - jeśli wydzielina ma jakiś nieprzyjemny zapach oraz jest mętna - należy bezwarunkowo wykonać wymaz.



WYPADNIĘCIE TRZECIEJ POWIEKI

Trzecia powieka (migotka) jest częścią spojówki. Leży w wewnętrznym kąciku oka i rozciąga się pionowo od górnej do dolnej powieki. Zbudowana jest z tkanki chrzęstnej pokrytej błoną śluzową. Zazwyczaj jej prawie nie widać, w przypadku choroby może przesłonić całe oko.
Choć wypadnięcie jej może być wywołane infekcją, to jednak najczęściej powodem są choroby ogólnoustrojowe np. choroby zakaźne, silne osłabienie organizmu, zaawansowana robaczyca i zaburzenia nerwowe. Jedynie doświadczony lekarz po dokładnym zbadaniu zwierzęcia może wydać prawidłową diagnozę i zastosować odpowiednie leczenie.
Nigdy nie nalezy tego objawu lekcewazyć.



JASKRA
<
Choroba ta wywoływana jest przez podwyższone ciśnienie wewnątrz gałki ocznej.
Nie leczona jaskra w ciągu kilku godzin od wystąpienia pierwszych objawów doprowadza do nieodwracalnej ślepoty dlatego chory kot wymaga natychmiastowej pomocy lekarskiej. Ucisk płynów na nerw wzrokowy powoduje silne cierpienie zwierzęcia. Oko jest zaczerwienione a gałka oczna napięta.
Źrenica może być bardzo rozszerzona i nie reagująca na światło. Jeśli zauważymy u kota objawy wskazujące na ból połączone ze zmianą wyglądu oka, natychmiast skontaktujmy się z lekarzem. Jedynym ratunkiem jest podanie specjalistycznych kropli obniżających ciśnienie wewnątrzgałkowe. Nie leczona jaskra prowadzi do utraty jednego lub obu oczu.


ZAĆMA (KATARAKTA)
>
Charakterystycznym objawom tej choroby jest postępujące zmętnienie soczewki. W zależności od zaawansowania powoduje większe lub mniejsze upośledzenie wzroku. Są trzy główne przyczyny powstawania zaćmy:
  • starość,
  • cukrzyca
  • urazy oka.

O ile w przypadku zaćmy starczej zmiany następują powoli i stopniowo, o tyle np. przy cukrzycy jest to proces o wiele szybszy. Jedynie leczenie chirurgiczne może pomóc kotu odzyskać dobry wzrok, jednak jest stosowane rzadko ze względu na trudność wykonania - niewiele klinik ma specjalistów i sprzęt potrzebny do operacji na kocim oku. Jesli mętnieje soczewka tylko jednego oka - trzeba kontrolować stale drugie - gdyż choroba ta ma skłonność do przenoszenia się na sąsiednie oko.

KATAR KOCI

Ta wirusowa choroba często atakuje najpierw oczy. Pierwszymi objawami zazwyczaj jest obfite łzawienie i mrużenie oczu w świetle (wrażliwość na światło).
Wkrótce później wdają się zwykle powikłania - wydzielina robi się mętna, oczy zapuchnięte, choroba może zaatakować drogi oddechowe i jamę ustną kota.
Przy zauważeniu jakichkolwiek niepokojących objawów dotyczących oczu - należy jak najszybciej zasięgnąć porady lekarza, każda chwila jest ważna. Wirus powodujący tą chorobę (a raczej jeden z kilku, tzw. herpes wirus) ma niezwykłe zdolności do uszkadzania oka - wiele kotów przypłaciło przechorowanie i niewłaściwe leczenie kataru kociego utratą wzroku.


Rozmiar: 36740 bajtów
Kociak który przechorował katar koci - pozostanie mu do konca życia mętne jedno oczko, na szczęście drugie jest zupełnie sprawne.


POSTĘPUJĄCE ZWYRODNIENIE SIATKÓWKI
Jest chorobą dziedziczną występującą najczęściej u kotów perskich i abisyńskich. U persów pierwsze objawy pojawiają się w wieku 2-3 miesięcy. Można zauważyć zaburzenia widzenia, jednak rzadko dochodzi do całkowitej utraty wzroku, a zwierzęta, o ile są trzymane w domu, doskonale sobie radzą.
U kotów abisyńskich sprawa wygląda inaczej; pierwsze objawy można zauważyć dopiero u kotów ponad sześcioletnich, a schorzenie szybko doprowadza do całkowitej utraty wzroku. Niestety w obydwu przypadkach nie ma skutecznej metody leczenia
.





Rozmiar: 29415 bajtów

ZAGROŻENIA I URAZY ORAZ PIERWSZA POMOC


Zwierzęta korzystające ze swobody są narażone na mnóstwo niebezpieczeństw.
Mogą zostać potrącone przez samochód, zaatakowane przez agresywnego psa, ulec zatruciu i wielu innym wypadkom.
Koty wyłącznie domowe też nie są całkiem bezpieczne: wiele roślin doniczkowych jest trujących, przegryziony kabel może śmiertelnie porazić.
Nie możemy oczywiście wyeliminować wszystkich zagrożeń ale możemy je ograniczyć.
W domu pozostawiamy tylko bezpieczne, nieszkodliwe rośliny, środki czystości i leki zamykamy w niedostępnej dla kota szafce, przewody elektryczne zabezpieczamy za listwą lub smarujemy dostępną u lek. wet. gorzką substancją.
Jeśli nasz kot wychodzi na dwór to przyczepmy mu do obroży breloczek z adresem oraz nr. telefonu.
Umożliwi to kontakt z nami w razie jakiegoś wypadku.

W przypadku zagrożenia zdrowia i życia kota zawsze należy szukać jak najszybszej pomocy lekarza weterynarii. Niestety - często od umiejętności i opanowania opiekuna zwierzęcia zależy to czy dotrze ono żywe pod opiekę fachowca.
Udzielenie właściwej pierwszej pomocy przeważnie determinuje szanse zwierzęcia. Dlatego warto zapoznać się z tym co piszemy poniżej - są to bardzo podstawowe wiadomości i dobrze jest je zapamiętać - na wszelki wypadek.

Poza wiedzą dobrze jest mieć w domu "kocią" apteczkę - kontrolowaną co jakiś czas i uzupełnianą. Bo czasem nie ma potrzeby z niej korzystać przez 5 lat, nagle coś się dzieje i w najbardziej newralgicznym momencie okazuje się że akurat potrzebne lekarstwo straciło przydatność do użycia lat temu 4.

W skład takiej apteczki powinny wejść:
  • bandaż

  • tampon (kobiecy - doskonały do tamowania krwotoków)

  • podpaska - również doskonała do opatrywania bardzo krwawiących ran.

  • plaster

  • ostre nożyczki o zaokrąglonym czubku - bezpieczne dla kota

  • nadmanganian potasu w proszku

  • rivanol w płynie (zdarzają się sytuacje gdy nie ma czasu na przygotowanie roztworu)

  • Smecta (bezpieczny lek w przypadku rozwolnień i biegunek)

  • Olej parafinowy (stosowany w przypadku zatwardzenia lub połknięcia ciała obcego, przytkania się sierścią, sprawdzaniu drożności jelit itp. Pokrywa żołądek i jelita bardzo śliską warstwą, nadaje też silny poślizg wszystkiemu co akurat jest w jelitach. )

  • sól fizjologiczna w jednorazowych ampułkach - do przemywania oczu lub zranień.

  • penseta - do ewentualnego usunięcia ciała obcego

  • folia bąbelkowa - niezastąpiony materiał w przypadku kota który się wyziębia, jest bardzo osłabiony.

  • i co tam komuś jeszcze przyjdzie do głowy :)


  • Dużo zależy od doświadczenia i potrzeb.
    Osoba z dużym doświadczeniem może mieć dodatkowo bardziej zaawansowane leki bo będzie potrafiła ocenić czy jest zasadność ich podania i w jakiej dawce. Osoba posiadająca kota z przewlekłą chorobą będzie miała leki stosowane do jej leczenia.

    Poniżej przedstawiam ogólną listę zagrożeń jakie mogą czyhać na koty:

    Rozmiar: 14518 bajtów

    Kocurek po spotkaniu z samochodem... Miał szczęście - żyje i ma się dobrze :)

    Choroby układu moczowego u kotów



    Układ moczowy kotów składa się z:
    • dwóch nerek,
    • pary moczowodów,
    • pęcherza moczowego
    • oraz cewki moczowej.

    Każdy z tych odcinków jest narażony na różne zagrożenia - zatkanie kamieniem moczowym, stany zapalne, nowotwory, urazy.
    Bez względu na charakter choroby - przypadłości układu moczowego zawsze są groźne i powinny być właściwie zdiagnozowane. Przy podejrzeniu nawet błahej infekcji pęcherza - należy wykonać badania krwi i jeśli się uda - moczu.
    Zresztą każdy, nawet zdrowo wyglądający kot, co jakiś czas, powinien mieć robione takie badania profilaktycznie. Wiele chorób nerek jest wyleczalnych jeśli się je wykryje w początkowym okresie. Później można już tylko przedłużać kotu życie.

    Dlatego nie lekceważmy żadnych objawów ze strony układu moczowego:
    • nagłego zwiększenia lub zmniejszenia się ilości wydalanego moczu,
    • nieuzasadnionej zmiany jego zabarwienia lub zapachu
    • zauważenia że kot ma problemy z oddawaniem moczu lub zaczyna go oddawać poza kuwetą,
    • zauważenia w moczu nawet śladowych ilości krwi lub pasemek śluzu.
    • również takie objawy jak ospałość, biegunki, utrata masy ciała lub nawet owrzodzenie dziąseł też mogą sygnalizować problemy z nerkami.

    Wielu lekarzy weterynarii niestety wzbrania się przed wykonywaniem badań laboratoryjnych.
    Uważam to - z punktu widzenia opiekuna kotów - za brak kompetencji i ryzykowanie zdrowiem lub nawet życiem zwierząt dla nieznanego mi powodu.
    Gdy człowiek źle się czuje - od razu kierowany jest choćby na badanie krwi - żeby zrobić je kotu - często trzeba się prosić. A później się okazuje że jest już niestety za późno na wszelką pomoc.
    Dlatego jeśli właściciel kota czuje że coś jest nie tak, że zwierzę zachowuje się inaczej, że intuicja nam podpowiada że to może być jakaś choroba (nie dotyczy to tylko chorób ukł. moczowego, ale i wszystkich innych) - żądajmy wykonania badań.
    To nie jest żaden wielki zabieg, koszt też. A może zwierzęciu zaoszczędzić wielkiego cierpienia czy choćby niepotrzebnego podawania niewłaściwych leków.

    Jeśli lekarz nie ma na miejscu możliwości wykonania badań - zawsze można udać się do najbliższego laboratorium dla ludzi i spytać się czy nie wykonają analiz.
    W większości - zrobią to bez słowa. Dla nich nie ma różnicy czy za pieniądze badają krew człowieka, kota czy żółwia. Jeśli okaże się że krew zbadają - wtedy należy poprosić lekarza o pobranie jej od kota do próbówki i szybko zanieść do laboratorium. Najlepiej iść do lekarza w dwie osoby, wtedy jedna odniesie kota do domu, a druga - może zanieść krew która musi być dostarczona w miarę szybko. Ja w ten sposób badałam kocią krew przez wiele lat. Oczywiście - najlepiej jest badać krew w laboratorium weterynaryjnym, jeśli tylko jest taka możliwość - ale jeszcze w wielu miejscowościach jej po prostu nie ma.


    Zapalenie pęcherza moczowego - jest jedną z najczęstszych chorób dotyczących układu moczowego u kotów.
    Przeważnie jest ona spowodowana wtargnięciem do wnętrza pęcherza bakterii z zewnątrz. Ponieważ kotki mają znacznie od kocurów krótszą cewkę moczową - dlatego one właśnie najczęściej zapadają na ta chorobę - droga bakterii jest u nich znacznie łatwiejsza, nie ma tej naturalnej bariery jaką u kocurów jest właśnie dłuższa cewka moczowa.
    Jednakże zapalenie pęcherza może być wywołane przez znacznie poważniejszą przyczynę - kryształy i kamienie moczowe. Drażniąc delikatną wyściółkę pęcherza powodują ciągłe stany zapalne. Niestety, podobne objawy daje też nowotwór pęcherza - przy nieleczącym się stanie zapalnym należy rozważyć i tą ewentualność.
    Wykluczenie bądź potwierdzenie następuje za pomocą badania USG, najlepiej popartego dodatkowo wykonaniem prześwietlenia kota (pewne rzeczy nie widoczne na badaniu USG mogą być widoczne na kliszy RTG i na odwrót).

    Zazwyczaj pierwszym objawem jaki zauważa właściciel kota jest oddawanie moczu poza kuwetą. Czasem jest to zauważenie iż co prawda kot korzysta z kuwety, ale oddawanie moczu trwa krócej, zwierze przerywa czynność, zmienia miejsce, znowu próbuje. Lub odwrotnie - kot przykuca i siedzi bardzo długo w tej pozycji.
    W pierwszym przypadku mamy do czynienia z silnym bólem towarzyszącym oddawaniu moczu, na skutek którego zwierzę najpierw jest niespokojne a następnie - kojarząc sobie ból z kuwetą - zaczyna oddawać mocz w różnych miejscach - szukając takiego w którym nie będzie czuło bólu. A że w tej chorobie praktycznie ciągle będzie czuło parcie na pęcherz - więc takich miejsc może być naprawdę wiele - o ile zwierzę nie będzie się na siłę powstrzymywało ze strachu przed cierpieniem. Przypadek drugi występuje wtedy gdy śluzu jest w moczu tak dużo iż zatyka on wręcz cewkę moczową - zwierzę czuje że ma pełen pęcherz ale mimo iż się stara - nie może oddać moczu. Czasem - pęcherz jest już pusty a kot nadal czuje silne parcie.
    Czasem zdarza się że w takim moczu można zobaczyć oprócz pasemek śluzu - wymieszaną z nim krew. To już oznaka zaawansowanego stanu zapalnego.

    Leczenie jest dość proste - pod warunkiem że zacznie się je wystarczająco wcześnie.
    Wiele osób uważa że oddawanie moczu poza kuwetą przez kota to oznaka buntu, złośliwość lub objaw rui czy początek znakowania u nie wykastrowanego kocura. Owszem, zdarza się że kotka znaczy podczas rui, zdarza się też że kot okazuje w ten sposób niezadowolenie z jakiegoś faktu lub w ten sposób reaguje na stres. Jeśli jednak nie mamy co do tego pewności - lepiej od razu skorzystajmy z porady lekarza.
    Tylko te osoby które cierpiały na stan zapalny pęcherza wiedzą jaki to ból...
    Poza tym zaniedbanie tej choroby może prowadzić do poważnych powikłań lub powstania skłonności do nawrotów. Leczenie polega na podawaniu antybiotyków oraz - jeśli zachodzi konieczność - innych leków przypisanych przez lekarza.
    Zapobieganie - min. na uniemożliwieniu kotu siadania na zimnych parapetach lub w przeciągu. Parapety wystarczy wyłożyć ręcznikami. Wiele kotów uwielbia kilkugodzinne przesiadywanie na parapetach i wyglądanie przez okno. A wyziębienie organizmu w takiej sytuacji to najprostszą droga do złapania jakiejś infekcji.



    Ostra niewydolność nerek - tą nazwę nosi schorzenie nerek które nagle się zaczyna, ma gwałtowny przebieg i, jeśli człowiek nie udzieli kotu na czas fachowej pomocy - zwykle szybko się kończy - niestety - śmiercią zwierzęcia.
    Jako przyczynę ostrej niewydolności nerek najczęściej spotyka się różnego rodzaju zatrucia - np. glikolem etylenowym, powszechnie używanym jako płyn przeciwko zamarzaniu w samochodach. Środek ten ma słodki smak i bardzo smakuje kotom. Jako przyczynę zatrucia można też wymienić wiele leków i środków chemicznych znajdujących się w każdym domu.
    Właśnie dlatego rzeczy takie powinny być przed kotem porządnie ukryte - te ciekawskie zwierzęta bez trudu otworzą sobie szafkę. Czasem do ostrej niewydolności nerek mogą doprowadzić infekcje bakteryjne, np. pochodzące z zaniedbanego zapalenia pęcherza.
    Niezależnie od przyczyny - skutek zawsze jest taki sam - nerki gwałtownie tracą zdolność do pełnienia swoich funkcji. Jeśli właściciel zauważy że jego kot napił się czegoś toksycznego i odpowiednio szybko zawiezie go do dobrego lekarza - jest szansa na uratowanie choćby części wydajności nerki. Jeśli ten procent nie będzie zbyt mały to kot będzie mógł prowadzić nawet normalne życie. Jednakże bez pomocy lekarza, bez usunięcia lub zneutralizowania trucizny, bez podawania kroplówek przepłukujących nerki i nawadniających - kot praktycznie nie ma szans.
    Gdy nerki przestają nagle pracować - w organizmie gwałtownie rośnie poziom azotu który normalnie jest przez nerki na bieżąco usuwany z krwi i wydalany z moczem. Również inne, toksyczne dla organizmu produkty przemiany materii zaczynają się dosyć szybko kumulować we krwi. Jeśli leczenie zostanie podjęte wystarczająco szybko a czynnik uszkadzający usunięty - kot ma szansę wrócić do zdrowia.



    Przewlekła niewydolność nerek - najczęściej trudno jest znaleźć konkretną przyczynę tej dolegliwości jeśli dotyczy ona kotów młodych. Mogą to być częste ale zwalczane infekcje, długotrwałe ale nieznaczne podtruwanie się jakimś środkiem chemicznym, skłonności genetyczne lub wiele innych, trudnych do zidentyfikowania - zdarza się również że jest to pozostałość po ostrej niewydolności nerek.
    W przypadku kotów starszych (ponad 12 letnich) postępujący stopniowo spadek wydolności nerek uważa się niemal za normę. W odróżnieniu od formy ostrej tej choroby - w przypadku przewlekłej niewydolności pierwsze objawy następują powoli i na przestrzeni dłuższego czasu. Zazwyczaj najpierw właściciel zauważa wzmożone pragnienie kota i co za tym idzie - zwiększone wydalanie moczu.
    Wcześnie wykonane badania krwi pozwalają wykryć we krwi pewne składniki których nie powinno tam być w dużej ilości przy prawidłowo pracujących nerkach - podwyższony poziom kreatyniny i mocznika. W początkowej fazie choroby prawidłowa diagnoza może być utrudniona gdyż kot rekompensuje sobie mniej wydolne nerki pijąc większa niż dotychczas ilość wody, przepłukując sobie nerki i poprawiając w ten sposób obraz krwi. Dlatego gdy podejrzewa się postępującą niewydolność nerek - po pewnym czasie badanie należy powtórzyć.

    Jeśli diagnoza się potwierdzi należy od razu przejść na dietę dla kotów z problemami nerkowymi. Jest ona dość specyficzna gdyż zawiera zmniejszoną ilość białka i fosforu, dzięki czemu ilość powstającego mocznika jest znacznie mniejsza niż przy normalnym żywieniu.
    Zazwyczaj taka dieta znacząco przedłuża życie kota, ale należy mieć świadomość że przeważnie procesu uszkadzania nerek nie da się powstrzymać i będzie on postępował dalej tyle że znacznie wolniej. Powstrzymanie tego procesu jest możliwe tylko w sytuacji gdy to uszkodzenie nie jest zbyt duże a my znajdziemy przyczynę (dającą się wyeliminować) - w innych przypadkach, a już szczególnie gdy kot jest starszy - należy się pogodzić z faktem iż niewiele można zrobić w temacie wyleczenia.
    Jednakże należy pamiętać również o tym iż wczesne zdiagnozowanie choroby i właściwe postępowanie mogą znacznie przedłużyć życie kota. Gdy pojawiają się inne, poza wzmożonym pragnieniem, objawy - sytuacja staje się już poważna.
    Oznacza to iż we krwi krąży bardzo duża ilość mocznika i innych toksycznych substancji przemiany materii, a to świadczy o tym iż nerki utraciły większość ze swoich możliwości. Takimi objawami mogą być: drgawki, pojawianie się krwawych wybroczyn widocznych na błonach śluzowych i wewnątrz małżowin usznych, stany zapalne dziąseł, osłabienie, wychudzenie a następnie - odwodnienie.
    W zaawansowanych stadiach niewydolności nerek, na skutek zaniku produkcji przez nie hormonu erytropoetyny może dochodzić do zmniejszenia produkcji krwinek czerwonych i anemii.

    U ludzi z niewydolnością nerek stosuje się dializy, co w sumie także nie jest leczeniem a tylko umożliwieniem doczekania przeszczepu. Gdy uszkodzenie nerek osiągnie pewien poziom - bez dializ i oczyszczania w ten sposób krwi - chory organizm szybko ginie w skutek samozatrucia.
    U kotów nie wykonuje się dializ - głównie z powodów trudności technicznych. W dodatku w Polsce nie wykonuje się przeszczepów kocich nerek - z tego co się orientuję to jest na świecie tylko kilka klinik prowadzących doświadczenia w tej dziedzinie - a i tak na razie przedłużają one życie chorego kota zaledwie o kilka miesięcy. Dlatego należy się pogodzić z sytuacja gdy badania wykazują że nasz kot ma zaawansowaną i postępującą niewydolność nerek.
    Zajrzyj też tutaj: www.republika.pl/kocia stronka/niewydolnosc_nerek-01.html


    Nowotwory nerek - niestety kocie nerki nie są odporne również na tą chorobę.
    Nowotwór może pojawić się na jednej konkretnej nerce i dopiero stamtąd dawać przerzuty, lub być właśnie takim przerzutem. W pierwszym przypadku rokowania są dosyć dobre w sytuacji gdy nowotwór zostanie wykryty dość wcześnie i występuje tylko na jednej nerce. Wtedy co prawa jedyną metodą leczenia jest zabieg chirurgiczny polegający na usunięciu całej nerki - ale jeśli przerzuty jeszcze nie nastąpiły - wtedy zwierzę ma spore szanse powrotu do zdrowia.
    Bez problemu jedna nerka przejmuje zadania tej drugiej, najwyżej czasem się troszkę powiększając - co nie jest procesem chorobowym. Oczywiście guz z usuniętej nerki należy podać badaniu histopatologicznemu by ocenić stopień jego złośliwości.
    Znacznie gorzej sytuacja wygląda gdy nowotwór na nerce jest przerzutem, lub zaatakowane są obie nerki. Wtedy rokowania są bardzo niepomyślne - prawdę mówiąc nie ma w takiej sytuacji leczenia...

    Guzy nerek objawiają się podobnie jak przewlekła niewydolność tego organu. Nowotwór stopniowo zmniejsza wydolność nerki uszkadzając jej miąższ - czasem osiągają też duże rozmiary ciskając inne organy. Zazwyczaj dobry lekarz potrafi wyczuć guz nerki przez skórę.
    Ale jest to bardzo niemiarodajne badanie - jeśli guz będzie rozlany lub położony z innej strony - może zostać nie wykryty. Przy podejrzeniu nowotworu nerek należy przeprowadzić kompleksowe badanie kota, włącznie z badaniem krwi i USG.
    W dzisiejszych czasach takie badania są powszechnie dostępne w prawie każdej większej klinice weterynaryjnej. Wynik takiego badania może nam powiedzieć czy nowotwór jest pierwotny czy to jednak przerzut, powie nam też czy zaatakowana jest również druga nerka. To bardzo ważne wiadomości - pozwalają zdecydować się na zabieg operacyjny który może uratować życie kota, ale w niektórych przypadkach jest zupełnie zbędny i tylko może to życie skrócić lub narazić zwierze na niepotrzebne cierpienia.



    Syndrom urologiczny kotów - wokół tej choroby narosło wiele mitów i przesądów. Powszechnie uważa się że jej przyczyną jest kastracja. Żadne badania naukowe tego nie potwierdzają a wręcz przeciwnie - przeczą. Prawdopodobnie ta opinia powstała dlatego iż obecnie większość domowych kotów jest kastrowana, a już na pewno kocurów.
    Te nie kastrowane są w większości wychodzące a więc czyha na nie wiele niebezpieczeństw - często giną z ich powodu, nie mając okazji zachorować na nic innego, lub zanim pojawią się pierwsze objawy które mogą być przeoczone ze względu na tylko czasowe przebywanie kota w domu.

    Obecnie uważa się że przyczyn powstawania tego zespołu u kotów jest w rzeczywistości bardzo wiele i to że akurat ten kot zachoruje a inny nie - jest często kwestią przypadku. Czasem wystarcza jedna przyczyna, czasem musi ich zaistnieć kilka.
    Czasem zaś niewiadomo do końca co jest przyczyną a co skutkiem. Naukowcy podają następujące potencjalne przyczyny:

    - infekcje pęcherza moczowego, szczególnie w młodym wieku;
    - działalność wirusów (? To tylko teoria);
    - skłonności genetyczne;
    - ciągły dostęp kota do pożywienia (wkrótce po zjedzeniu pokarmu odczyn kociego moczu z kwaśnego przechodzi w mniej kwaśny lub obojętny. A właśnie w takim moczu najczęściej tworzą się kryształy struwitowe. Dlatego dorosły kot powinien dostawać pokarm tylko w wydzielonych porcjach - najlepiej dwa/trzy razy dziennie. Nie jest wskazane by miał do niego ciągły dostęp ;
    - zbyt mała ilość ruchu;
    - nadmiar magnezu w karmie, czasem zmniejszenie jego poziomu przyczynia się do ustąpienia choroby, ale tylko czasami;
    - zbyt mała ilość wypijanych płynów, w rezultacie czego mocz jest oddawany rzadziej i przez to nie następuje skuteczne wypłukiwanie maleńkich kryształków, dzięki temu mają czas na to by urosnąć, pozlepiać się w piasek;
    - inne, jeszcze niezidentyfikowane przyczyny.

    Syndrom urologiczny kotów dotyczy najczęściej kocurów - u kotek spotyka się takie kłopoty rzadziej, lub raczej - rzadko dają objawy i są zagrożeniem życia - najcześciej kończy się po prostu na infekcji dróg moczowych ale nie dochodzi do niedrożności. Nie dlatego że w ich moczu nie powstają kryształki, bo powstają w sprzyjających okolicznościach. Na korzyść kotek wpływa budowa ich cewki moczowej. Jest ona, w przeciwieństwie do tej u kocurów, takiej samej średnicy na całej długości, a poza tym - jest znacznie krótsza. Tak więc drobny piasek jest po prostu wypłukiwany z pęcherza na bieżąco, nie ma czasu się odkładać i tworzyć kamieni.
    U kocurów sytuacja wygląda znacznie gorzej - ich cewka moczowa jest długa oraz zwężająca się przy końcu. W rezultacie piasek może do niej wpaść, ale utyka i na dodatek - nie może się sam cofnąć gdyż ciśnienie zbierającego się w pęcherzu moczu mu to uniemożliwia. Następuje zatkanie cewki moczowej i jeśli kotu nie udzieli się fachowej pomocy - w ciągu 48 godzin może zginąć.

    Jeśli u naszego kota stwierdzono obecność piasku w moczu - musimy go bacznie obserwować gdyż zatkanie cewki moczowej może nastąpić w każdej chwili. Drobne kryształki są wypłukiwane, ale gdy trafi się jakiś troszkę większy - to nieszczęście gotowe. Również gdy drobne kryształki podrażniają ściany pęcherza razem z powstającym wtedy śluzem i złuszczonym naskórkiem mogą stworzyć groźny dla życia kota czop.

    Pierwszym objawem który powinien nas skłonić do szybkiej wizyty u lekarza i wykonania badań moczu jest ból jaki towarzyszy jego oddawaniu. Często koty wtedy dosłownie krzyczą.
    Zaczynają również kojarzyć cierpienie z kuwetą i mogą zacząć oddawać mocz poza nią - w najdziwniejszych miejscach, szukając takiego w którym nie będzie bolało. Często w moczu można zauważyć ślady krwi. Zresztą - objawy są bardzo podobne jak przy zapaleniu pęcherza, który często współistnieje z syndromem urologicznym - tyle ze przy syndromie dochodzi do zatkania cewki moczowej - całkowitego lub częściowego.
    Dlatego zawsze przy takiej okazji należy wykonać badania moczu. Większość kryształków powstaje w moczu obojętnym lub zasadowym, ale należy to potwierdzić badaniem samego piasku. Bo istnieją również kryształki lubiące mocz kwaśny i aby właściwie leczyć - musimy mieć tą wiedzę - co w kocie siedzi.

    Gdy okaże się że tak jest faktycznie, kryształy są - to można nawet dosyć skutecznie przeciwdziałać powstawaniu kolejnych. Istnieją na rynku specjalistyczne karmy dla takich kotów - zwyczajowo i błędnie nazywane karmą dla kastratów.
    W rzeczywistości są to pokarmy dla kotów z syndromem urologicznym i nie należy tego mylić! Nie każdy kastrat ma SUK, nie każdy kot z syndromem wymaga zakwaszania moczu - czasem jest wręcz odwrotnie!!!
    Obecnie jest dostępny tak duży wybór tych karm iż naszemu koty nie grozi jedzenie tylko jednej. Istnieją również preparaty które umożliwiają podawanie kotu domowego jedzenia - po prostu trzeba je nim "doprawić" - ale jest to uzależnione od stanu kota, czasem konieczne jest podawanie wyłącznie karmy leczniczej.

    Jednak podkreślam - zdrowy kot, bez względu na to czy jest kastratem czy nie - nie powinien profilaktycznie dostawać takiej karmy. Bo to by przypominało podawanie szczupłemu kotu karmy odchudzającej - bo a nuż kiedyś mógłby być otyły.
    Znacznie lepiej jest np. raz do roku badać mocz kota i jeśli kryształy się pojawią - to w zależności od ich typu - zastosować odpowiednią dietę.

    Niestety, czasem dochodzi do zatkania cewki moczowej - wtedy mamy do czynienia z SUKiem. Objawia się to tym że kot nie może, mimo napinania się, oddać moczu. Nawet mając małe doświadczenie, lekko (!) uciskając koci brzuch można wyczuć wypełniony pęcherz. Kot robi się apatyczny, unika brania na ręce. Wtedy jedynym sposobem uratowania kocura jest przepchnięcie kamienia czy też czopu z powrotem do pęcherza, założenie cewnika (w razie potrzeby - bo nie zawsze jest to konieczne) i intensywne przepłukiwanie pęcherza, a jeśli nie jest to możliwe bo kamień utknął i nie daje się go ruszyć - pozostaje tylko zabieg operacyjny.
    Niestety, gdy już raz dojdzie do takiego zatkania - istnieje ryzyko nawrotów mimo leczenia. W takim wypadku, ale po wyczerpaniu innych mozliwości pomocy kotu, stosuje się tzw. wyszycie cewki moczowej. Jest to zabieg mający na celu skrócenie i poszerzenie światła cewki moczowej. Zazwyczaj jest to zabieg bardzo skuteczny, ale niesie za sobą pewne ryzyko - iż kocur nie będzie potrafił do końca kontrolować trzymania moczu. Jednak ryzyko takie jest małe (jeśli zabieg jest dobrze przeprowadzony) - a wyszycie cewki często jest zabiegiem ratującym życie.

    Jednakże, jak zawsze, najważniejsza jest profilaktyka. Gdy mamy kocura - należy co jakiś czas wykonywać kontrolne badania jego moczu. U kotek również jest to wskazane, ale może być wykonywane troszkę rzadziej.
    Jednakże ze względu na dwoistość możliwości powstawania rodzaju kryształów - należy je zawsze dokładnie zidentyfikować. Leczenie szczawianów i struwitów jest zupełnie odwrotne i zakwaszanie moczu może wywołać bardzo silne zaostrzenie objawów chorobowych w przypadku powstawania kamieni szczawianowych.

    Czasem zdarza się zatkanie cewki moczowej nie przez kryształ ale przez czop złożony z białek, komórek nabłonka, krwinek, śluzu. Ten zagrażający życiu stan najczęściej powstaje w przebiegu infekcji pęcherza, kamicy i nowotworów.
    Podrażniona ściana pęcherza obficie się złuszcza, krwawi, a jeśli na dodatek kot ma skłonność do powstawania kryształów - to często dołączają się one do tego osadu tworząc właśnie czop który może skutecznie zatkać wyjście pęcherza moczowego.

    Bez względu na to czy cewkę zatkał kamień czy taki czop - jest to stan bardzo poważny i nawet gdy ma się tylko nikłe podejrzenia - należy kota pokazać lekarzowi. Przy zatkaniu pęcherza ciśnienie moczu powoduje uszkadzanie nerek, często nieodwracalne!
    Ponadto - ponieważ nie mogą one pracować prawidłowo - już po krótkim czasie w organizmie wzrasta bardzo poziom toksycznych substancji. Przy przedłużającej się ponad dobę niedrożności cewki może dojść do pęknięcia pęcherza moczowego.

    Dlatego jeśli zauważymy że kot:

    - zaczyna mieć problemy z oddawaniem moczu, okazuje ból podczas korzystania z kuwety, oddaje mocz małymi porcjami, szuka innych miejsc w których ponawia próby
    - w moczu zauważymy ślady krwi lub śluzu
    - mocz nabierze ciemnej barwy mocnej herbaty
    -kot zrobi się osowiały lub odwrotnie - niespokojny, straci apetyt, chęć do zabawy
    -będzie unikał brania na ręce i pieszczot po brzuchu, choć wcześniej je lubił
    -zauważymy że kot często wylizuje okolice narządów płciowych

    nie czekajmy. Poprośmy o pomoc lekarza. A najlepiej - regularnie badajmy koci mocz. Wcześnie podjęte leczenie zaoszczędzi zwierzęciu wielu cierpień a być może - nawet uratuje mu życie.

    Wrodzona torbielowatość nerek - choroba ta dotyka najczęściej młodych zwierząt, czy raczej - ujawnia się bardzo wcześnie, często torbiele na nerkach można wykryć u nawet kilkutygodniowych kociąt. Kot się z nia już rodzi.
    Objawy jako takie, zazwyczaj już wyraźne, występują przeważnie u jedno - dwuletnich zwierząt i najczęściej oznaczają już bardzo poważny stan, gdy uszkodzenie nerek jest na tyle silne że stają się juz niewydolne. Jeśli jednak zmiany są nasilone, torbieli jest dużo - kot nie dożywa nawet tego wieku.
    Choroba ta ma najczęściej charaktery dziedziczny i przeważnie występuje u kotów których rodzice byli blisko spokrewnieni, ze szczególnym uwzględnieniem kotów rasy perskiej.
    Dlatego właśnie torbielowatość występuje głównie u kotów rasowych, gdyż w hodowlach często stosuje się tzw. chów wsobny, czyli kojarzenie blisko spokrewnionych osobników. Zauważono że szczególną skłonność do tej choroby wykazują koty perskie - prawdopodobnie dlatego iż jest to rasa chyba najbardziej zmieniona w czasie prac hodowlanych - a w związku z tym można przypuszczać że w czasie jej tworzenia bardzo często dochodziło do bliskich pokrewieństw wsród kojarzonych kotów. .

    Torbielowatość nerek polega na tworzeniu się na nich wielu torbieli (bywa jednak że jest to np.jedna torbiel - jeśli kot ma szczęście), guzków wypełnionych płynem. W zależności od nasilenia zmian i faktu czy została zaatakowana tylko jedna nerka czy obie - zależy jak długo dane zwierzę będzie żyło, jednak jak już pisałam powyżej - przy zaatakowaniu obu nerek przez większą ilość torbieli zazwyczaj rokowania są bardzo złe. Torbiele uciskają i rozrywają prawidłowy miąższ nerek, a gdy czasem pękają - wtedy w ich miejscu powstają blizny zupełnie uniemożliwiając istnienie zdrowych komórek nerkowych.
    W krótkim czasie następuje całkowity zanik funkcji nerek. Jeśli torbieli nie ma zbyt wiele te co są stwarzają ryzyko - wtedy można pokusić się o zabieg operacyjny.

    W chwili obecnej nie ma możliwości całkowitego wyleczenia chorego zwierzęcia gdy dojdzie jużdo objawów niewydolności nerek. Choroba ta objawia się podobnie jak przewlekła niewydolność nerek - gdyż to właśnie się dzieje - torbiele uniemożliwiają, z czasem coraz bardziej, właściwe funkcjonowanie tego organu. Postawienie diagnozy jest dosyć proste - pokryte torbielami nerki mają charakterystyczny wygląd i jest to nawet często wyczuwalne przez skórę. Rozpoznanie należy potwierdzić wykonaniem USG i zdjęcia RTG.
    Jeśli zaatakowane przez liczne torbiele są obie nerki - niestety, zwierzę najprawdopodobniej nie ma przed sobą długiego życia. Należy zrobić wszystko co możliwe by godnie przeżyło ten czas, a gdy choroba stanie się dla niego uciążliwa - jedynym humanitarnym rozwiązaniem jest uśpienie chorego zwierzęcia.

    Czasem należy się pogodzić że nie z każdą chorobą można wygrać - wrodzona torbielowatość na obu nerkach jest jedną z takich z którymi współczesna weterynaria na razie przegrywa. 



    Astma kotów
    Lek.wet Rafał Niziołek

    Określenie astma kocia dotyczy schorzeń układu oddechowego powstałych na skutek nadmiernej reakcji, stanu zapalnego oraz zwężenia dróg oddechowych, które może spontanicznie ustąpić bądź wymaga podania leków. Jako ciekawostkę należy dodać, że astma kotów przebiega niemalże identycznie jak astma u ludzi.
    Najczęściej na astmę chorują koty w przedziale wiekowym 1- 8 lat, dwukrotnie częściej są to samice. Istnieje również predylekcja rasowa, zdecydowanie częściej problem dotyczy kotów egzotycznych syjamskich, birmańskich, tonkijskich, himalajskich oraz perskich, zdarza się również u maine coonów. W naszym kraju bardzo często spotyka się astmę u kotów domowych krótkowłosych popularnie zwanych dachowcami.
    Astma występuje w różnych porach roku, nie obserwuje się w zasadzie szczególnego nasilenia objawów choroby jesienią czy latem. Średnia zachorowalność kotów na astmę wynosi około 1% całej populacji kotów.


    Objawy choroby

    Objawy są bardzo różne i zależą od stopnia nasilenia choroby. Może to być okazjonalny kaszel i świsty aż do przewlekłego i męczącego kaszlu trwającego przez długi czas. Kot kaszlący zwykle przyjmuje pozycję stojącą z wyciągniętą głową, natomiast, jeśli ma duszność jest skulony, a wszystkie kończyny są mocno przywiedzione do ciała.
    Przy mocno nasilonej duszności (tzw. zespół ostrej duszności oddechowej) może oddychać z otwartą jamą ustną. Niekiedy po kilku nasilonych odruchach kaszlu zdarza się, że wystąpi odruch wymiotny.



    Przyczyny astmy
    Najbardziej prawdopodobnie za wystąpienie astmy odpowiedzialne są czynniki alergiczne (roztocza, kurz domowy, pyłki roślin, dym tytoniowy, perfumy, aerozole, lakiery, farby, pierze, odświeżacze powietrza, spraye na owady).
    Koty z astmą mają przewlekły stan zapalny dróg oddechowych tchawicy, oskrzeli oraz oskrzelików. Tkanki te będąc w stanie zapalnych reagują nadmiernie na czynniki drażniące wydzielając substancje (np. histamina) wywołujące odruchowy skurcz oskrzeli co powoduje zmniejszenie przepływu powietrza. Dodatkowo tkanka dróg oddechowych w stanie zapalnym wydziela jeszcze nadmierne ilości śluzu pokrywającego nabłonek oskrzeli utrudniając przepływ powietrza i sklejając ściany oskrzeli ze sobą.
    Zdarza się również że astmę mogą wywoływać czynniki alergiczne pokarmowe, a zwłaszcza pokarmy oparte na mięsie ryb bogatym w naturalne substancje zwężające oskrzela (histaminę). Bakterie, mykoplazmy oraz wirusy oddechowe mogą również wywoływać i nasilać objawy astmy.


    Jak sprawdzić czy nasz kot nie jest chory na astmę ?

    Astmę kocią diagnozuje się na podstawie opisanych przez właściciela objawów (kaszel, silna duszność samoistnie przechodząca lub pojawiająca się okresowo). Dodatkowo zawsze wykonuje się zdjęcia rentgenowskie klatki piersiowej oraz ocenia reakcję kota na leczenie sterydami (zastrzyki lub terapia doustna). Zdjęcia klatki piersiowej mogą wykazać stan zapalny oskrzeli. Kombinacja charakterystycznych zmian w rentgenogramie, reakcji na leczenie sterydami oraz objawów klinicznych zazwyczaj potwierdzają diagnozę astmy.
    Bardzo istotne jest również wykonanie badania krwi, a szczególnie morfologii z rozmazem (potwierdza problemy alergiczne) oraz profil biochemiczny, oceniający stan wątroby, nerek, itp. Jest to również istotne by wykonywać powyższe badania okresowo z uwagi na potencjalne działania niekorzystne długotrwałej terapii sterydowej. Niekiedy wskazane jest wykonanie posiewów bakteriologicznych z dróg oddechowych.


    Metody leczenia

    Obecnie najczęściej stosowanymi lekami do terapii przewlekłej, nierzadko do końca życia kota to leki sterydowe. Większość kotów dobrze reaguje na comiesięczne zastrzyki z długodziałających sterydów (np. Depomedrol), ale bardziej bezpieczna jest terapia doustna prednizolonem (Encorton). Umożliwia przede wszystkim kontrolowanie dawki podawanych leków a powszechnie stosowaną zasadą jest im mniejsza dawka i im rzadsze podawanie tak by objawy choroby nie występowały zbyt często. Wiele kotów dobrze toleruje podawanie leku, co drugi trzeci dzień raz dziennie.
    Zastrzyki najczęściej stosowane są u kotów odmawiających współpracy z właścicielem.
    Należy zawsze pamiętać o regularnych kontrolach w gabinecie lekarza i wykonywaniu badań krwi, co 2-4 miesiące z uwagi na potencjalne niekorzystne efekty leczenia sterydami. Najbardziej częstymi powikłaniami leczenia sterydami przewlekłej astmy u kotów są cukrzyca, choroby trzustki oraz znaczna nadwaga.
    Ostatnio pojawiły się nowe metody leczenia astmy kotów za pomocą leków podawanych w formie inhalacji. Najprawdopodobniej wkrótce ta metoda znajdzie więcej zwolenników z uwagi na mniejsze objawy niekorzystne. Obecnie stosowana jest eksperymentalnie.
    Podobnie na razie w małych próbach klinicznych stosuje się leki immunosupresyjne takie jak cyklosporyna oraz specyficzny lek przeciwzapalny zafirlukast.
    Czasem niektórzy lekarze stosują leki antyhistaminowe, których działanie polega na hamowaniu skurczu mięśni oskrzeli. Takim lekiem jest na przykład cyproheptadyna dostępna w Polsce.


    Ostry zespół duszności oddechowej
    Jest to zaostrzenie stanu przewlekłej astmy a jednocześnie bezpośrednie zagrożenie życia. Kot na bardzo silną duszność, czasem napadowy kaszel, kot najczęściej jest skulony i oddycha z otwartą jamą ustną. Każde ruchy mogą nasilać duszność niekiedy doprowadzając do sinicy błon śluzowych.
    Taki kot musi być najszybciej i najdelikatniej przewieziony do lecznicy weterynaryjnej, najlepiej z możliwością terapii tlenowej. Należy liczyć się z tym, że po podaniu leków, najczęściej domięśniowych, kot zostanie włożony do namiotu tlenowego na co najmniej pół godziny, lub po podaniu leków uspokajających tlen będzie podawany przez maskę lub rurkę umieszczoną w pobliżu nosa.
    Kot z silną dusznością musi być traktowany bardzo delikatnie, należy unikać gwałtownego przenoszenia, badanie kliniczne ograniczyć do niezbędnego minimum, w pierwszej kolejności podać leki ratujące życie sterydy krótkodziałające, leki rozszerzające oskrzela, rozpocząć podawanie tlenu, regularnie kontrolując stan kota. Dopiero jeśli sytuacja wydaje się opanowana i zmniejszyły się objawy duszności można wykonać dalsze dokładniejsze badania zdjęcia rentgenowskie oraz szczegółowe badanie kliniczne pacjenta.



    Ropomacicze i nowotwory sutek



    Rozmiar: 19108 bajtów
    Niestety, tak się składa że w przypadku kotów natura jest dosyć okrutna. Podobnie jak w przypadku innych zwierząt, ale w tej chwili piszę akurat o kotach - w naturę kotów jest przecież wpisane by kocica zaczęła rodzić maksymalnie wcześnie (u ras naturalnych kotki dojrzewają później niż u naszych domowych lub wolnożyjących, ale udomowionych kotów), by wydała na świat i wychowała maksymalną ilość kociąt a następnie, w wieku ok. trzech lat - zginęła, ustępując miejsca kolejnym pokoleniom.
    Jej kocięta też nie mają łatwo - przeżywają tylko te najsilniejsze i te które mają matki najbardziej zaradne oraz najsilniejsze i najzdrowsze. A jednocześnie los uśmiecha się tylko do tych które urodziły się na terenach bogatych w żywność. Inne, nawet jeśli przeżyją okres wczesnego dzieciństwa - później wegetują.

    W związku z tym kotka biologicznie jest zaprogramowana na dużą "wydajność" tylko przez jakieś trzy lata.
    Później ma zginąć. Kotka w tym wieku, żyjąca bez ludzkiej pomocy, zazwyczaj jest już wrakiem kota - jest słaba, ma problemy z zębami, jest opanowana przez pasożyty.
    I zwykle nie przeżywa zimy. Co w sumie nie jest dziwne - zwykle od momentu pierwszej rui cały czas albo jest w ciąży albo właśnie robi wszystko by wychować młode.

    Kocica która jest izolowana od kocurów też nie ma zagwarantowanego długiego i zdrowego życia.
    "Celem istnienia" kocicy z biologicznego punktu widzenia jest wydawanie na świat potomstwa. Tak jest zbudowany jej układ hormonalny. A na razie nie ma żadnych środków hormonalnych które by jakoś bezpiecznie regulowały tenże układ - jest to związane z brakiem regularności cyklów płciowych u kocic - zupełnie odmiennie niż u ludzi.
    Obecne środki hormonalne które się stosuje są bardziej niż niebezpieczne i niewskazane do użycia w przypadku kocic . Podaje się bardzo duże dawki hormonów które wprowadzają wielki zamęt w organizmie i są przyczyną naprawdę niebezpiecznych schorzeń - ropomacicza, guzów sutek, cukrzycy, powikłań hormonalnych, silnego tycia. Jedyną korzyścią jest brak rui, wad jest znacznie więcej.

    Przeczekiwanie rui bez żadnych środków też nie jest idealnym wyjściem. Kocica w tym okresie bardzo się męczy, często nie chce jeść, pić a jednocześnie traci masę energii na "zaloty". Poza tym - u kotek domowych ruje mogą następować jedna po drugiej przez cały rok. I tutaj specyficzny układ hormonalny kotek też daje znać o sobie. Bo kocica przecież, z biologicznego punktu widzenia, powinna po rui zajść w ciążę! A nie zachodzi.
    Zaburzenia hormonalne z tym związane mogą z dużym prawdopodobieństwem doprowadzić do wielu chorób które opiszę poniżej.

    Jedynym sposobem ich całkowitego uniknięcia jest sterylizacja kotki a im bliżej pierwszej rui (najlepiej dwa tygodnie po jej zakończeniu, ale nie wcześniej niż w wieku 6 miesięcy) tym lepiej. I nie można mówić że to jest czysta profilaktyka, że równie dobrze można wyciąć nerki i wątrobę bo też mogą zachorować.
    Przyjmuje się że kotka wolnożyjąca i rodząca regularnie żyje 3 lata. Kotka która nie rodzi ale jest płodna ma znacznie większe szanse na zachorowanie na bardzo groźne choroby niż kotka wykastrowana. Ponadto ma ciągłe ruje. O truciu kotki hormonami w celu ich eliminacji nie wspomnę.
    Kotka wysterylizowana nie ma nigdy więcej problemów z tymi sprawami - nigdy nie zachoruje na tak przecież niebezpieczną i częstą chorobę jak ropomacicze, ma też wielokrotnie mniejsze szanse na dostanie raka sutka. Gdy sterylizacja jest wykonana bardzo wcześnie ( po pierwszej rui) - te szanse są niemal zerowe!

    Ropomacicze
    - Choroba niestety bardzo rozpowszechniona wśród nie sterylizowanych kotek. Ogólna charakterystyka wygląda tak, iż jest to proces mniej lub bardziej powolnego gromadzenia się ropy w macicy.
    Po pewnym czasie i w pewnych okolicznościach substancji tej jest tak wiele iż może dojść do perforacji (pęknięcia) macicy - co, biorąc pod uwagę rozciągliwość jej ścian, świadczy o rodzaju i charakterze choroby. Innymi powikłaniami jest np. ogólne zatrucie organizmu i uszkodzenie nerek.

    Istnieją dwie formy ropomacicza:

    zamknięta
    - ropna substancja zbiera się wewnątrz macicy i nie ma możliwości się z niej wydostać.
    Jest to groźniejsza forma choroby. Po pierwsze - stan zwierzęcia szybciej się pogarsza. Po drugie - istnieje większe ryzyko perforacji. Po trzecie - długo nie ma żadnych widocznych objawów a gdy się już pojawią - zwykle stan kotki jest już bardziej niż zły.

    otwarta
    - choroba rokująca troszkę lepiej. Przede wszystkim dlatego że ropna wydzielina ma do pewnego stopnia możliwość wypływu z dróg rodnych.
    Dzięki temu ciśnienie płynu jest mniejsze, choroba rozwija się dłużej a właściciel może zauważyć niepokojące objawy - wyciek ropy z narządów płciowych.

    Pozostałymi objawami, charakterystycznymi dla obu postaci choroby są:
    • utrzymująca się dłuższy czas podwyższona temperatura,
    • brak apetytu,
    • wzmożone pragnienie (bardzo często),
    • osowiałość kotki,
    • pokładanie się,
    • niechęć do bycia dotykaną (ból).

    Należy jednak pamiętać że te objawy mogą nie występować, lub pojawiać się w różnych konfiguracjach - dlatego tak trudno jest zauważyć i zdiagnozować zamkniętą formę ropomacicza. Gdy jednak zauważymy ropną wydzielinę z dróg rodnych płodnej kocicy - jak najszybciej udajmy się do lekarza. Liczy się każda chwila.

    W przypadku ropomacicza zazwyczaj nie stosuje się innego leczenia poza operacyjnym.
    Można próbować leków, ale to praktykuje się jedynie u bardzo cennych kotek hodowlanych - gdyż ryzyko nawrotu choroby jest ogromne a istnieje możliwość że choroba nie zostanie zauważona na czas lub ujawni się gdy kotka będzie starsza lub akurat chora na coś innego. Co znacznie pogorszy rokowania.

    Zabieg operacyjny w tym przypadku polega na usunięciu zmienionej i wypełnionej ropą macicy oraz jajników. Czyli jest to coś w rodzaju kastracji, tylko że w bardzo złym stanie kotki. A gdy zabiegu nie zrobi się na czas - konsekwencje są bardzo złe.
    Może dojść do zatrucia organizmu i fatalnego w skutkach uszkodzenia nerek i innych narządów. Ropomacicze ma to do siebie że samo nigdy nie mija - gdy kota nie podda się leczeniu, wcześniej czy później albo zginie od toksyn albo od zapalenia otrzewnej spowodowanej wylaniem się ropy z pękniętej macicy.

    Dlatego tak ważna jest profilaktyka. A jeśli nie zdecydujemy się na sterylizacje kotki - to zwracajmy baczną uwagę na jej zewnętrzne narządy płciowe i ogólne samopoczucie.
    Oraz na ilość wypijanych płynów. Im wcześniej wykryje się chorobę - w tym lepszym stanie kocica będzie operowana i tym mniejsze będą skutki dla organizmu.

    Nowotwory sutek
    - a właściwie gruczołu mlekowego. Jedne z najczęstszych nowotworów dotykających kotki. A ponadto - jedne z groźniejszych. Około 90 % guzów gruczołu sutkowego jest złośliwych i szybko daje przerzuty. Jedyną szansą na wyleczenie jest wczesne wykrycie guza i jego dokładne usunięcie. Dlatego tak ważna jest tutaj profilaktyka - podczas głaskania i pielęgnacji należy regularnie obmacywać jej brzuch w okolicach sutek w poszukiwaniu ewentualnych grudek, zgrubień. W przypadku znalezienia takowej nie należy czekać aż sama zniknie! Od tej chwili każdy dzień zwłoki może decydować o życiu lub śmierci kotki.

    Złośliwe guzy sutek bardzo szybko atakują, za pomocą układu chłonnego, sąsiednie tkanki. Zazwyczaj następny guz pojawia się w sąsiednim sutku, przenosząc się za pomocą naczyń limfatycznych. Gdy nowotwór zaatakuje węzeł chłonny - szanse kota gwałtownie maleją i jest to zazwyczaj dla niego wyrok śmierci. Guzy zaczynają pojawiać się w płucach lub innych organach wewnętrznych i choroba staje się nie do opanowania. Gdy u naszej kotki znajdziemy jakikolwiek guzek - od razu należy się skontaktować z dobrym lekarzem. Jeśli nasz powie nam bez dokładnych badań że to nic groźnego - skonsultujmy sprawę z kimś innym. Pamiętajmy - 90 % takich guzów jest złośliwe! A reszta może się taka stać. Dlatego nigdy ich nie ignorujmy. A wczesne leczenie to jedyny sposób na ocalenie kociego życia.

    Gdy lekarz zaleci operację (najprawdopodobniej) - wtedy należy wykonać RTG klatki piersiowej kota żeby mieć pewność że nie ma jeszcze przerzutów do płuc. Jeśli są - operacja nie ma sensu i jest tylko niepotrzebnym męczeniem kota. Jeśli mamy możliwość - dobrze jest też zrobić USG jamy brzusznej - w tym samym celu. Warto jest też szybko wykonać ogólne badania krwi kota - w celu oceny jego stanu zdrowia. Jeśli wszystko jest w porządku, badania nie wykazały przerzutów a morfologia jest OK. - wtedy zabieg operacyjny jak najbardziej ma sens i szansę powodzenia. Pamiętajmy jednak żeby lekarz wysłał próbkę guza do badania histopatologicznego. Dzięki jego wynikowi będziemy wiedzieli z jakim rodzajem guza mieliśmy do czynienia, czy był złośliwy i jak bardzo - to cenne informacje.

    Czasem może zdarzyć się i tak że badania przedoperacyjne wykażą przerzuty lub z jakiegoś powodu stan kota będzie zbyt zły by go operować mimo złośliwości guza... Niestety - wtedy rokowania są bardziej niż złe. Ale możemy jeszcze zrobić coś dla naszego kota. Sprawić by ten ostatni etap jego życia był przyjemny. W zależności od miejsca przerzutu - objawy pogarszającego się stanu mogą być różne. Jeśli choroba zaatakuje płuca - kot może kaszleć, szybko się męczyć, być osłabiony. Dopóki kot czuje się dobrze, nie ma problemów z kondycją i jest wesoły - należy się tym cieszyć. Jeśli jednak zauważymy że stracił radość życia, nie ma apetytu, kaszle, wymiotuje lub ma inne tego rodzaju objawy - myślę że powinno się rozważyć eutanazję. Lepiej już nie będzie a takie nowotwory mogą sprawiać silny ból i dyskomfort.

    Dlatego pamiętajmy - podczas pieszczot i głaskania kontrolujmy stan sutek - także u kocurów. Bardzo rzadko ale i one też chorują na tą chorobę. Gdy zauważymy jakieś zmiany - skonsultujmy się jak najszybciej z lekarzem weterynarii. Tylko szybkie leczenie jest szansą dla kota w przypadku nowotworu złośliwego. Należy też pamiętać że sterylizacja w młodym wieku jest doskonałą metodą profilaktyki.

    URAZY KOŃCZYN

    Rozmiar: 16729 bajtów


    Koty - mimo swoich umiejętności bezpiecznego zeskakiwania z nawet sporych wysokości - dosyć często doznają urazu kończyn.
    Najczęściej dochodzi do nich w wyniku upadku z okna, balkonu, a także w rezultacie spotkania z samochodem. Oczywiście przyczyn może być więcej - choćby podwinięcie się łapy podczas zeskoku z szafy, nadepnięcie przez człowieka, kopnięcie itp.


    Do częstych urazów należą złamania kości.
    Koty nie są zwierzętami które dobrze znoszą opatrunki, gips.
    Dlatego u tych zwierząt najlepiej się sprawdzają wewnętrzne łączenia kości - jeśli jest to tylko możliwe. Na zewnątrz jest tylko mała rana, zszyta i dla kota nie uciążliwa. Kot tuż po wybudzeniu się z narkozy może zacząć chodzić, co i daje mu duży komfort i znacznie przyspiesza rehabilitacje.
    Oczywiście przez jakiś czas kot mus mieć ograniczaną ruchliwość, należy unikać zeskoków i szaleństw - ale poza tym kot może prowadzić w domu zupełnie normalne życie, bez dyskomfortu jaki daje gips - który na dodatek bardzo obciąża kończynę.
    Nie zawsze, nie u każdego kota jest możliwe założenie zespolenia wewnętrznego - ale gdy tylko możliwość taka istnieje - to warto z niej skorzystać.

    Nieskomplikowane złamania u kotów zazwyczaj goją się bardzo ładnie i nie pozostaje po nich nawet ślad.
    Jednak pod pewnym warunkiem - kości muszą być złożone właściwie (warto to zlecić dobremu lekarzowi, z doświadczeniem) i kot musi być pilnowany po operacji.

    Innym częstym urazem u kotów są uszkodzenia stawów.
    Gdy jest to tylko naciągnięcie, lekkie skręcenie, niewielkie zwichnięcie - zazwyczaj jako leczenie wystarczy podawanie leków przeciwzapalnych i pilnowanie żeby kot łapę oszczędzał.
    Podawanie leków przeciwbólowych jest uzasadnione tylko wtedy gdy kot bardzo cierpi - w innym wypadku nie należy ich używać a w każdym razie nie wolno coałkowicie znosić bólu.
    Ból jest naturalnym mechanizmem zmuszającym kota do nieużywania kończyny - co przy takich urazach jest bardzo ważne. Kot który nie będzie czuł bólu w łapie - będzie skakał, zeskakiwał - w najlepszym razie znacznie wydłużając okres zdrowienia, w najgorszym - doprowadzając do dalszych uszkodzeń.

    Niestety - zdarzają się również znacznie poważniejsze urazy stawów: zerwanie więzadeł, uszkodzenie torebki stawowej. W takim wypadku "pozostawienie sprawy naturze" może się skończyć nieciekawie.
    Staw może się zrosnąć "na sztywno" znacznie ograniczając kocią sprawność, mogą się w nim pojawić zmiany reumatyczne. Usztywniona łapa może być podatna na dalsze urazy - np. podczas zeskoków.
    Wielu lekarzy, niestety - mimo wszystko zaleca pozostawienie łapy taką jaka jest - i zobaczenie co z tego wyniknie.
    Wynikają problemy - ograniczona ruchomość stawu do konieczności amputacji łapy włącznie.
    Do niedawna takich urazów u kotów praktycznie się nie operowało - bo wymaga to dużej wiedzy, doświadczenia, powołania.
    Na szczęście sytuacja ulega zmianie i koty, coraz częstsze w naszych domach - mogą liczyć na coraz bardziej fachową pomoc weterynaryjną.
    Jednakże tak skomplikowanej operacji nie należy zlecać przypadkowemu lekarzowi, nie mającemu dużego doświadczenia w chirurgii. Do powodzenia zabiegu konieczna jest naprawdę duża wiedza i dostęp do odpowiednich materiałów.

    Nasza Skierka ma wrodzone bardzo luźne stawy. Podczas któregoś z zeskoków - jeden z nich poszedł w drobny mak - pozrywane zostały wszystkie więzadła, pękła torebka stawowa. Noga była uszkodzona w stawie kolanowym i stała się zupełnie niesprawna. Była praktycznie bezwładna od kolana w dół, kotka nie mogła na niej stanąć, zero stabilności.
    Oczywiście, od razu zjawiliśmy się w klinice wet, u dobrego lekarza - ale nie chirurga ani ortopedy.
    Liczyliśmy na pomoc. Otrzymaliśmy wiedzę że uszkodzony jest staw - bez wdawania się w szczegóły - leki przeciwzapalne i nakaz czekania kilku tygodni, miesięcy. Jeśli łapa kotce będzie sprawiała trudność "to wtedy się pomyśli" nad operacją.
    Na szczęście ta "argumentacja" nas nie przekonała i kilka dni później koteczka wylądowała na stole naszego chirurga - który niestety przyjmuje spory kawałek od Warszawy i tylko dlatego wizyta została opóźniona.
    W tym czasie nic się z łapką nie poprawiło - wręcz przeciwnie - doszło do kolejnych uszkodzeń co było naturalne w tej sytuacji ale i tak trzeba było te kilka dni odczekać aż ustąpi stan zapalny.
    Kotka została dokładnie zbadana i od razu zoperowana.
    Wstawiono jej sztuczne więzadła, załatano torebkę stawową itp. Następnego dnia - kotka biegała już na czterech łapach :) Bez gipsu. usztywnień, opatrunków.

    3 tygodnie uważania żeby za bardzo nie szalała (miała na to wielką ochotę!) i łapa jest jak nowa. Nie ma śladu po kontuzji. Bez tej operacji - prawdopodobnie łapa kwalifikowałaby się do amputacji.
    Pod tym LINKIEM jest stronka naszej lecznicy w Lublinie. Jeśli Wasz kot ma problemy wymagające operacji chirurgicznej lub konsultacji ortopedycznej - polecamy z całego serca. I nie chodzi tutaj o robienie im reklamy - nie potrzebują tego. Po prostu wiemy że u nich zwierzę zawsze znajdzie najlepszą pomoc.


    Innymi poważnymi urazami kończyn są np. zerwanie mięśni, oderwanie ich przyczepów itp. To częste konsekwencje upadków z dużej wysokości i wypadków samochodowych.
    W przypadku takich obrażeń bardzo ważne jest jak najszybsze "naprawienie" mięśnia. W innym wypadku następuje szybkie jego obkurczenie do zaniku włącznie - w wyniku nieużywania - co znacznie zmniejsza szanse na powrót do zdrowia.
    Gdy kontuzja spowoduje jedynie naderwanie - trzeba bardzo kota pilnować żeby przez kilka tygodni łapę oszczędzał.
    Rozmiar: 20954 bajtów
    Na tym zdjęciu jest kocurek norweski który pól roku wcześniej doznał urazu w wyniku którego doszło do pozrywania przyczepów mięśni. Niestety - lekarze uznali że jest to przypadek nieoperacyjny w związku z czym młody, sprawny kocurek stał się inwalidą - przednia łapa była praktycznie bezwładna, zupełnie nieprzydatna przy poruszaniu się, bardziej przeszkadzająca, kocurek kicał. Doszło do bardzo silnych zaników mięśni i sytuacja zdawała się już faktycznie beznadziejna.
    Kocurek trafił w końcu do lecznicy "Azorek" o której pisałam wcześniej. Wizyta, badanie, operacja. Kilka dni później triumf lekarzy. Mimo fatalnych rokowań i bardzo małej szansy na powodzenie operacji z powodu zbyt długiego czasu jaki upłynął od urazu - kocurek zaczął używać łapki. Na początku ostrożnie - z czasem coraz sprawniej. Teraz na powrót jest zupełnie sprawnym kotem.
    Gdyby trafił do "Azorka" wcześniej - zaoszczędziłoby mu to wielu cierpień.


    Zranienia - to także dosyć częste urazy kończyn. Należy pamiętać że rozcięcie skóry można zeszyć tylko w ciągu krótkich kilku godzin od zaistnienia urazu. Później szyć już nie można a jeśli koniecznie trzeba - to zachodzi konieczność wycięcia sporej ilości tkanki wokół zranienia.
    Dlatego przy rozleglejszych ranach należy od razu udać się z kotem do lekarza weterynarii - nie czekać.

    Jeśli ranka jest niewielka lub przypomina bardziej otarcie - można sobie poradzić samemu - choć zawsze, przy jakichkolwiek wątpliwościach lepiej zasięgnąć pomocy lekarza.

    Ranka drobna ale głęboka wymaga dokładnego wypłukania.
    Jeśli nie mamy czegoś lepszego - może to być w pierwszym momencie woda mineralna niegazowana lub woda przegotowana. Najlepiej jest od razu użyć roztworu nadmanganianu potasu lub w ostateczności - rivanolu. Jeśli nie mamy tego pod ręka - należy zdobyć jak najszybciej.
    Do przepłukiwania takich ran najlepszy jest wenflon bez igły - ale rzadko kto ma go w domu ;)
    Można użyć także małej strzykawki. Ważne jest żeby bardzo dokładnie ranę przepłukać. I trzeba to robić kilka razy dziennie aż do czasu gdy zranienie samo zagoi się od spodu. Przy głebokich ranach ważne jest stałe otwieranie ranki, usuwanie strupka, przepłukiwanie nadmanganianem.
    Ranki nie należy smarować maściami przyspieszającymi gojenie.

    Jeśli zranienie jest bardziej w formie otarcia - wtedy również należy je odkazić j.w. - ale do przyspieszenia leczenia można użyć np. Solcoserylu do ran. Ta maść bardzo przyspiesza gojenie takich zranień - jednak wolno ją używać jedynie na zranienia czyste, odkażone i bez śladu infekcji.
    Należy także zabezpieczyć ranę przed samo uszkadzaniem przez kota. 



    URAZY GŁOWY


    Rozmiar: 27472 bajtów


    W wyniku upadków z dużej wysokości, w rezultacie spotkania z samochodem i innych przypadków - koty często doznają mniej lub bardziej poważnych obrażeń głowy.
    Są to zawsze sytuacje groźne, wymagające dużej ostrożności i zapobiegliwości.
    Często jest tak ze kot po uderzeniu pozornie wygląda bardzo dobrze a nagle zaczyna mieć poważne problemy z oddychaniem, traci przytomność i umiera - w wyniku obrzęku mózgu nie rozpoznanego wcześniej przez opiekuna.
    Dlatego nigdy nie należy lekceważyć obrażeń głowy które powstały w wyniku silnego uderzenia - nawet jeśli na skórze nie ma nawet śladu urazu.
    Jeśli tylko jest możliwość - zawsze dobrze jest pokazać kota lekarzowi, prawdopodobnie uzna za słuszne, chyba ze uderzenie było naprawdę lekkie lub niegroźne z innego powodu - podanie leków zapobiegających obrzękowi mózgu i krwotokowi.

    Ważnym wskaźnikiem tego czy doszło do jakiegoś poważniejszego urazu mózgu jest kilka obserwacji. Przede wszystkim - czy zwierzę choć na chwilę straciło przytomność, to ważna informacja dla lekarza, trzeba o tym powiedzieć.
    Poza tym trzeba - jeśli nawet zwierzę pozornie nie wykazuje żadnych zaburzeń i wygląda całkiem normalnie - sprawdzić jak wyglądają jego źrenice. Jeśli są różnej wielkości lub nie reagują na światło/jego brak - oznacza to bardzo poważną sytuacje i choćby samo uderzenie wydawało się delikatne i niegroźne - należy natychmiast szukać pomocy lekarza.

    Oczywiście w sytuacjach gdy zwierzę po uderzeniu w głowę doznało jakichkolwiek widocznych obrażeń zewnętrznych, ma jakiekolwiek problemy z poruszaniem się, z zachowaniem - jak najszybszy kontakt z lekarzem jest konieczny.
    I jeśli czas dojazdu lekarza do nas jest porównywalny z naszym dojazdem do niego - należy zjawić się z kotem na miejscu, w lecznicy. Lekarz u siebie ma znacznie większe możliwości udzielenia pomocy zwierzęciu.

    Przewożąc zwierzę z urazem głowy zawsze należy ograniczyć mu stres i wstrząsy do minimum - oczywiście w miarę możliwości. Lekarzowi trzeba opowiedzieć dokładnie co się stało, jeśli tylko zwierzę zachowywało się nietypowo (np. warczało na właściciela, wydawało się zagubione, wymiotowało) - też trzeba o tym powiedzieć. Wszystkie te dane są bardzo ważne do oceny stanu zdrowia kota.



    Urazy gałek ocznych - z oczywistych powodów właściciel niewiele może pomóc kotu z takim urazem poza jak najszybszym dostarczeniem go do lekarza.
    Jedynie w przypadku gdy np. zranienie jest zanieczyszczone należy oko i jego okolice przepłukać czystą wodą i dopiero wtedy jechać do weta.
    Gdy doszło do wybicia oka z oczodołu bez pozrywania naczyń i nerwu - można tuż po urazie delikatnie, umytymi rękoma spróbować wprowadzić oko spowrotem po dokładnym przepłukaniu gałki ocznej i oczodołu przegotowaną wodą. Ale to jest możliwe gdy ktoś potrafi i czuje się na siłach przeprowadzić taki zabieg a zwierzę na to pozwoli. Oczywiście od razu po tym trzeba szukać pomocy lekarskiej
    W innym przypadku trzeba zwierzę jak najszybciej przewieźć do lekarza, starając się jak najbardziej to oko ochraniać.
    Czasem zdarza się że oko jest wybite a naczynia krwionośne poprzerywane - np. przez samo zwierzę które w szoku próbowało pozbyć się "ciała obcego" . Krwotok może być groźny dla życia, trzeba go zatamować wpychając do uszkodzonego oczodołu np. jałowy gazik. Nie jest to nic miłego ale czasem ratuje życie szczególnie gdy zwierzę ma jeszcze jakieś dodatkowe źródło krwawienia.


    Urazy szczęki - w wyniku wypadków samochodowych, upadków z dużej wysokości, czasem - w wyniku kopnięcia - może dojść do poważnych obrażeń szczęki.
    Gdy uszkodzeniu ulegną zęby, najczęściej kły - to te ułamane bardzo nisko trzeba usunąć - chyba że właściciel gotowy jest na wysokie koszta a ułamany jest kieł - wtedy można próbować odbudowy zęba. U kotów jest to bardzo skomplikowany zabieg - ze względu na niewielkie rozmiary zębów i duże siły jakie na nie działają.
    Ułamane w połowie lub wyżej - nadają się do uratowania znacznie bardziej. Być może nic nie trzeba będzie z nimi robić a być może trzeba będzie je zaplombować gdy odkryta jest miazga.
    Ważne jest by zęby obejrzał dobry lekarz, najlepiej stomatolog i ocenił w jakim są stanie i co trzeba zrobić.

    Innymi powikłaniami urazów głowy są złamania kości szczęk. Często są to złamania żuchwy. Tego typu złamania wymagają leczenia chirurgicznego - ale zazwyczaj bardzo łatwo się goją. 


    ZABURZENIA ZACHOWANIA WYWOŁANE CHOROBĄ
    Rozmiar: 10866 bajtów
    Kot nie potrafi nam powiedzieć słowami że coś go boli - daje tylko sygnały. Często bardzo wyraźne - trzeba tylko umieć je odczytać...

    Koty są bardzo inteligentnymi zwierzętami i mają swoje charaktery. Są koty przyjazne ludziom i lubiące pieszczoty - ale są też koty wielcy indywidualiści, stroniące od kontaktów z ludźmi.
    Co więcej - takie różnice w charakterze kotów występują też u kociaków z jednego miotu, wychowanych w takich samych warunkach - zresztą często są one już zauważalne nawet u małych kociąt.

    Nie można traktować faktu niechęci do pieszczot u kota który jest taki od małego jako patologii zachowania. Kot po prostu taki jest. Owszem - można spróbować wpłynąć w pewien modyfikujący sposób na takie podejście kota - ale to się może udać lub nie. Bo oznacza to wpłynięcie na charakter zwierzęcia.
    Oczywiście inną sprawą jest gdy zachowanie takie wynika z urazów odniesionych przez zwierzę - ale wtedy praca nad zmianą kota jest równie trudna - choć ma większe szanse powodzenia.

    Koty są zwierzętami bardzo inteligentnymi - ale także wrażliwymi psychicznie. Czasem wystarczy jeden uraz by z kota ufnego i oddanego ludziom zrobić zwierzę zastraszone, bojące się własnego cienia.
    Praca nad kotem który cierpi z powodu urazu jest dosyć ciężka - ale sukces w walce z fobiami zwierzęcia jest chyba wystarczającą nagrodą :)

    Jednak w tym miejscu chciałam napisać o innych zaburzeniach zachowania - o pojawiających się nagle, niby bez uzasadnienia i powodu. Nagle kot zaczyna zachowywać się inaczej niż dotychczas.

    U młodych kotów (płci obojga) najczęstszą przyczyną takiego zjawiska jest dojrzewanie.
    Hormony zaczynają buzować i beztroski kociak staje się dorosłym kotem. Często nie bardzo sobie radzi z tym wszystkim - może stać się agresywny, niedotykalski - lub wręcz przeciwnie - aż nadto pieszczotliwy, domagający się stanowczo pieszczot i zainteresowania.
    Zdarza się że kot atakuje niespodziewanie swojego właściciela z dziką agresją a po chwili ucieka przerażony i boi się wyjść spod szafy choć człowiek nawet nie zdążył słowa powiedzieć - dobitnie świadczy o tym że kot nie do końca panuje wtedy nad swoimi reakcjami. Niezaspokojony popęd płciowy może też wywoływać u kota stan silnej nadpobudliwości - kot biega, szaleje, skacze z parapetu na parapet, bawi się całymi nocami, ciągle jest w ruchu. W pewnym momencie kocurki mogą zacząć znaczyć teren moczem - kotki zresztą także.
    Zazwyczaj kastracja rozwiązuje skutecznie i ostatecznie ten problem - który zresztą jest uciążliwy także dla samego kota. Należy jednakże pamiętać że hormony krążą jeszcze w kociej krwi jakiś miesiąc - a więc tyle czasu mogą trwać jeszcze różne dziwne zachowania kota wywołane wpływem hormonów płciowych.

    W przypadku kotów częstą przyczyną nagłej zmiany zachowania i charakteru mogą być niektóre choroby wirusowe.

    Wścieklizna
    - jeśli kot jest wychodzący lub miał kontakt z podejrzanym zwierzęciem (np. znaleźliśmy go bawiącego się martwym nietoperzem na balkonie - nawet kilka miesięcy wcześniej) i nagle zauważamy silną zmianę zachowania kota:
    - kot przylepny nagle zaczyna stronić od ludzi
    - i na odwrót: kot zazwyczaj trzymający się na dystans nagle zaczyna się przymilać, jest w dziwny sposób łaskawy
    - kot zaczyna się chować po kątach, przemykać pod ścianami - unikając otwartych przestrzeni
    - wygląda na spłoszonego, wygląda jakby bał się własnego cienia
    - zaczyna być agresywny bez powodu, rzucając się np. z kata na przechodzącego człowieka lub atakuje z wściekłością wyciągniętą rękę opiekuna
    - sprawia wrażenie jakby miał halucynacje - np. atakuje powietrze
    - przestaje dbać o czystość, jego futro staje się zmierzwione i brudne
    - zaczyna w dalszej kolejności mieć zaburzenia neurologiczne (drżenia, drgawki, problemy z chodzeniem)

    skontaktujmy się pilnie z dobrym lekarzem - gdyż niestety istnieje prawdopodobieństwo że nasz kot jest chory na wściekliznę...
    Oczywiście - prawdopodobieństwo tej choroby jest bardzo małe (chyba że mamy poważne podstawy ją podejrzewać - np. kot jest wychodzący ale nie szczepiony, wdaje się w bójki a w okolicy panuje wścieklizna) ale ze względu na jej charakter należy ją wykluczyć. Oczywiście - jeśli kot jest typowo domowy i nie mógł mieć kontaktu z chorym zwierzęciem (np. nietoperzem który wleciałby przez niezabezpieczone okno)- to można założyć że przyczyna jest inna.

    Innymi możliwymi przyczynami takiego zachowania jest np. tzw.
    wścieklizna rzekoma (choroba Aujszky'ego).
    Jest to choroba wywołana wirusami obecnymi w mięsie wieprzowym - właśnie dlatego nie wolno go dawać kotom. Dla ludzi ta choroba jest niegroźna, więc mięsa w tym kierunku się nie bada. Dla kotów ta choroba jest śmiertelna...

    Również w przebiegu takiej choroby jak FeLV i FIV mogą pojawić się wszelakie zaburzenia zachowania (wszystkie powyższe w dowolnej konfiguracji a także np. sprawianie przez kota wrażenia że nie poznaje domowników, zaczyna mieć problemy z trafieniem do kuwety, zmieniają się codzienne zwyczaje zwierzęcia) wynikające z faktu iż częstym powikłaniem tych chorób są stany zapalne mózgu i całego układu nerwowego.

    Nagła płochliwość kota i nerwowe reagowanie na niespodziewany dotyk mogą wynikać np. z
    szybkiej utraty wzroku lub słuchu
    . Gdy proces ten jest powolny - kot się do swojej ułomności przyzwyczaja. Gdy niepełnosprawność dopadnie go szybko - nie umie odnaleźć się w sytuacji - nagle obok niego pojawiają się różne osoby a on ich nie zauważa, kot staje się czujny - co tylko pogłębia jego nerwowe reakcje. Jeśli utrata zmysłu jest na tyle mała że kot coś tam jeszcze widzi na tyle żeby się w miarę sprawnie poruszać i słyszy tyle że np. przybiega na głośne wołanie do kuchni - wtedy trudno właścicielowi jest zauważyć jego ułomność.

    Gdy zauważymy że dotychczas pieszczotliwy kot nagle unika dotyku - istnieje obawa że po prostu podczas niego odczuwa ból lub dyskomfort. W zależności od tego gdzie umiejscowione jest to tkliwe miejsce - tam może leżeć przyczyna. Często jest to objaw stanu zapalnego nerek lub np. ropomacicza. Również nagła agresja i atak podczas pieszczot mogą nasuwać takie podejrzenie.

    Nagła przymilność dotychczas niedotykalskiego kota może być również objawem jego złego samopoczucia - być może niegroźnego - ale zawsze powinna budzić niepokój.
    Podobnie jak nagła ospałość lub dziwnie duża aktywność u kota dotychczas spokojnego.

    Koty - podobnie jak ludzie - też chorują na depresję.
    Przeważnie przypadłość ta dotyka koty - jedynaki, których ludzie pracują całymi dniami a kota traktują jaki miły element wyposażenia mieszkania - fajnie się z nim siedzi na kolanach po ciężkim dniu pracy.
    Kot jest zbyt inteligentnym zwierzęciem żeby móc egzystować normalnie na takich zasadach. On potrzebuje zainteresowania, bodźców, zabaw, współpracy. Gdy stan zaniedbania emocjonalnego i fizycznego trwa zbyt długo - zwierzę wpada w stan autentycznie depresyjny.
    Staje się ospały, nic go nie cieszy (ludzie często ten stan zrzucają na kastrację - bo mniej więcej w wieku gdy ten zabieg się u przeciętnego kota wykonuje - kończy się u kotów wiek dzieciństwa i dojrzewania, gdy kociakowi za wystarczającą rozrywkę wystarczał każdy kłaczek papierek), może też reagować agresją na nagłe zainteresowanie człowieka. Taki kot może mieć też zmienne nastroje - nagle wpadać w szał zabawy z demolką domu włącznie a chwilę później zaszyć się w kąt i nie wychodzić stamtąd przez resztę dnia.
    Jak poważny jest to stan niech świadczy fakt że u chorych kotów poza zmianą dotychczasowych warunków (a więc sprowadzenie drugiego kota, większe zainteresowania ludzi, więcej czasu poświecone dla kota i zabawy z nim, zamontowanie w domu przedmiotów umożliwiających polepszenie kondycji i sprawności kota) stosuje się też leczenie farmakologiczne lekami antydepresyjnymi.
    Warto również pamiętać że depresja u kota to nie tylko stan jego umysłu, ale także ciała - wkrótce mogą zacząć pojawiać się jak najbardziej fizyczne dolegliwości o ile coś się w życiu kota nie zmieni.

    Zdarza się czasem że dotychczas bardzo czysty kot nagle zaczyna oddawać mocz poza kuwetą. Przyczyny mogą być w zasadzie trzy:
    • choroba, najczęściej stan zapalny pęcherza lub cewki moczowej oraz nerek
    • stres (koty często w ten sposób na niego reagują)
    • ruja (lub oznaka dominacji) u kotki oraz znakowanie terenu u kocura.

    Nigdy nie wolno lekceważyć nieuzasadnionych zmian zachowania naszego kota - szczególnie jeśli są one silne, niespodziewane i nieuzasadnione. Kot nie potrafi powiedzieć nam że boli go brzuch - stara się okazać to jak tylko może.
    W wielu chorobach zmiana zachowania kota jest często pierwszym objawem.
    Oczywiście nie można panikować przy każdej zmianie - ale należy być czujnym i nie lekceważyć przeczuć. Często kot dla osoby postronnej wygląda na zupełnie zdrowego - ale właściciel widzi że ten zachowuje się zupełnie inaczej niż dotychczas. I to powinno być wystarczającym powodem do skontaktowania się z lekarzem i dokładnego zbadania zwierzęcia.



    ZABEZPIECZENIE KOTA PO OPERACJI
    Rozmiar: 22231 bajtów

    Niestety - nie ma co liczyć na to że kot po operacji wykaże się rozsądkiem i pozwoli ranie spokojnie zarosnąć lub że nie będzie próbował z całych sił pozbyć się opatrunku.

    Zdarzają się koty które w ogóle nie zwracają uwagi na rany - ale nawet w takim przypadku nie ma żadnej pewności że w jakimś momencie - np. w wyniku zaswędzenia lub urażenia - kot nagle nie zniweczy całej pracy lekarza i uwagi opiekuna - rozrywając szwy lub je wyciągając. Przeciętnemu kotu wystarczy kilka minut by doprowadzić się do stanu bardzo komplikującego leczenie lub wręcz wymagającego ponownej operacji - tym razem zszycia rozerwanej rany.
    Nie jest to proste - podczas rozlizywania kot wprowadza pod skórę całą masę bakterii i zanieczyszczeń, rana więc staje się zakażona - przede wszystkim bakteriami beztlenowymi. Na dodatek często zachodzi potrzeba wycięcia tkanki po brzegach całej rany - żeby umożliwić jej ponowne zrośnięcie.

    Rozmiar: 19962 bajtów

    Taka rana jak na zdjęciu powyżej - gdyby kot się do niej dorwał - stwarza wręcz ryzyko utraty życia. Oczywiście mniejsze rany są bardziej bezpieczne - ale przy odrobinie pecha kot może napytać sobie ogromnej biedy ingerując w proces leczenia.

    Dlatego rana pooperacyjna u kota zawsze powinna być zabezpieczona. Jeśli operacja ma być planowana (np. kastracja kotki)- zawsze warto już wcześniej wypróbować w czym zwierzę będzie najlepiej się czuło.

    Bardzo często stosowanym sposobem zabezpieczenia kota przed dobraniem się do rany są kołnierze.
    Choć taki kołnierz można zrobić sobie samemu - to jednak najpraktyczniej, najwygodniej i najbezpieczniej jest go kupić dobierając rozmiar do wielkości kota.
    W pierwszym momencie kotu zapewne bardzo nie spodoba się to ograniczenie jego wolności ale jeśli przetrzyma się początkowy bunt - zazwyczaj kot po pewnym czasie godzi się z losem i zaczyna uczyć jak funkcjonować z tą wątpliwą ozdobą jego jestestwa :)

    Kołnierz bardzo dobrze zabezpiecza przed kotem rany w sumie całym ciele - choć niektóre koty są bardzo gibkie i trzeba sprawdzić czy zwierzak mimo kołnierza nie sięga np. do rany na tylnej łapie. Jeśli mu się to udaje - to można do krawędzi kołnierza doczepić (np. za pomocą zszywacza tapicerskiego) dodatkową warstwę - np. z kliszy RTG - tak żeby go przedłużyć.

    Jeśli kot potrafi się wygiąć na tyle że co prawda do rany pyskiem nie sięga - ale za to jeździ krawędzią kołnierza po szwach - wtedy można jego brzegi okleić np. plastrem - tak jak na zdjęciu na samej górze - dzięki temu krawędzie staną się miększe i bardziej opływowe.

    Czasem zachodzi potrzeba wykonania operacji na kociej głowie - np. usunięcia gałki ocznej i zaszycia powiek.
    Takie rany zazwyczaj dosyć mocno kota swędzą i ten kombinuje jak się do nich dobrać.
    Przez kołnierz łapami sobie nie poradzi - niestety niektóre koty mają "ciekawe" pomysły... Np. wyszukiwanie w mieszkaniu ostrych kantów i ocieranie się o nie. Na to kołnierz wiele nie poradzi - a kot może sobie bardzo ranę uszkodzić. Podobnie jest gdy w mieszkaniu jest kilka kotów i kolega próbuje pomóc operowanemu kotu - np. liżąc go po ranie.

    Niestety - sami musieliśmy kiedyś borykać się z takim problemem czy raczej - z nadmierną pomysłowością kociego rekonwalescenta. No ale od czego nasza pomysłowość? :)
    A oto jak wygląda nasz wynalazek który sprawdził się doskonale :)
    Rozmiar: 18996 bajtów


    Jest to typowy kołnierz z zabezpieczającą siatką z przodu - uniemożliwia ona zaszkodzenie ranie.
    Siatka jest metalowa (dzięki temu sztywna i mocna), przyczepiona do kołnierza opaskami kablowymi - choć może to być cokolwiek co utrzyma stabilnie całość. Cała konstrukcja jest na tyle lekka że mimo iż dotyczyła malutkiego, drobniutkiego kocurka - jedynie w niewiele większym niż sam kołnierz stopniu utrudniała mu normalne funkcjonowanie. Kanty siatki należy tak pozaginać żeby nie odstawały - bo to może prowokować próby zdjęcia kołnierza przez zaczepianie go - także może być przyczyną ciągłego utykania kota w wyniku zahaczania się np. o firanki, narzuty itp.
    Rozmiar: 14131 bajtów


    Kocurek w unowocześnionej wersji kołnierza był całkiem samodzielny - nawet potrafił w nim pić (choć to wymaga nadzoru - bo jednak czynność ta jest bardzo utrudniona i trzeba sprawdzać czy kot faktycznie pije). Poza tym skakał po parapetach, biegał za kotkami, bawił się i wspinał na drzewko :).
    Na zdjęciu widać że Krecik jest w szelkach i to do nich przypięty jest kołnierz - niestety - niektóre koty potrafią same zdjąć kołnierz - nawet najlepiej dopasowany. Wtedy jedynym - ale za to bardzo skutecznym rozwiązaniem jest właśnie taki patent. Z tym nawet najsprytniejszy kot sobie nie poradzi :)

    Niektóre koty bardzo źle znoszą kołnierze. Wtedy - jeśli lokalizacja rany na to pozwala - można zastosować tzw. kubraczek.
    Jednakże ja do nich podchodzę bardzo ostrożnie - zazwyczaj są niedopasowane do kota, prowokują go do usilnych i zazwyczaj skutecznych prób wydostania się uwięzi. A nawet jeśli kotu się to nie uda - to często leży plackiem przez czas noszenia na sobie kubraczka - demonstrując jak jest nieszczęśliwy.
    Ponadto gdy zajdzie potrzeba zdjęcia kubraczka - np. w celu wyprania go - to ponowne założenie może stwarzać ogromne problemy. Pod kubraczkiem nie widać też rany a zazwyczaj ubranka te mają taką konstrukcję że trudno bez zdejmowania całości zajrzeć do środka.

    Owszem - czasem jest konieczne zastosowanie kubraczka - ale osobiście znacznie bardziej cenię kołnierze - jeśli tylko jest możliwość ich użycie.
    Ważne jest by kołnierz był właściwie dobrany rozmiarem oraz trzymał się porządnie na obroży lub był dodatkowo zabezpieczony szelkami. 




    [Rozmiar: 19421 bajtów]
    KOT PO WYSZYCIU CEWKI MOCZOWEJ


    Nasz kocurek - widoczny na zdjęciu Mały - miał niedawno przeprowadzony zabieg wyszycia cewki moczowej. Ponieważ dla mnie samej było to całkiem nowe doświadczenie - szukałam jakichś informacji na temat opieki nad kotem po takim zabiegu w sieci.
    Niestety - nic w polskim języku nie znalazłam. Dlatego postanowiłam opisać tutaj nasze doświadczenia - uczenie się na błędach, może komuś innemu ułatwi to troszkę życie :)


    Mały od zawsze miał problemy z pęcherzem moczowym z powodu urazu kręgosłupa. Uraz był na tyle mały że pozwolił mu zachować sprawność - ale na tyle poważny że zaburzył w dość znacznym stopniu czucie w tylnej części ciała.
    Mały czuł potrzebę udania się do kuwetki w momencie gdy jego pęcherz był już bardzo napełniony a dodatkowo nie był w stanie opróżnić go do końca, w rezultacie mocz w nim zalegał.
    To było przyczyną namnażania się bakterii i dosyć częstych stanów zapalnych pęcherza.

    Niestety - pewnego dnia wąziutka cewka moczowa (jak to bywa u kocurków)) Małego ulega zatkaniu.
    Cewnikowanie w lecznicy - godzinę później znowu była zatkana. Podjęta następnego dnia próba kolejnego cewnikowania skończyła się niepowodzeniem, Mały błyskawicznym tempie zaczął się coraz gorzej czuć, było widać objawy coraz silniejszego zatrucia mocznikiem.
    Szybka konsultacja i szybka decyzja - aby uratować życie Małego - trzeba operować i wyszyć cewkę moczową. Bo być może uda się ją przepchać jeszcze raz - ale praktycznie pewne jest że znowu się zapcha - a każdy taki epizod to coraz większe zagrożenie dla kocich nerek.

    Po kilku godzinach oddano nam kocurka już po operacji - wcześniej przeszedł też płukanie kroplówkami - żeby oczyścić organizm z mocznika i ułatwić wybudzenie z narkozy.

    Rana po wyszyciu cewki moczowej zazwyczaj jest dosyć spora i niezwykle ważne jest by chronić ją przed lizaniem i moczeniem. Kot bezwarunkowo musi być w kołnierzu który można ściągać tylko pod bardzo ścisłą kontrolą.
    Przez pierwszych kilka dni Mały prawie zupełnie nie kontrolował oddawania moczu - ten wypływał z niego cały czas - szczególnie wtedy gdy kocurek spał. Dlatego naszą sugestią jest aby zaopatrzyć się w dużą ilość ligniny i/lub specjalne podkłady higieniczne (kupuje się je w aptece i można ciąć na kawałki potrzebnej wielkości, nie są drogie).
    Gdy Mały leżał - podkładaliśmy pod niego pocięte kawałki ligniny taki sposób by wyciekający mocz od razu w nie wsiąkał. Dzięki temu Mały był maksymalnie suchy w tych okolicznościach, a nasza podłoga mogła ocaleć :)

    Przez kilka dni po operacji należy okolice rany maksymalnie często osuszać gdyż mocz ma bardzo drażniące właściwości. Może jątrzyć ranę, mogą powstawać odparzenia.
    W zakres dbania o ranę i jej okolice wchodzą:
  • osuszanie które najlepiej przeprowadzać za pomocą za każdym razem czystych kawałków ligniny PRZYKŁADANYCH tylko do rany i jej okolic. Mocz w nią bardzo ładnie wsiąka a wrażliwa skóra nie jest drażniona pocieraniem. czynność tą należy powtarzać często, im częściej tym lepiej.

  • pielęgnacja okolicy rany - z własnych doświadczeń bardzo polecamy chusteczki do pielęgnacji niemowląt BAMBINO. Inne też są dobre - ale te ślicznie myją, delikatnie nawilżają łagodzącym pudrem - a jednocześnie nie są tłuste.

  • zapobieganie i leczenie odparzeń, podrażnień. Z własnych doświadczeń bardzo polecamy maść Tormentiol, kupuje się ją w aptece bez recepty, kosztuje ok. 6 zł. Należy kilka dziennie smarować nią, cieniutką warstwą, wszelkie zaczerwienienia i odparzenia jakie powstają w okolicy rany oraz ją samą - jeśli jest podrażniona. Maści używamy tuż po osuszeniu skóry i potraktowaniu jej chusteczkami :)

    Traktowana w ten sposób rana i jej okolice mają wszelakie szanse przetrwać bez uszczerbku ten trudny okres.

    Okres nie trzymania moczu jest różny u różnych kotów - ale zazwyczaj trwa kilka dni a następnie ustępuje - choć niektóre koty mogą mieć już dożywotnio problem i popuszczać po kilka kropli. Ale zazwyczaj rekonwalescencja przebiega szybko i kot uczy się bez problemu funkcjonować jako "dziewczynka" ;) - ponieważ podczas operacji usuwane jest prącie a cewkę wyszywa się w innym miejscu. Mały ma otworek tuż pod odbytem.

    ....W miesiąc po operacji jego cewka moczowa stała się niedrożna. Doszło do powikłania którego żaden z naszych warszawskich wetów nie rozpoznał, łącznie z chirurgiem który operował...
    Nasz kocurek zapłacił za to życiem... Gdy w końcu trafił do lekarza który zorientował się co się stało - nie składając winy za ten stan na infekcje i przytkania - było już za późno na pomoc.
    Okazało się że cewka moczowa została źle wyszyta (tu ukłon w stronę doktora Tomasza Niedzieli który tak spaprał operację) i w rezultacie - wyrwała się. Gdyby lekarze na czas postawili właściwą diagnozę - mozna byłoby ją wyszyć ponownie.
    Ponieważ minęło za wiele czasu i zbyt krótko ucięta cewka jeszcze bardziej się obkurczyła - ponowna operacja była już niemożliwa...
    Stąd moje ostrzeżenie na koniec - w przypadku ponownego uniedrożnienia się kota po tym zabiegu, szczególnie gdy widać że otworek po wyszyciu bardzo się obkurczył lub wogóle go nie widać - zawsze trzeba brać pod uwagę właśnie wyrwanie się wyszytej cewki moczowej... 

    [Rozmiar: 24088 bajtów]
    PRZEWLEKŁE PROBLEMY Z ODDAWANIEM MOCZU


    Zdarza się czasem że kot traci kontrolę nad trzymaniem lub oddawaniem moczu. Przyczyn może być wiele - przy problemach z trzymaniem moczu najczęściej jest to powikłanie po wyszyciu cewki moczowej oraz komplikacje po uszkodzeniach rdzenia kręgowego i infekcje.
    Trudność z samodzielnym oddaniem moczu może wystąpić przy wszelkiego rodzaju porażeniach tylnej części ciała lub fizycznych utrudnieniach odpływu moczu - np. poprzez guz, przerośnięta prostatę, zatkanie cewki moczowej

    Dla kota bardziej niebezpieczna jest niezdolność do samodzielnego oddania moczu - bez pomocy człowieka zginie.
    Gdy nie ma żadnej - poza porażeniem - przeszkody w oddawaniu moczu - wtedy jedynym rozwiązaniem jest "wyciskanie kota" gdy pęcherz się napełni. Nie należy tego robić zbyt rzadko - bo przy przepełnieniu pęcherza następuje cofanie się moczu poprzez moczowody - do nerek.
    Moczowody mają specjalne zastawki które to utrudniają a w normalnych warunkach wręcz uniemożliwiają - jednak pod dużym ciśnieniem moczu to zabezpieczenie się nie sprawdza. Konsekwencja może być zapalenie nerek lub ich uszkodzenie.
    [Rozmiar: 11671 bajtów]

    Innym problemem z oddawaniem moczu - jest jego nietrzymanie.
    To rodzi zupełnie inne problemy. Stale pokapujący mocz może doprowadzać do powstawania odparzeń, w zależności od rodzaju przypadłości - pojawiają się również mniejsze lub większe problemy z utrzymaniem czystości w mieszkaniu.

    Aby uniknąć odparzeń - z własnego doświadczenia polecam - do przecierania chusteczki dla niemowląt "Bambino" a na wszelkie zmiany na skórze - maść Tormentiol, używany bardzo oszczędnie ale w miarę szybko po powstaniu podrażnienia.
    Gorzej z utrzymaniem czystości w mieszkaniu. Wydaje się to błahy problem w konfrontacji np. z zagrożeniem życia kota - ale z czasem pojawia się konieczność jego rozwiązania.
    [Rozmiar: 15748 bajtów]

    Gdy kot popuszcza tylko w czasie snu - wystarczy na jego ulubionych miejscach wypoczynku często wymieniać kocyki a pod nie kłaść warstwę folii.
    Gorzej gdy wypływ moczu jest niemal stały - bo tak też się zdarza...

    Na zdjęciach które widać na tej stronie - przedstawiam kota Pyska :)
    Kot Pysiek jest przepięknym kocurem o urodzie syjamskiej :)
    I niestety - ma wielki problem z trzymaniem moczu.
    Jego właścicielka wpadła na genialny pomysł - zakłada mu specjalnie spreparowanego pampersa. Kocurek chodzi w nim cały dzień - a noc spędza w sporej łazience - gdzie jego mocz nie robi wrażenia - a dzięki temu kocurek może się dokładnie wymyć a jego skóra może odpocząć.
    [Rozmiar: 13489 bajtów]

    Technika zakładania pampersa jest prosta - jednak wymaga kilku rozwiązań - żeby kotu było maksymalnie wygodnie i żeby nie był w stanie go zdjąć.
    Potrzeba do tego:


  • kota :)


  • szelek


  • pampersa na dziecko o wadze 8-12 kg


  • 4 wąskie sznureczki



  • W pampersie należy zrobić otwór na koci ogon oraz cztery otworki do przewleczenia sznureczków.
    W pampers należy najpierw włożyć koci ogon i go przełożyć przez otwór, następnie zapiąć pieluchę na plasterki.
    Następnie przez zrobione otworki z przodu i tyłu pampersa - przewlec sznureczki i je przywiązać do szelek - dzięki temu pampers będzie trzymał się pewnie i kot go nie zdejmie.

    Gdyby na tylnych łapkach porobiły się otarcia od pasków - trzeba te miejsca stale smarować np. Alantanem lub innym kremem łagodzącym.

    [Rozmiar: 14022 bajtów]

    I tyle:)
    Takie rozwiązanie bardzo może ułatwić życie z kotem który mocz popuszcza. Dodatkowo zapobiega rozległym odparzeniom w przypadku stałego wycieku moczu - bo wtedy kot ma stale mokrą skórę i sierść na nogach a mocz ma właściwości silnie drażniące.
    Podczas zmiany pampersa należy kocią skórę dokładnie osuszyć i przetrzeć np. chusteczką dla niemowląt.
    Trzeba też zrobić przegląd - czy nie pojawiają się jakieś odparzenia, podrażnienia - a jeśli tak - to szybko interweniować. 




    [Rozmiar: 36202 bajtów]
    MARYSIA - KOTKA O OGROMNEJ WOLI ŻYCIA


    Zdjęcie powyżej przedstawia Marysię dzień przed wypadkiem.
    Marysia to kotka młodziutka, niespełna roczna, pełna życia, ciekawa świata, o wielkim sercu. Niedawno znalazła swoje miejsce na ziemi - trafiła do cudownego domu.
    Ale Marysia nie żyje... Umarła dzisiaj (28.09.2004).
    Być może jej historia pomoże komuś (choć ona sama przegrała z chorobą) skuteczniej pomóc swojemu kotu, podpowie jakieś rozwiązania, pozwoli zrozumieć istotę choroby. Po to właśnie to piszę.

    Marysia na początku maja b.r. była jeszcze rozkosznym młodym, zdrowym kotem.
    Pewnego dnia jej opiekunowie po powrocie do domu znaleźli kotkę nieprzytomna, w kałuży wymiocin i odchodów. Kotka była zimna, bez świadomości, sztywna - ale żywa ...
    Natychmiast znalazła się u lekarza.
    [Rozmiar: 21350 bajtów]


    Nie było wiadomo co się tak naprawdę stało. Czy kotka spadła z szafy, czy może uszkodził ją duży pies który mieszka w tym samym mieszkaniu? A może miała silny atak padaczkowy?
    Kotce od razu podłączono wenflon i podano przez niego leki oraz płyny. Zaczęto ją ogrzewać ponieważ miała bardzo niską temperaturę ciała.
    Badania krwi nie wyszły dobre - najbardziej rzucała się w oczy ogromna ilość płytek krwi.
    Kotka przez jakiś czas była nieprzytomna - potem z czasem zaczęły pojawiać się pojedyncze odruchy świadczące o tym że wraca jej powolutku świadomość - choć nie panowała nad swoim ciałem.

    W noc po znalezieniu - pojawiła się reakcja na ból i troszkę zelżało napięcie mięśni.
    Pojawiły się silne drżenia kończyn, kotka była nadal mocno napięta, jedna źrenica nie reagowała na światło.

    W międzyczasie podjęto decyzję o karmieniu kotki sondą żołądkowa - chociaż nie była w stanie sama jeść - to jej układ pokarmowy pracował prawidłowo i lekarze chcieli to podtrzymać.
    Poprawa z dnia na dzień była bardzo mała, ale stale postępująca. Po kilku dniach pojawił się odruch łykania a kotka była coraz bardziej świadoma - choć nadal nie była w stanie nic wziąć do pyska - była więc karmiona strzykawką pożywną papką (odłączono sondę) - zdjęcie poniżej pokazuje kotkę po posiłku - spora część karmy lądowała na sierści ale część tam gdzie powinna.
    [Rozmiar: 32786 bajtów]

    Kotka nadal była bardzo mało sprawna, jedna część jej ciała reagowała na bodźce z małym opóźnieniem - ale druga z bardzo dużym. Stale występowały drżenia przednich kończyn, kotka prawdopodobnie nie widziała.
    W przeciągu kolejnych dni dużo się zmieniało - oprócz odruchu połykania pojawił się również odruch oblizywania a wkrótce - ssania, kotka położona w niewygodnej dla niej pozycji starała się przewracać na bok, podnosiła głowę, wyglądała jak kot budzący się z głębokiej narkozy.
    Słyszała - gdy zaczynała pomiaukiwać - uspokajała się na głos swojej pani.

    Cały czas jedna strona ciała była znacznie bardziej porażona niż druga.

    Badanie tomografem komputerowym wykazało jedynie wgniecenie w jednym miejscu kości czaszki - ale był to najprawdopodobniej dawny uraz.

    Z niewiadomej przyczyny nastąpiło bardzo silne niedotlenienie mózgu które doprowadziło kotkę na skraj śmierci. Być może był to jakiś zator wywołany taką dużą ilością płytek krwi?

    Ponieważ kotka odzyskała już w dużej mierze świadomość ale nie miała władzy nad ciałem - zrobiła się bardzo drażliwa i nerwowa, drżenia stały się bardzo nasilone, podobnie jak skurcze mięśni - dlatego lekarze zdecydowali się na kilka dni wprowadzić kotkę w stan półsnu - tak by jej organizm miał czas się regenerować, ale żeby ona sama nie cierpiała...

    [Rozmiar: 11621 bajtów]

    Niestety pojawiły się silne przykurcze które powodowały ze kotka była bardzo wygięta do tyłu.
    Mimo otumanienia lekami - odruch ssania cały czas się utrzymywał i kotka była karmiona butelką dla ludzkich niemowląt.
    Po zmniejszeniu dawki leków kotka nadal była spokojniejsza niż bez nich - za to zaczęła być bardzo kontaktowa, reagowała na głosy ludzi, odpowiadała na nie.

    [Rozmiar: 29304 bajtów]

    Dwa tygodnie od wypadku kotka nadal nie jest w stanie samodzielnie jeść ani się załatwiać - mocz musi być z niej usuwany mechanicznie, kał za pomocą lewatywy.
    Ale Marysia podejmuje już próby wstawania - choć są one bardzo chaotyczne i bez większej kontroli.
    Jej wysiłki są wspomagane przy pomocy masaży, rozcierania - te zabiegi zmniejszają napięcie mięśni, przynoszą ulgę. Jednak nie zapobiegają bardzo silnym drżeniom przednich łapek.

    Po kolejnych czterech dniach kotka - podtrzymywana - zaczyna chodzić, choć silne przykurcze powodują że całe jej ciało skręca się w lewo i są to na razie jeszcze mało udane próby.
    Jednak biorąc pod uwagę to w jakim stanie kotka była jeszcze kilka dni temu - widać stałą poprawę - choć jest ona skokowa. Próbowano kąpieli -jako formy ćwiczenia, ale bez powodzenia - było to zbyt wielkim stresem dla kotki.

    Po kolejnych dwóch dniach kotka podejmuje nawet próby samodzielnego wstawania, silne drżenia przednich kończyn ustępują gdy kotka wczepia się pazurkami w rękę ukochanej pani...

    W ciągu kolejnych tygodni kotka stale, po troszkę odzyskiwała sprawność - choć chwile triumfu były przeplatane chwilami bliskimi załamania - gdy wydawało się że stan koteczki gwałtownie się pogarsza. Ale potem znowu przychodziły lepsze dni i kotka robiła dalsze postępy.

    Przez długi czas wielkim problemem dla niej było silne drżenie przednich łap i silne skręcanie ciała w lewo. Tylne kończyny nie drżały - ale za to były mało sprawne, rozjeżdżały się.
    Rehabilitacja była bardzo długa i wymagała od właścicieli ogromnego poświęcenia i hartu ducha.
    Stałe masaże, dbanie o oddawanie kału i moczu, karmienie, patrzenie na to co się z kotką dzieje...

    Mimo bardzo silnych uszkodzeń mózgu w wyniku niedotlenienia (wet neurolog który konsultował kotkę na początku stwierdził że praktycznie nie ma szansy obudzić się ze śpiączki) - opiekunom Marysi udało się doprowadzić do tego że kotka samodzielnie jadła, chodziła sprawnie i choć żyła w swoim świecie - to potrafiła się bawić i cieszyć otaczającym światem.
    Niestety - nie udało jej się wrócić do pełni zdrowia - czuła np. przymus chodzenia w kółko, jej wzrok raz był smutny, czasem pusty, a czasem - normalny.
    Miała swoje lepsze i gorsze chwile. Niestety - pojawiło się bardzo groźne powikłanie po chorobie... Kotka zaczęła wpadać w szał, zupełnie bez powodu rzucała się na każdego kto jej się nawinął w pobliżu - kalecząc go dotkliwie. Ataki były zupełnie nieprzewidywalne - chwilę wcześniej zmieniał jej się wzrok ze smutnego - we wściekły - i kotka atakowała.
    Właściciele - nie chcąc podejmować decyzji o uśpieniu - byli w desperacji zdecydowani na zabieg usunięcia zębów - żeby kotka jeśli już musi atakować - niech atakuje, ale żeby nie zrobiła nikomu poważnej krzywdy. Niestety (a może i dobrze? sama nie wiem...) nie zdążyli - pewna sytuacja, z pozoru mało poważna - wprowadziła kotkę w taki stan że decyzja o eutanazji została podjęta.

    Kotka przegrała z chorobą - ale trzeba pamiętać jak ogromnych uszkodzeń dokonało niedotlenienie w mózgu Marysi. Neurolog nie dawał jej szans na cokolwiek, nawet na życie - a ona, przy pomocy swoich ludzi - wstała na nogi i zaczęła na nich biegać. Znowu się bawiła, ganiała z drugim kotem, przychodziła na kolana i zasypiała mrucząc.
    Niedotlenienie mózgu u kota może mieć różny stopień - czasem kot po prostu ma "tylko" niedowład jednej strony ciała. I w zależności od tego jak duża część mózgu i która została uszkodzona - takie są szanse na powrót do zdrowia i odzyskanie dawnej formy.
    Przykład Marysi jest dowodem na to jak wiele można osiągnąć. Mimo iż Marysia nie żyje - to dzięki poświęceniu swoich ludzi udało się dokonać niemal cudu. Gdyby uraz był mniejszy lub mniej rozległy - to prawdopodobnie wróciłaby prawie do pełni zdrowia.
    Niestety - coś w uszkodzonym mózgu sprawiło że kotka miała takie napady agresji - i ponoć właśnie takie powikłanie po niedotlenieniach mózgu u kotów są bardzo częste.
    Koty stają się czasem albo otępiałe albo nadmiernie agresywne. Dlatego należy się z tym liczyć. Wiele kotów nie potrafi się też pozbyć przymusu chodzenia w kółko - gdy zaczną, czasem trzeba im to przerwać - gdyż same nie potrafią. U wielu kotów pojawiają się ataki padaczkowe.
    Gdy kot dozna silnego niedotlenienia mózgu trudno liczyć na to że wyjdzie z choroby bez śladu - myślę jednak że - przy odpowiedniej motywacji - warto walczyć a poddać się dopiero gdy będzie pewność że lepiej już nie będzie a ciągle jest źle.

    Jednak z drugiej strony - nie można skazywać zwierzęcia na wegetację - i gdy widać że poprawy żadnej nie ma a kot jest nadal bardzo niesprawny, to choć można go tak długo jeszcze utrzymywać przy życiu przy pomocy karmienia butelką i kroplówek - to powinno się pozwolić mu odejść...

    Marysia była leczona wielokierunkowo: karmiona pożywnym, wysokokalorycznym jedzeniem, masowana bardzo często co rozluźniało silnie napięte mięśnie, rozgrzewana, podawano jej leki uspokajające i rozluźniające, dostawała tez leki poprawiające ukrwienie mózgu i zaopatrywanie go w tlen ( np. Nootropil). A cały czas była intensywnie rehabilitowana. Biorąc pod uwagę rozległość uszkodzeń - efekt tych wszystkich zabiegów imponujący. I jest dowodem na to że warto walczyć.
    Choć czasem się przegrywa. 

    OPATRUNEK NA KARK DLA KOTA


    Potrzebne będą następujące materiały:
    - nożyczki
    - bandaż typu Codofix (dla kota od kilograma w góre w zupełności wystarczy rozmiar 6, dla mniejszego prawdopodobnie trzeba dobrać mniejszy)
    - obróżka (nie zawsze jest potrzebna)
    - plaster opatrunkowy

    Na zdjęciu poniżej można zobaczyć jak to wygląda:
    [Rozmiar: 34452 bajtów]


    Bandaż typu Codofix jest elastyczną, delikatną opaską do przytrzymywania opatrunków. Typowy bandaż elastyczny się nie nadaje - będzie kota zbytnio uciskał!
    Codofix jest bardzo elastyczny - pozwala założyć opatrunek kotom o szerokiej gamie rozmiarów :).
    Zresztą - rozmiar 6 nadaje się do użycia (w przypadku człowieka) na ręce, nodze i głowie - co daje wyobrażenie o jego elastyczności.
    [Rozmiar: 38565 bajtów]


    Ucinamy odpowiedniej długości kawałek opaski (nie ma obawy że będzie za długi - w ostateczności w każdej chwili można kawałek odciąć) i na jednym jego skraju wycinamy dwa otwory - to w nich znajdą się przednie łapki kota. Otwory wycina się orientacyjnie, nic nie trzeba mierzyc - bandaż się dostosuje. Ważne jest tylko by po założeniu go już na kota - sprawdzić czy łapki nie są w którymś miejscu uciskane - w takim wypadku trzeba bandaż naderwać, zrobić większy otwór.

    [Rozmiar: 41666 bajtów]


    Następny etap zabiegu - to złapanie kota :)
    Naciągamy na niego (od strony głowy) opaskę - tak by pierwsza weszła ta część z otworami na przednie łapki. Można też najpierw wsadzić w otwory lapeczki - a nastepnie naciągnąc resztę - to już kwestia techniki i współpracy ze strony kota :)
    Na szczęście elastyczność ze strony opaski pozwala na wszelkie manipulacje.
    [Rozmiar: 41852 bajtów]


    Po założeniu na kota opaski można ją zabezpieczyć obróżką - ale nie zawsze jest to konieczne. Jeśli nie ma takiej potrzeby - to po prostu wolny, dłuższy koniec opaski który na zdjęciu przesłania głowę kotki można po prostu zsunąć po szyi.
    Jeśli obroża będzie zakładana, to zapina się ją luźno a nastepnie na nią nawija górną część opaski.
    [Rozmiar: 38171 bajtów]

    [Rozmiar: 36625 bajtów]

    Sama opaska jako taka już sama z siebie ładnie zabezpiecza ranę przed zapędami niezbyt upartego kota - jednak warto zranienie ochronić dodatkowo, szczególnie że dzięki temu łatwiej zachować czystość opaski (nie jest brudzona wydzielinami i lekami oraz uniedostępnia to wogóle ranę dla kocich pomysłów).
    Do takiego dodatkowego zabezpieczenia świetnie nadaje się zwykły plaster opatrunkowy. Do jego założenia czy zmiany nie ma żadnej potrzeby ściagania opaski - wystarczy ją od tyłu (lub przodu - w zależnosci od ułożenia zranienia) unieść - jej elastyczność jest tu wielką zaletą - przez cały czas rekonwalescencji nie ma żadnej potrzeby ściagać zabezpieczenia - tak jak miałoby to miejsce przy normalnym opatrzeniu bandażem.
    Plaster zakłada się w ten sposób że po oczyszczeniu rany, posmarowaniu jej maścia - nakleja się na nią plaster opatrunkowy - tak by opatrunek był nad raną a plaster przykleił się do sierści.
    To go unieruchomi, nie będzie się suwał - a usunięcie go będzie bardzo łatwe. Nawet lepiej żeby plaster nie miał zbyt mocnego kleju - jednak tak naprawdę każdy się sprawdzi.
    Po przyklejeniu plastra - nasuwa się na niego opaskę a kota puszcza :)
    [Rozmiar: 41345 bajtów]
    Jest to opatrunek naprawdę mało uciążliwy dla kota - a jednocześnie naprawdę skuteczny. Poza tym - niezwykle łatwy w obsłudze.

    [Rozmiar: 36070 bajtów]

    [Rozmiar: 54322 bajtów]

    2 komentarze:

    1. Dziś rano znalazłam ten artykuł. Moja kotka miała operację wycinania guzów nowotworowych i przez dwa miesiące był spokój, jednak w kwietniu pojawił się wielki guz pod pachą. Rósł, zmniejszał się, w maju weterynarz dał jej tydzień życia. Do dziś żyje, ale nic nie je, traci na sile, choć dalej cieszy się z pieszczot. Kilka dni temu guz pękł, jest otwarty, choć dalej ropieje co jakiś czas i wydziela połączenie ropy z krwią, co okropnie śmierdzi. Jakie jest najlepsze wyjście?

      OdpowiedzUsuń
    2. Szukam sposobu leczenia i nazwy choroby mojego kota. Schudł ponad 2 kg. Sierść zrobiła mu się taka szorstka. Początkowo na wszystkich się złościł. Dzisiaj gdy wróciłam ze szkoły spał na wycieraczce i trzymał kość w paszczy. Dopiero moja mama wyciągneła mu ją. Proszę o pomoc!!!

      OdpowiedzUsuń